TOP 7 komiksowych seriali animowanych

Jakiś czas temu projekt artlub.pl umarł śmiercią naturalną. Swego czasu popełniłem kilka tekstów, które były właśnie tam opublikowane. Szkoda, żeby wisiały w nicości, dlatego co jakiś czas będą się pojawiać na blogu. Na pierwszy rzut poleci ten o serialach animowanych. Idą święta, poczujmy się dziećmi jeszcze raz!

Był kiedyś taki niezwykły okres w moim życiu. To było wtedy, zanim moja dusza została całkowicie pochłonięta przez komiksowe twory, a ja nie postrzegałem świata przez pryzmat kadrów, planszy, kolorów. Miałem wówczas raptem kilka lat, to właśnie był ten moment, w którym superbohaterowie wywodzący się z komiksów zaczęli szturmem wkraczać do mojego życia. Nie z kolorowych stron, ale z ekranu telewizora. Chciałbym Wam poopowiadać, które z animowanych seriali kochałem najbardziej, bo dziś już takich nie robią.

7. Transformers. Beast Wars. Chociaż zmiennokształtne roboty kojarzą się bardziej z zabawkami niż komiksami, to ciężko odmówić im wkładu w historię rysowanych kadrów. W moim rankingu nie widnieje się jednak klasyczna animacja o przygodach Optimusa i spółki, ale wersja serialu robionego przy pomocy grafiki komputerowej, gdzie bohaterowie trafiają na prehistoryczną ziemię, a zamiast w pojazdy, zmieniają się bestie. Zresztą, na pewno kojarzycie, leciało bodaj na TV4.


6Men in Black. The Animated Series. O tym serialu na pewno nie pamiętacie, co? Wielu z Was może nawet nie kojarzyć, że wzorowany jest on na serii komiksowej. Ale to zupełnie nieważne. Ważne jest to, co go cechuje: cała masa dobrego humoru, wymyślni kosmici, robaki pijące kawę i ta melodia z intro, która jak wejdzie do głowy, to nie chce wyjść.

5Teenage Mutant Ninja Turtles. Zanim zacząłem chodzić do szkoły i poznawać wielkich przedstawicieli renesansu znałem doskonale już ich imiona. Chociaż nie kojarzyły mi się one wtedy z obrazami czy rzeźbami, a z katanami, kolorowymi opaskami na oczy i zielonymi skorupami. Ponadto sentyment do tej serii wzmacnia jeszcze jeden fakt – na Pegasusie grałem w cztery różne gry o przygodach najfajniejszych zielonych ninja na świecie!

4. X-Men. The Animted Series. Mutanci to moja ulubiona grupa bohaterów. Przygody tej szalonej szajki z Xavierem, Cyclopsem i Wolverinem na czele od zawsze wzbudzały we mnie wielkie emocje. Do tego stopnia, że przeczytałem setki zeszytów o ich przygodach, a w wolnych chwilach przeglądam artykuły na wikipedii o mniej znanych przedstawicielach homo superior. Wszystko to musiało mieć gdzieś swój początek. W moim przypadku wyglądał on tak:

3. The Tick. Jest silny, jest odważny, jest głupi! Kleszcz to najbardziej zwariowany superbohater mojego dzieciństwa, a jego przygody to jedna wielka parodia amerykańskiego świata komiksowego. Co powiecie na okrutnego złoczyńcę, który zamiast głowy ma krzesło? A przeciwstawiają mu się takie tuzy superbohaterstwa, jak Kleszcz, Artur Ćma i Amerykańska Pokojówka? Pamiętajcie, że to tylko wierzchołek góry lodowej. Polecam odświeżyć sobie ten serial. Bawi nadal.

2. Spider-Man. The Animated Series. Ta produkcja głęboko zakorzeniła się w mojej świadomości. Do tego stopnia, że wiele postaci Marvela, takich choćby jak Rhino, Venom, Fisk, Volture, Mysterio czy Dr Octopus automatycznie porównuję z wersjami z tej animacji. Serial był tym lepszy, że odwoływał się do znanych motywów z oryginalnych przygód nowojorskiego Pająka. Na ekranach telewizorów mogliśmy zobaczyć elementy Tajnych Wojen, Sagi Klonów czy walki z Sinister Six. Dziś takich seriali już się nie robi, ech.

1. Batman. The Animated Series. Tu chyba nikogo nie zaskoczyłem. Świat, co prawda podzielił się jakiś czas temu na zwolenników Spiderman: TAS i Batman: TAS, ale ja stanowczo należę do tych drugich. Serial produkowany przez Bruce’a Timma na początku lat 90. to kwintesencja rozrywki telewizyjnej. Wartka akcja, przerażające (dla brzdąca) postaci i ten mroczny klimat Gotham City. Spójrzcie tylko na to intro. Ono dalej robi wrażenie.

Mariusz Basaj

Tekst ukazał się pierwotnie na artlub.pl

Share This: