Top 5 Mścicielek

   Na piątek proponujemy kolejnego autorskiego topa. Tym razem przedstawiam piątkę moich ulubionych Mścicielek. Swoją drogą dziwię się, że nie słyszałem o tym, by feministki walczyły o większą liczbę żeńskich superbohaterek. Zostawmy sporne kwestie o których ciągle słyszymy w mediach. Skupmy się na tym, co najważniejsze! Drodzy czytelnicy Cznk, przed Wami… moje ulubienice.

  Tą jakże zacną listę otwiera (zamyka?) Squirrel Girl. Doreen Green co prawda ciężko nazwać pełnoprawnym Mścicielem, ale to jeden z lepszych żartów, jakie zaserwował nam Marvel. Kto z nas nie marzył o umiejętności rozmawiania z wiewiórkami, puszystym ogonie czy siedzeniu na drzewie z orzeszkami? : ) Squirell Girl jest jak ucieleśnienie marzeń! Tych dziwacznych oczywiście. A tak bardziej na serio, jeśli ktoś chciałby poznać ją lepiej, to polecam serię New Avengers. Wiewióra jest tam bardzo dobrą… opiekunką dla dziecka Cage’a. Postać występuje także w Marvel Avengers Alliance – grze dostępnej na Facebooku. Możecie sami sprawdzić, jak to jest nasłać na wroga bandę wiewiórek!
 
   Zaraz za podium uplasowała się Firestar. Naprawdę gorąca laska, która była również członkinią New Warriros i X-Men. Dlaczego postanowiłem ją wyróżnić? Bo uwielbiałem ją w kreskówce Spider-Man and his amazing friends. Do dziś pamiętam, jak Kraven używał jej mocy do ożywania dinozaurów. Umiejętności Angelici nie są może superoryginalne, ale sentyment bierze górę. Uroda w sumie też : ) Firestar możemy obecnie zobaczyć w Amazing X-Men, gdzie gorąca kobietka ma chrapkę na zimnego Icemana i standardowe ratowanie świata.
 
  Na najniższym szczeblu podium stoi Ms Marvel – Carol Danvers, Binary, Warbird czy Captain Marvel Jak zwał, tak zwał. Jak dla mnie, to postać ikona. Pamiętacie jak Rogue pozbawiła ją mocy? Pamiętacie jak Carol wspierała akt rejestracji superbohaterów? Nikogo zatem nie powinno dziwić, że znalazła się na tej liście. Zresztą Carol lubią chyba wszyscy, bo ta pojawia się w tak wielu zespołach, m.in. w szeregach S.H.I.E.L.D., Starjammers, X-Men czy… Guardians of the Galaxy.
 
   Drugie miejsce na mojej prywatnej liście przypadło Scarlet Witch. Córka jednego z najgroźniejszych terrorystów świata w składzie największych bohaterów? To musi być to! Jeśli do tego dołożymy niestabilną psychikę i ciężkie stany depresyjne oraz ogromną moc wpływania na rzeczywistość… to dostajemy takie komiksy jak Avengers Disassembled czy mój ukochany House of M. Bez Wandy uniwersum Marvela byłoby nijakie. I chociaż na dłuższą metę jej marudzenie i to, że jest wiecznie nieszczęśliwa jest irytujące, to zmuszony jestem oddać jej hołd. Na marginesie dodam, że obecnie wiedźma działa w Uncanny Avengers, ale ta seria – mimo dobrego startu – zupełnie mnie nie porwała…
 
   I wreszcie jest… Wasp. Chyba nikogo nie dziwi, że Osa trafiła na pierwsze miejsce podium. Janet to jeden z synonimów słowa Avengers. Współzałożycielka grupy i przez bardzo długi czas jej lider. Janet najbardziej kojarzy mi się z taką uroczą psotnicą, która z uśmiechem na ustach i kilkoma ciętymi żartami, sypniętymi od niechcenia, strzeli złoczyńcy prosto w twarz. Jej losy (jak zresztą każdego Mściciela) nie były jednak takie beztroskie. Wystarczy sobie przypomnieć jak do jej życia przyczyniły się Skrulle podczas Secret Invasion. Nie wspominając już o wersji Ultimate….
   Pamiętam moje rozczarowanie, kiedy ogłoszono skład filmowych Mścicieli, jak można było nie wpuścić do niego tak uroczej osóbki? Zwłaszcza, że w tym czasie emitowano Earth’s Mightiest Heroes, gdzie Wasp była prawdziwą gwiazdą.
 
Mariusz Basaj

śledź mnie – Tweeter

Share This: