Krótka Kronika Marvela rok 1947

1947 to kolejny ciężki rok dla komiksów. Stan Lee, edytor wydawnictwa Timely Comics, dwoił się i troił, aby utrzymać firmę na rynku historii obrazkowych. Coraz silniejszym trendem był potok opowieści romantycznych, skierowanych głównie do żeńskiej publiczności. Humorystyczne, krótkie opowiastki opowiadające o zwyczajnych realiach w stylu balu licealnego, kupna samochodu, czy zmiany pracy, podsycane były relacjami damsko-męskimi. Czy The Man zapomniał o superbohaterach? Nie, ale Ci mieli się coraz gorzej.

Pstryknięcie Thanosa

Mimo że tyran miał nadejść dziesięciolecia później, odnoszę wrażenie, że pstryknięcie przyniosło efekt dużo wcześniej, już w 1947 roku. Skąd taki wniosek? Superbohaterowie kierowali się do komiksowego limbo w ekspresowym tempie. Na placu boju pozostali tylko ci najpopularniejsi. Przede wszystkim ci, którzy posiadali własne tytuły. Lichy rządek nadludzi zasilali Kapitan Ameryka ze swoim pomocnikiem Buckym. Kolejną parą byli Human Torch z Toro. Heroiny reprezentowane były przez Miss Americę oraz Blonde Phantom. Flagowy komiks wydawnictwa Marvel Mystery Comics (na którego pokładzie superbohaterowie pojawili się po raz pierwszy) pozostawał na placu dając życie i odbierając.

W numerze #83 na długie lata zniknęli Young Allies, drużyna, w której skład wchodzili Bucky i Toro oraz grono zadziornych chłopaków z sąsiedztwa. Należy dodać, że chłopaki działali już od jakiegoś czasu w okrojonym składzie, zaraz po tym, jak tytuł z ich nazwą na okładce został anulowany. Pierwsze zaś pojawienie zaliczyła Namora, która w Marvel Mystery Comics #82 stanęła obok Sub-Marinera. Przy okazji dowiadujemy się, że wszyscy bliscy księcia zostali wymordowani przez gang. Pstryknięciea Thanosa zasugerowane zostało przez zdanie, które wypowiedział Bucky w Blonde Phantom #16 Cap! I don’t fell so good! 

Nowości

Na okładkach komiksów Timely można było zaobserwować w lewym górnym rogu etykietę Marvel Comics. Pewną niewielką innowacją było też pojawienie się dymków na okładkach komiksów, co delikatnie rozciągało zawartość magazynów. Pojawiło się też kilka nowych tytułów oraz postaci. Część z nich, czego przykładem jest Cindy Smith, zapowiadana była na stronach innych antologii. Często dostrzec można było reklamę Do not miss Junior Miss. Cindy  okazuje się klonem Patsy Walker. Ot, następna rudowłosa nastolatka z problemami wieku dojrzewania. Swój magazyn otrzymuje też kolejna nastolatka, Jeanie Johnson, a także Hedy de Vine.  Ta drugajest gwiazdą filmową, której szefem był osobnik o swojsko brzmiącym nazwisku Trumpetsky. Aktorka zasila drugi rząd komiksowych kobiet, w którym znajdowały się już Tessie (Tessie the Typist), Millie (Millie the Model) oraz Nellie (Nellie the Nurse).

Polecane lektury

W latach 40-tych każdy z wydawanych tytułów stanowił około 40 stronicowy zbiór historii. Dość sprytnym zagraniem ze strony wydawnictwa było mieszanie opowieści ze sobą. I tak, przykładowo, w Sub-mariner Comics oprócz Namora znaleźć można było też przygodę Human Torcha, a w Cindy Comics wpadaliśmy na Margie. Zazwyczaj opowiadania nie miały ze sobą nic wspólnego, dlatego dość wyjątkowe ze strony twórców było powiązanie przygód bohaterki w obrębie jednej antologii, która znalazła się w Millie the Model #9. Pięć krótkich historii splotło się we wspólny wątek podróży oraz przygód modelki w Paryżu. 

Największą zaletą oraz największą wadą Marvela jest siatka referencji. W 1947 wierni czytelnicy Marvela zostali wynagrodzeni w nielicznych przypadkach. W Jeanie Comics #16 tytułowa nastolatka zmaga się z przeszkodą nie do pokonania. Chciałaby mieć w swoim pokoju telefon. No dobra, dobra, teraz to żaden problem, każdy ma swoją prywatną komórkę, którą wszędzie nosi. Do niedawna nie było to takie oczywiste. Co gorsze, po sukcesie dziewczyna podzieliła się dobrą wiadomością z koleżankami (Tessie, Nellie, a w kolejce wyhaczyć można jeszcze Patsy), które natychmiastowo zażądały podobnego wsparcia technologicznego. Inną referencję znajdujemy w Junior Miss #26. Cindy Smith lawinowo zasypuje swojego idola listami. Po godzinach przekopywania się przez peany nastolatki, aktor prosi swojego agenta o wysłanie odpowiedzi sugerującej, że spotyka się z Millie the Model. Ot, taki pstryczek.

Są dwie (dosłownie) historie, które warto wydobyć z tamtych czasów, i to tylko ze względu na zabawę konwencją komiksową, której autorzy się dopuścili. Tessie’s Paper Capers! z Gay Comics #28 rozpoczyna się jak regularna historia z blondwłosą dziewczyną (w tym przypadku kolor włosów to nie przypadek). Poszukiwania pracy stawiają Tessie na progu wydawnictwa Daily Globe. Po chwili rozpoczęły się polowania na emocjonujący artykuł. Po kilku stronach dziewczyna wysyła swojego lubego na maszt flagowy z misją ratowniczą. Niebezpieczne akrobacje zostają pochwycone przez rysownika w dość krzykliwy sposób, wymagający przekręcenia strony. W Cindy Comics #27 twórcy zabierają Margie za kulisy tworzenia komiksu. Dziewczyna znajduję pracę jako modelka rysownika komiksowego. Wesoła historia oddawała klimat tworzenia kadrów oraz pokazywała, jak ciężka jest to praca.

Tymczasem to wszystko, do zobaczenia za rok.

Sylwester

Share This: