Relax (Labrum) #51 – Kultowy tytuł i jego współczesne wcielenia (tzn. jedno z…)
„Relax (Labrum) #51” to kontynuacja kultowego komiksowego magazynu wydawanego w Polsce w latach 80. Tzn. jedna z kontynuacji, choć obie strony konfliktu uznają, że wydają ten jedynie prawdziwy „Relax”. Oba wydawnictwa nie zgodziłyby się na żadne dopiski przy tytule, ale jako że patrzę na ten konflikt trochę z boku, to jest dla mnie fair. Najważniejsze są tu co prawda komiksy, choć wiadomo, że tania sensacja niesie się dużo mocniej, niż nawet nie wiem jak dobre dzieło.

Wehikuł czasu dla czytelników z sentymentem
Jak mniemam, najważniejszym czynnikiem skłaniającym do sięgnięcia po ten magazyn są wspomnienia. No bo aby wydawać komiksy, można użyć jakiejkolwiek nazwy. „Bum”, „Trach”, „Łubudu” („Wtem” już jest). No ale „Relax” ma działać przede wszystkim jak wehikuł czasu. Wszystkich tych, którzy są już na drugim finalnym okrążeniu, ma skłaniać do wspominania, gdy jako dzieciaki biegali do kiosku i wracali pod pachą z kolorowym czasopismem. I uwaga, powyższe mnie nie dotyczy, więc i na bitkę wokół tytułu, i na nowe zdublowane numery patrzę dość chłodno, choć nie zupełnie obojętnie.
Przekrój gatunków i form
W środku takiego magazynu znajdziecie mnóstwo atrakcji, zwłaszcza że „Relax (Labrum) #51” ma ponad 200 stron. W przeciwieństwie do tematycznego „Metal Hurlant” (zajrzyjcie choćby tu – KLIK), „Relax” nie stroni od żadnego gatunku, otrzymujemy więc przekrój zarówno pod względem treści, jak i pochodzenia. W środku znajdziecie zarówno komiksy z kraju, jak i z zagranicy. Jest trochę humoru, science fiction, jak i obyczajówki. A komiksy uzupełnia publicystyka, w wyważonej ilości.

Ktoś taki jak ja, którego melancholia nie zmusza do kupowania „Relaxu”, mógłby podjąć decyzję na podstawie okładki. Te są dwie. Wersja A reklamuje komiks „Teleskop” Jeana Van Hamme’a i Paula Tenga. Bardzo przyjemną obyczajówkę, z filmowym wprowadzaniem grupy starszych panów, z charakterystycznym wciskaniem pauzy na małe bio postaci, w której to teleskop wykorzystywany jest w mało wysublimowany sposób. Do podglądania sąsiadki. Chłopcy są chłopcami, a Francuzi na pewno są Francuzami, historia szybko się rozwija, bohaterów da się polubić, a pierwsze 38 stron historii kończy się dość szybko. Na dalszy ciąg trzeba czekać do następnego numeru.
Inaczej jest z „Pylistym ptakiem” Cazy, który znalazł się na froncie wariantu B, bo dostajemy go w całości. Uwielbiam tego artystę i jego komiksy, problem jest tylko taki, że jest to trzeci raz, jak to opowiadanie trafia na moją półkę. Po „Metal Hurlant #2” i „Arche – Lailah” od Studia Lain dostajemy ten mistrzowski komiks jeszcze raz. W większym formacie niż w MH i z nieco innym tłumaczeniem niż w „Arche – Lailah”, bo Jacek Bartecki przetłumaczył tytuł jako „Ptak z popiołów”, ale właściwie jak miałbym tylko jedną z tych edycji, to by mi wystarczyło.
Smaczne kąski i czytelnicze odkrycia
Trudno wskazywać konkretny powód, który jednoznacznie wskazywałby argument przekonujący do sięgnięcia po „Relax #51”, choć fani Śledzia czy Wojciecha Stefańca szorciakami swoich ulubieńców będą usatysfakcjonowani. Mi najlepiej się czytało komiks „Ulysse & Cyrano” Xaviera Dorisona i Antoine’a Cristau, ze świetnym scenariuszem o dwóch szefach kuchni. Jednego starego i deko zapomnianego, swoją emeryturę kucharską spędzającego na francuskich peryferiach. Drugiego młodego i nienależącego do kucharskiego świata, bo pisana mu jest rola środowiska z wyższych sfer. Między tymi dwoma tytułowymi bohaterami tworzy się chemia w stylu mistrz–uczeń, a relacja ze strony na stronę staje się silniejsza.

Nadto ten komiks wygląda zwiewnie i lekko, kapitalnie pasuje do francuskiej wsi i kultury, która to odeszła już w lekkie zapomnienie. No bo klasyczna kuchnia, o której tu mowa, została wyparta w 1970 roku przez kuchnię nowoczesną. Niemniej poobserwować można i cywilizację bez wszelkiego rodzaju elektroniki, co robi pozytywne wrażenie. No ale sztywne ramy czy podziały społeczne już tak zachęcająco nie wyglądają. Świetnie się czyta, nawet bez znajomości początku, który znalazł się w poprzednim numerze „Relaxu” od Labrum. Zresztą „Ulysse & Cyrano” był nawet na okładce.
Moim głównym zarzutem względem „Relaxu” jest publikacja komiksów w odcinkach, ale taka już jest formuła tego magazynu. Równie dobrze można mieć pretensje do psa, że szczeka na listonosza. Taka już jego natura. Z 51. numeru od Labrum pokosztowałem smacznych dań, na pewno mam ochotę na przeczytanie w całości „Teleskopu” oraz „Ulysse’a & Cyrano”. Miejscami czułem się co prawda lekko zagubiony, zwłaszcza gdy gatunki zmieniane są w dość spazmatyczny sposób i niezbyt mogłem się skupić nad „Kolonią Ziemią” Jima Watsona, z jakiegoś powodu podzieloną na dwie części i rozrzuconą po magazynie.
Bardzo ważne literki
Na pewno „Relax (Labrum) #51” daje odczuć różnorodność komiksów. Znajdziecie tu i Pana Wiedźmę, udaną parodię Wiedźmina, i opowieści historyczne. Jest miejsce i dla obyczajówki, i dla science fiction. Dużo przyjemniej czyta mi się „Metal Hurlant”, bo ograniczany jest i gatunkowo, i tematycznie, bo każdemu numerowi wyznaczany jest kierunek, ale to może już bardziej mój problem.

Aha, na koniec bardzo dziękuję za artykuł o liternictwie (choć newsami i zapowiedziami też nie gardzę). Dobrze jest przeczytać krótki wykład na temat napisów w komiksach, zwłaszcza że mam ogromną manię niezwracania uwagi na nie i często nie widzę nawet, że jest coś źle. Niemniej zgadzam się, jest to część komiksowej sztuki. Kobieta ukryta w cieniu ściąga zasłony, to koniec widowiska, czy tam podglądania na dzisiaj.
Scenarzysta: Rafał Skarżycki, José-Louis Bocquet, Jim Watson, Piotr Szulc, Przemysław Soroka, Bartosz Minkiewicz, Wojciech Stefaniec, Robert Waga, Tomasz Józefowski, Jean Van Hamme, François Bazzoli, Annie Goetzinger, Xavier Dorison, Antoine Cristau, Maciej Pałka
Ilustrator: Tomasz Leśniak, Arno, Jim Watson, Roman Gajewski, Bartosz Minkiewicz, Wojciech Stefaniec, Tomasz „Piorun” Piorunowski, Paul Teng, Caza, Annie Goetzinger, Maciej Pałka, Stēphane Servain, Michał Śledziński
Wydawca: Labrum
Seria: Relax
Liczba stron: 206
Oprawa: Miękka
Druk: kolor + cz.-b.
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo









