Krótka Kronika Marvela – rok 1943

Krótka Kronika Marvela – rok 1943

W 1943 roku Timely Comics (bo tak w latach 40-tych nazywał się Marvel) z powodzeniem kontynuował w swoich komiksach propagandę wojenną. Szereg narodowych superbohaterów uzupełniał drugi szereg – nieodzianych we flagę Stanów Zjednoczonych postaci. Ich wspólnym wrogiem niezmiennie byli źli naziści, choć zza pleców obrzydliwych Niemców wyzierali często Japończycy, a i paru Włochów też się znalazło. W tym okresie komiksy były wydawane w formie małych antologii, łącząc pod jednym dachem poczynania kilku bohaterów. I tak w komiksie Submariner Comics, oprócz tytułowej rybiej głowy, znaleźć też można było przygody Ludzkiej Pochodni, czy Angela. Niby fajnie, miało to jednak wpływ na długość historii. Objętość albumu wymuszało zakończenie wątku po 6-8 stronach, przez co czasem konkluzja spadała niczym fortepian z czwartego piętra. W 1943 roku długość historii zaczęła się stabilizować na około 20 stron, czyli mniej więcej tyle, ile ma dzisiejszy zeszyt. Dzięki temu zabiegowi jakość opowiadań wyraźnie się poprawiła. Co było najciekawszego w tym roku? Na to pytanie odpowie wam Krótka Kronika Marvela – rok 1943.

Krótka Kronika Marvela - rok 1943

Eat your own medicine

Superbohaterowie walczyli ze złoczyńcami ich własną bronią, wedle zasady „ogień zwalczaj ogniem”. W takim tyglu akcji ci źli często ginęli. Z drugiej strony, ci dobrzy nie przejmowali się tym zbytnio i nie widzieli w swoim postępowaniu nic złego. Wręcz przeciwnie, przyznawali otwarcie, że nazistów, złodziei, oprychów, czy każde inne szumowiny, spotykał dokładnie taki los, na jaki zasługiwali. Gdzie przebaczenie, empatia, czy sprowadzanie na dobra drogę? Nie ma. Dziwi tylko fakt braku refleksji, że w takim równaniu bohaterowie nie różnią się niczym od złoczyńców. Na to w komiksach jeszcze trzeba było poczekać. Napływ japońskich żołnierzy do amerykańskich komiksów ułatwił pracę scenarzystom, bo na końcu historii mogli ich łatwo uśmiercić poprzez hara-kiri, czy hari-kari albo hiri-kara. Nie bardzo było wiadomo które.

Zabić Submarinera

Bardzo śmieszy mnie fakt, że w 1943 roku często próbowano zabić Submarinera, topiąc go. Nie praktykowano tego z żadnym innym superbohaterem, bo jeszcze przypadkiem mogłoby się udać. Rybiogłowy często zaraz po otumanieniu uderzeniem w tył głowy (kolejny często używany trik), wyrzucany był za burtę, przywiązywany do kotwicy, albo obciążany innym balastem i pogrążany w głębinach morza. Niefartownie dla przeciwników, woda, jako żywioł Submarinera, przywracała mu jego witalne siły. Z drugiej strony znalazło się też kilku złoczyńców, którzy rozpoznali Księcia Atlantydy i odizolowali go od wszelkiej wilgoci. Jest w tym dramaturgia znalezienia Achillesowej pięty towarzyszącej każdej supermocy. Oczywistą oczywistością jest, że z i z takiej opresji udało się wyjść pierwszemu mutantowi bez szwanku. Ot, urok Złotej Ery.

Krótka Kronika Marvela - rok 1943

Vulture

Do epitetów w stylu Ratzis, czy Jerries dołączyło przyrównywanie wrogów do Sępów. Tych pojawiło się kilku, większość z nich była zwykłymi ludźmi (czy nadludźmi, jak zwykli mówić o sobie), bez żadnych dodatkowych zdolności. Najciekawszym z nich był Vulture z komiksu All Select #1. W tym numerze Kapitan Ameryka i Bucky spotkali na swojej drodze tajemniczych ludzi nietoperzy (czyżby Marvel zaczął czuć na karku oddech DC?), których przywódcą był starszy mężczyzna, zakładający na siebie kostium wzmacniający jego siłę i dający mu możliwość latania. W konkluzji historii sęp, co oczywiste, ginie, ale pomysł zdaje się nie głupi, prawda? Myślę, że uda się go jeszcze użyć.

Marvel’s First – Miss America

Najlepszym i najbardziej wpływowym debiutem roku 1943 był pierwszy występ Miss America w Marvel Mystery Comics #49. Miło jest zobaczyć znajomy przydomek, mimo że dzisiejsza bohaterka to zupełnie inna od tej, która zadebiutowała podczas wojny. Miss America to dzisiaj America Chavez, oryginalnie była nią Madeline Joyce. Kostium bohaterki to tradycyjne dla tego okresu paski i gwiazdki, co potwierdzało jej narodowościowy statut. Mimo pewnego rodzaju sztampy, poczuć można jednak różnicę. Historia napakowana jest kobiecością bohaterki pragnącej walczyć za swój kraj, ale czując własną niemoc. Mimo że Miss America to nie pierwsza superbohaterka Marvela (wyprzedziła ją m.in. Czarna Wdowa), to Madelina wyróżnia się doskonałością skrojenia i wstawienia od pierwszego strzału w pierwszy rząd superbohaterów. Dokładnie tak, jak wystrzelił Kapitan Ameryka, choć Madeline na magazyn zatytułowany jej imieniem musiała jeszcze trochę poczekać. W 1943 bohaterka była najpotężniejszą postacią Marvela, oprócz zdolności latania, miała we władaniu wizję promieniami roentgena i siłę 1000 ludzi. Potęga bohaterki równoważona była przez jej kobiecą wrażliwość.

Krótka Kronika Marvela

Krótka Kronika Marvela – rok 1943, a sprawa polska

Na koniec dwie ciekawostki związane z Polską. W Marvel Mystery Comics #46 pojawiła się płonąca Warszawa, a Naziści przeuroczo zostali określenie poplecznikami szatana. Po chwili akcja przeniosła się do podwarszawskiego zamku Pavlek, którego niestety nie kojarzę. Chyba że chodzi o Czersk, odległość 10 mil od stolicy by się zgadzała. Drugą ciekawostką jest mapa Europy wg amerykanów z okładki All Winners #8. No cóż, hamburgery nie są może wybitni z tej dziedziny, co potwierdza umiejscowienie Norwegii czy Czechosłowacji, ale przynajmniej Włochy udało im się namierzyć prawidłowo. Jak to mawiał mój historyk, tym pozytywnym akcentem kończymy na dzisiaj. Zapraszam za rok.

Sylwester

Share This: