Justice League – Dark

    Liga Sprawiedliwych z wielką trójką na czele, w wydaniu The New 52 ma mocno ograniczony skład, dlatego nawet oni nie mogą poradzić sobie z każdym istniejącym zagrożeniem. Tym bardziej, jeśli problemy wymagają specjalnie przeszkolonych do specyficznego działania fachowców. Tam, gdzie twardo stąpający po ziemi Batman i Cyborg nie pójdą, tam diabeł (Madame Xanadu?) Justice League: Dark pośle.

JL: Darkto kolejna obok Justice League: International i Justice League of America drużyna bohaterów ze stosunkowo wysokiej półki, która została powołana jako odpowiedź na konkretne potrzeby. Ale o ile dwie pierwsze są sformalizowane i kontrolowane przez polityków (kolejno: Narody Zjednoczone i USA), o tyle w tym przypadku mamy do czynienia z bandą naprawdę przedziwnych osobowości, których łączy wielki przypadek, tajemnicze wizje i potrzeba walki z  potężnymi siłami, którym nie dał rady sam Superman.
Czarodziejska ekipa to iście wybuchowa mieszanka osobowości. Nad całością stara się czuwać Madame Xanadu, którą ciągle nawiedzają wizje tragicznej przyszłości. Kolejną postacią jest znana i lubiana Zatanna – niestety nie nosi mojego ulubionego stroju. Wydaje się też nieco starsza, poważniejsza i mroczniejsza od tej Zatanny, którą znamy i kochamy. To nie jest urocza czarownica – to silna kobieta z przeszłością. Oprócz niej możemy zobaczyć Shade’a, the Changing Mana, który ma sporo kłopotów ze swoją M-Vest i z… własną głową, a także porywczego i niepokornego Deadmana. Wisienkę na torcie stanowi postać Johna Constantine’a. Ten jak zawsze jest uroczym dupkiem : )
   Dobór i kreacja postaci to ewidentnie najmocniejsza strona komiksu.To nie są nieskazitelni bohaterowie, którzy z uśmiechem na ustach ratują świat. To banda dziwaków i ludzi niestabilnie emocjonalnych. Świat realny, chore imaginacje i ich wyjątkowe moce mieszają się nieustannie, powodując problemy z postrzeganiem rzeczywistości. Za wielką moc płacą ogromną cenę.
   Pierwszy album to tak naprawdę origin nowej grupy. W dodatku mocno specyficzny, bo wszyscy bohaterowie nie chcą lub nie potrafią zaakceptować innych i nie zamierzają tworzyć ligi. Współpraca jest im mocno nie rękę i większość z nich powtarza, że woli pracować samotnie. Konflikt ywybuchają przy każdej nadarzającej się okazji. Jednak zamieszanie, jakie wywołuje zupełnie nieświadomie Enchantress sprawia, że czarodzieje muszą się przełamać i chociaż w minimalnym stopniu współdziałać.
   Za scenariusz tego komiksu odpowiada Brytyjczyk Peter Milligan, który komiksami zajmuje się ponad 35 lat i pracował nad takimi tytułami jak Bad Company, Shade, the Changing Man, Animal Man, Hellblazer, Infinity, Inc, Red Lanterns, X-Force i X-Men. Jak łatwo zauważyć, miał już niejednokrotnie do czynienia z dziwakami, więc tu porusza się po własnym podwórku. Częścią graficzną zajął się Hiszpan Mikel Janin. Z tym artystą szczerze mówiąc nie miałem wcześniej do czynienia – poza jednym wyjątkiem. Narysował on mini-serię: Flashpoint: Deadman and the Flying Graysons. Co ciekawe akcja tego komiksu dzieje się w Polsce. Dlatego tym bardziej, polecam tam zajrzeć. Co do jego prac w JL: Dark – uważam, że robią naprawdę dobre wrażenie. Z kadrów aż kipi mrokiem czarnej magii! Spójrzcie tylko na grafiki.
     Justice League Dark to doskonały wybór dla wszystkich tych, którzy wyrośli już Harry’ego Pottera, ale nie chcą kończyć przygody ze światem magii. Jeśli masz dość klarownych superbohaterów, ale nie chcesz opuszczać multiwersum DC, zajrzyj do tego albumu.
Mariusz

Share This: