Murena. Cykl pierwszy. Matka – recenzja komiksu. Rzym, intrygi i narodziny Nerona
„Murena. Cykl pierwszy. Matka” to wydanie zbiorcze serii autorstwa Jean Dufaux i Philippe Delaby opisującej krwawe dworskie realia Cesarstwa Rzymskiego I wieku. Egmont powraca do tej serii po latach, po tym jak wcześniej poprzestał na wydawaniu w tomach w połowie cyklu spiskowego, czyli po tomie dziesiątym. Dla mnie to i tak nowość, ale jeśli ktoś się gotuje od takiego traktowania, to w pełni rozumiem.

Rzym pełen intryg i przemocy
A że jest to seria godna uwagi, nie ulega wątpliwości. Tym razem dostajemy gruby tom zbierający pierwsze cztery części: „Purpura i złoto”, „Z piasku i krwi”, „Najlepsza z matek” i „Idący na śmierć”, okryte w twardą oprawę z gustowną ilustracją wykonaną ołówkiem. No cudo, choć tak jak mówiłem, nie wszyscy mogą być zadowoleni. „Murena” to opowieść umiejscowiona w realiach historycznych i podążająca za faktami, choć pojawiają się w niej także pewne elementy nadprzyrodzone, dopasowane do epoki.
Pamiętam, że w szkole nie znosiłem historii, mimo że moi nauczyciele to zawsze były barwne postacie. Niemniej podręczniki, na których bazowali, były nudne niczym niedoprawione flaki. Komiksowi scenarzyści tacy jak Dufaux potrafią rozprawiać o przeszłości i jakoś wychodzi im to tak, że mają moją uwagę od początku do końca. A w Rzymie dzieje się naprawdę dużo. Jest duszno od knowań, leje się krew, dochodzi do otruć, a walki gladiatorów ośmieszyłyby każdą galę MMA.
Matka jako siła napędowa historii
Akcja startuje w roku 54 naszej ery i nie bez powodu pierwszy cykl nosi tytuł „Matka”. Piękna Agrypina Młodsza, żona imperatora Klaudiusza, pragnie dla swojego syna Nerona władzy. Niestety stary władca wysuwa Brytanika, swojego syna z pierwszego małżeństwa, w stronę sukcesji. Kto zapragnie władzy, ten będzie pragnął jej do końca życia. Ma zniewalający smak. Zaczyna się gra, która wewnątrz jest lepka i nasączona żądzą, a z zewnątrz wygląda na czyściutką i wypolerowaną troską o kraj.
Matka, każdy ma tylko jedną. Można też rozciągnąć to pojęcie na państwo, a przecież cesarz w czasach rzymskich stawał się niemal bogiem. No niemal, bo okazywało się, że można go zasztyletować albo otruć. Neron miał więc matek więcej niż jedną, a w gruncie rzeczy bardziej kochał Domicję Lepidę, która go wychowywała i otaczała matczyną troską. Agrypina owszem kochała, ale władzę, a syn miał się stać niczym więcej niż pozorantem.
Dufaux prowadzi narrację w dość statyczny sposób. Wprowadza do gry figury i opiera akcję na rozmowach, dyskusjach, knowaniach i zdradach. Realistyczna kreska Delaby’ego sprawdza się w takim komiksie doskonale. Czytelnie pokazuje emocje, nie trzeba pisać, że ktoś wyczuwa moment, aby to jego było na wierzchu, bo to doskonale widać. Bazuje na realiach, oddając to, jak mogło to wyglądać. Wszystko świetnie współgra ze scenariuszem.

Murena w cieniu wielkich postaci
Tytułowy Murena to postać ukryta nieco w cieniu, ale Dufaux dobrze wybrał bohatera na sztandar serii. Na szczycie dochodziło przecież do przewrotów, zdrad i mordów, więc tytuł „Klaudiusz” szybko by się zdezaktualizował. Podejrzewam, że podobnie byłoby z Neronem, choć nie pamiętam z historii, co się z nim stało i nie chcę psuć sobie dalszego ciągu, więc nie sprawdzam.
Historyczną statyczność potęgują przypisy, do których trzeba sięgać na koniec każdego tomu. Dobrze mieć zakładkę, inaczej co chwilę trzeba wertować zbiorcze wydanie. Nieco płynności wprowadzają sceny walki czy ucieczki. Mnie najwięcej emocji dostarczało patrzenie na zepsutą do szpiku kości cywilizację. Światowa elita, bezwzględna i wyrachowana. „Jeśli nie zadowoli mnie to, co powiesz, każę obciąć ci ręce”. Albo żarciki w stylu „Jeśli przeciwnicy zażądają mojej obecności, rzuć ich lwom na pożarcie”. Choć myślę, że Agrypina wcale nie żartowała. W końcówce pada z ust niewolnika, że „nikt nie jest wolny” i jest to dobre podsumowanie pierwszego cyklu. Czekam na drugi.
Czytaj więcej: Łupieżcy imperiów – spójrz w puste oczodoły śmierci
Scenarzysta: Jean Dufaux
Ilustrator: Philippe Delaby, Theo Caneschi
Tłumacz: Maria Mosiewicz
Wydawca: Egmont
Seria: Murena
Format: 215×290 mm
Liczba stron: 216
Oprawa: Twarda
Druk: kolor
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo









