Thorgal – Zdradzona Czarodziejka. Wyspa wśród lodów

     Historia stara, znana i lubiana. Początek długich przygód Syna Gwiazd. Ileż to razy powracaliśmy do opowieści o rudowłosej czarodziejce, która ratując życie nordyckiemu młodzieńcowi rozpoczęła ciąg przygód opisywanych w najsławniejszej polskiej serii komiksowej. Tym razem historię o Thorgalu pochłaniałem bez kadrów, wszystko trzeba było sobie wyobrazić, jedyną formą przekazu były dźwięki. Muszę przyznać, że pomimo mojej dobrej znajomości pierwszego odcinka komiksu z wielką przyjemnością odkrywałem ją na nowo wsłuchując się w świetnie dobrane głosy lektorów. Pierwszym, co rzuca się w uszy to genialne odgłosy tła, które tworzą bardzo realny mroźny klimat lodowych mórz północy. Szum morskich fal, trzeszczące olinowanie statku, skrzek mew i łoskot uderzającej o skały wody może przyprawić o chorobę morską. Wystarczy tylko zamknąć na chwile oczy a dzięki tak realistycznemu odwzorowaniu odgłosów wyobraźnia podsunie nam widok drakkaru przybijającego do brzegu poprzez spienione fale lodowatej wody. Brr, pogoda ostatnio nie dopisuje a w połączeniu z takim klimatem naprawdę można zmarznąć,  pomimo że audiobooka słuchałem pod kocem chyba się przeziębiłem. Do studia Sound Tropez pretensji żadnych nie słałem, bo pewnie odpowiedzieliby „sorry taki mamy klimat” 😉 Chory czy nie chory jestem bardzo zadowolony, a za sam ten aspekt nagrania autorom należą się szczere gratulacje.

     Na tym jednak nie koniec, jak to się mówi: im dalej w las, tym więcej drzew. W tym przypadku należałoby powiedzieć: im dalej w nagranie, tym więcej zalet. Zacznę od tego, co w kontekście całości  jest najważniejsze, głosy lektorów. WOW! Thorgal wymiata, w delikatnym głosie Arici można się zakochać, do Gandalfa od razu każdy słuchacz poczuje jednocześnie respekt i nienawiść, a Slivia czaruje delikatnym, ale władczym tonem kobiety, która szuka swojej zemsty (za każdym razem, kiedy podchodzę do tej historii trochę mi żal Gandalfa, tak sobie nagrabić u baby… w dodatku rudej, nie zazdroszczę 🙂 ). Lektorzy popisują się świetną dykcją, wszystko nagrane jest czyściutko, każde słowo wyraźnie słychać, kolejna duża zaleta. Kiedy recenzowałem inne słuchowisko studia Sound Tropez, Conan Barbarzyńca i Królowa Czarnego Wybrzeża miałem zastrzeżenia co do doboru kilku osób w obsadzie. W tym przypadku nie mam żadnych zastrzeżeń (słownie: zero). Barwa i ton głosu idealnie pasują do postaci i chyba nie przesadzę, jeśli powiem, że w 100% spełniły moje oczekiwania. Baaa dostałem nawet bonus w postaci warczenia Sharna 😉
      Słuchowisko wiernie oddaje opowieść komiksową, więc nie ma się czego przyczepić, całości nagrania słucha się płynnie i przyjemnie. Czas trwania  jest moim zdaniem idealny, ani za krótko, ani za długo, 2 godziny i 45 minut to optymalna długość. W przypadku wspomnianego wcześniej Conana czułem pewien niedosyt na koniec, tutaj wszystko było ok, po przesłuchaniu byłem co najmniej usatysfakcjonowany. Nagranie nie ciągnie się w nieskończoność, nie usypia monotonnością ani też nie kończy się w chwili, kiedy słuchacz jest najbardziej nakręcony i chciałby niczym wilk czarodziejki pochłaniać każdy kolejny dźwięk.
       Studio Sound Tropez zasłużyło na gratulacje, ten projekt to strzał w dziesiątkę, a jego realizacja trzyma światowy poziom. Myślę, że autorzy zarówno dźwiękowej adaptacji, jak i komiksowego oryginału mogą być dumni z tego produktu. Pozostaje mi tylko życzyć, aby wyniki sprzedażowe potwierdziły moją entuzjastyczną recenzje 🙂
Polecam sprawdzić próbkę nagrania na YouTube.

Paweł
Ps. Biorę się na poważnie za audiobooki od Sound Tropez, mam nadzieję, że już niedługo będziecie mogli przeczytać recenzję Żywych trupów wydanych przez to studio.
PS 2. Studio ostatnio na swoim Facebooku opublikowało zapowiedź kolejnej części Thorgala i podgrzało atmosferę newsem, że w drugiej części wystąpi właściciel najpopularniejszego głosu lektora ostatnich lat, genialny Król Julia…. wróć Jarosław Boberek 😉

śledź mnie – Tweeter

Share This: