Czas na komentarz #1 – New Warriors

   Postanowiłem, że co jakiś czas będę publikował na blogu komentarze, np. dotyczące nowych serii komiksowych, jakiegoś konkretnego zeszytu, który ukazał się w danym tygodniu czy aktualnych wydarzeń około komiksowych. Czemu sięgam do takiej formy? Z kilku powodów, przede wszystkim jednak dlatego, że nie wszystko nadaje się na recenzję. Ogółem ma być krótko, lekko i konkretnie. (Więcej w rozwinięciu)


   W tym tygodniu wystartowała nowa seria Marvela – New Warriors. Nowa to za dużo powiedziane, bo chodzi o reaktywacje znanej od dawna grupy. Jak wiecie, jestem fanem ekip superbohaterskich i kiedy usłyszałem, że jeden ze starych teamów wraca na plansze komiksu, lekko się podjadałem. Chociaż NW, najlepsze chwile mieli po tym, jak ich bezmyślność przyczyniła się do wojny domowej (Civil War, NW v. 4, Avengers: Initative, Avengers: Academy), to mimo wszystko mam spory sentyment do tej grupy.

   Tymczasem danie, które zaserwował nam team: Christopher Yost, Marcus To i David Curiel ciężko nazwać NW. Speedball i Justice wyglądają jak dzieciaki, chociaż wspominają trudne chwile swojej drużyny. Faceci z przeszłością wyglądają na 18-latków. O co chodzi? Poza tym Speedball wrócił do starej stylówy i lekko mówiąc nie pasuje do dzisiejszych warunków. Kolejna kwestia, niezależna już od twórców tego komiksu, to nowy Nova a.k.a. Sam Alexander, którego nie trawię zupełnie. Odświeżeni NW zdają się być produktem skierowanym do czytelnika, który nigdy o nich nie słyszał. Niestety. Jedyny plus, jaki znalazłem w pierwszym zeszycie, to umiejscowienie części akcji w New Salem. Ci, którzy liczyli na sentymentalną podróż do przeszłości, mogą śmiało nie zaglądać do NW v. 5.


Mariusz

Share This: