Deadpool Classic tom 1

Śmiało można powiedzieć, że Deadpool w krótkim czasie stał się komiksową pierwszą ligą polskiego rynku komiksowego. Do takiego stanu rzeczy z pewnością przyczynił się brutalny i zarazem dowcipny film z Ryanem Reynoldsem w roli głównej, powodując też niespotykaną sytuację wydawniczą w kraju nad Odrą. Bo pyskaty najemnik ciągnie nie jedną, nie dwie, ale trzy komiksowe serie i to jeszcze u jednego wydawcy (Egmont). Po mającej swoje momenty serii Marvel Now Posehna i cienkim niczym rosół z kostki Thunderbolts, przyszedł czas na Deadpool Classic. Co w środku? O tym poniżej.

Stworzył go na swoje podobieństwo

O to komu nadać miano ojca poszczególnych postaci spierano się już od dawna. Przepychanki zaczęły się już od Batmana, gdzie to rysownik Bob Kane przypisał sobie kredyty z utworzenia postaci, pomijając wkład scenarzysty Billa Fingera. W Marvelu bywało wręcz odwrotnie, kreacje zastępu superbohaterów przypisywano tylko Stanowi Lee, zapominając o rzędzie rysowników ze Stevem Ditko i Jacku Kirbym na czele. Sytuację miał zmienić Todd McFarlane, który razem z innymi twórcami komiksów założył Image Comics, opuszczając jednocześnie Marvela. Prawa do stworzonych postaci w nowym wydawnictwie należeć miały do samych twórców, co gwarantowało im, że mogą zrobić z nimi co tylko chcą. Szybko jednak okazało się, że jest to tylko idylliczna idea, gdy Todd pokłócił się z Neilem Gaimanem o postać Angeli, debiutującej w Spawn #9. Twórca Sandmana dopiął jednak swego i zrobił Kanadyjczykowi na złość, sprzedając antagonistkę Spawna do Marvela.

Deadpool Classic tom 1

Deadpool Classic tom 1

Deadpool pojawia się pierwszy raz w The New Mutants #38, za sprawą Fabiana Niciezy i Roba Leifelda. Mimo trendów lat 90-tych, kostium najemnika jest raczej prosty, choć bez umieszczenia kilku kieszonek na klacie się nie obyło. Trzeba przyznać, że Robowi udało się projektu nie popsuć. Natomiast to co czyni Wilsona Deadpoolem i za co go wszyscy kochają, to jego cechy charakteru nadane przez Niciezę i rozwijane dalej przez innych scenarzystów. Niezrównoważenie psychiczne, gadanie do siebie, spora dawka złego poczucia humoru i łamanie czwartej ściany. Ostatnie znaleźć można w Classic 1 rzadko, ale gdy najemnik powtarza wybrzmiałą chwilę wcześniej onomatopeję nie sposób się nie uśmiechnąć. Odcięta ręka gra tu ważną rolę i jest przedmiotem kilku żartów, choć trochę mniej sprośnych niż w filmie. Znajdziemy też kilku mutantów spoza pierwszego szeregu z Juggernautem i Banshee na czele.

Deadpool Classic – dobry, zły i brzydki

Deadpool Classic nie jest serią, która zbiera wszystkie przygody Wilsona. Do kompletnego reading order tej postaci z początkowego okresu brakuje chociażby zeszytów X-Force. Otrzymujemy za to dwie mini-serie i pierwszy numer Deadpool Vol. 1. Wychodzi z tego zlepek, do którego pasują epitety znajdujące się w tytule najlepszego komiksu z Deadpoolem, jaki do tej pory dało mi się przeczytać. Brzydotę reprezentują oczywiście rysunki Liefelda, zwłaszcza kadr z piciem kawy, wygrywający zresztą internety. Nawiasem mówiąc, wyniki wyszukiwania po frazie Rob Liefeld Worst Arts poprawią wam humor. Polecam.

 

Deadpool Classic tom 1

Deadpool Classic tom 1

Zamieszczone dwie mini serie Goniąc w kółko i Grzechy przeszłości korespondują między sobą i kończą niejako wątek zaczęty w The New Mutants. Wisienką na torcie tej zbieraniny są zeszyty w scenariuszu Marka Waida i częściowo zilustrowane przez Iana Churchilla. Czemu potrzebny był drugi rysownik? Właściwym tłumaczeniem zdają się napięte terminy. Szkoda, bo naprawdę miło było popatrzeć na rysunki cechowane dużą ilością szczegółów, przypominające prace moich ulubionych mistrzów z lat 90-tych, takich jak Todd McFarlane czy Erik Larsen.

A może by tak wyjechać w Bieszczady?

Lektura klasycznego Deadpoola uprzykrzana jest przez znienawidzone odnośniki typu „Spider je kanapkę, przyrządzoną wcześniej w Web of Spider-man #1500”, albo „pada żółty śnieg, bo Iceman wypił za dużo piwa w X-Factor #2900”. Cóż, jeśli ktoś ma nerwicę natręctw, powinien trzymać się od Marvela z dala. A co na to sam Deadpool?

Deadpool Classic tom 1

Deadpool Classic tom 1

Jestem przekonany, że sięgnięcie po wspomniane zeszyty X-Force i tak nic nie pomoże, bo tam czeka kolejna litania odnośników. Dzięki restartom typu Marvel Now da się jakoś czytać pomniejsze części uniwersum. Ale suma summarum, może zostawić to w cholerę i zacząć czytać wszystko od początku? Czyniąc to dzisiaj już za 7 lat da się dojść do momentu, w którym pierwszy raz pojawił się Deadpool i to bez bólu w tylnej części ciała, jakim są niekończące się odsyłacze. Tymczasem Egmont uraczył nas drugim tomem klasycznego Deadpoola, a o tym już wkrótce.

Wilk

Share This: