Batman – Black Mirror

  Możecie się ze mną zgodzić lub nie, ale moim zdaniem spośród wszystkich komiksów superbohaterskich, najpoważniejsze, najdojrzalsze i chyba najbardziej przerażające są te o Batmanie. Avengers mogą sobie ratować ziemie, Guardiansi galaktyke, X-meni rasę mutantów, a Superman to wszystko razem, mimo to jak na mój gust i tak zawsze najtrudniejsze zadanie ma Batman, choć stawia tylko czoło wyzwaniom jednego miasta, za to nie byle jakiego. Gotham City to istna wylęgarnia psychopatów, terrorystów, kryminalistów a nawet mutantów typu Killer Croc. Tezę tą potwierdza komiks, który zdecydowałem się dla Was zrecenzować. Batman – Black Mirror, to dzieło Scotta Snydera, który w genialny sposób poprzez wydawałoby się kilka nie powiązanych ze sobą wątków stworzył misterną opowieść przepełnioną grozą, psychozą i szaleństwem, które krok po kroku postępuje ku czytelnikowi.Black Mirror to opowieść o Mrocznym Rycerzu, za którego maską krył się Dick Greyson. Antyfanów Dicka wcielającego się w Batmana od razu uspokajam, tutaj odegrał naprawdę dobrą role, a poza tym można pokusić się o stwierdzenie, że wcale nie jest pierwszoplanową postacią. Cały album zaczyna się dość nietypowo, otóż okazuje się, że ktoś mający dostęp do policyjnych archiwów dowodowych zaczyna wyprzedawać przedmioty należące do najsłynniejszych złoczyńców Gotham. Sprawą oczywiście zajmuje się nie kto inny jak komisarz Gordon, który jak

zwykle zwraca się o pomoc w rozwikłaniu zagadki do Batmana. Po dość krótkim śledztwie Batman odkrywa miejsce, w którym organizowana jest aukcja wspomnianych przedmiotów i postanawia dostać się na nią dostać pod przykrywką. To co dalej się wydarzy pozostawię do odkrycia Wam, bo wydarzenia, które dalej następują potrafią nieźle zaszokować! Zaskoczenie jest tym większe kiedy okazuję się, że taki ciekawy pomysł na fabułę jest tylko drobną cząstką intrygi uknutej przez psychopatę, którego tożsamość będzie dla każdego ogromnym zaskoczeniem.W komiksie tym próżno szukać dużej ilości bohaterów, dynamicznych zwrotów akcji, czy superbohaterskiego patosu. Ten komiks to genialne dzieło mrocznego klimatu Gotham. Ta ponura aura wylewająca się ze świetnych kadrów zalewa czytelnika niczym smoła i szczelnie otula go swoimi mackami. Czytając ten komiks nie da się nie wzdrygnąć, szczególnie w momentach kiedy nasi bohaterowie odkrywają coraz to bardziej przerażające fakty.  Włosy się jeżą na karku kiedy śledztwo jakie prowadzi Gordon na spółkę z Batmanem coraz bardziej dotyka ich personalnie. To co się dzieje to nie jest zwykły zamach

bombowy, kolejny z szalonych planów Jokera czy kolejne starcie z Bane`m. Wydarzenia, którym starają się zapobiec dotykają ich obu To co najbardziej przeraża w tym komiksie to ukazanie prawdy, której często nie chcemy dopuścić do siebie, że nigdy nie wiemy co drugiej osobie siedzi w głowie i że nigdy na 100% nie poznamy drugiej osoby, nawet jeśli to ktoś nam bardzo bliski.

Podsumowując mogę polecić ten komiks każdemu kto lubi mroczne klimaty, szokujące historie i dreszcz grozy towarzyszący przy obserwowaniu szaleńców. Odważycie się spojrzeć w Czarne Lustro?

Paweł.

Share This: