Nienawidzę Baśniowa. W nędzyczasie. Tom 7
Tak niektórzy miewają. Dorastanie sprawia, że zaczynają nienawidzić wszystkiego, co niewinne i dziecinne. Skottie Young stworzył kolorowe uniwersum i wpuścił w nie morderczą małą dziewczynkę z wielkim toporem, aby spełnić marzenie co poniektórych, którzy chcieliby zobaczyć jakiś cukierkowy świat spływający krwią. „Nienawidzę Baśniowa. W nędzyczasie” to kontynuacja serii po jej punkcie zwrotnym. Tym razem dostajemy kilka krótkich epizodów, które dają chwilę wytchnienia przed dalszą jazdą na całego.

W skrócie
Powrót Gert i kilka chwil oddechu przed kolejną rozwałką
Zielone włosy, różowa sukienka i śliczne oczęta. Gert ma wszystko, aby stać się bohaterką bajki dla dzieci, ale tym zwyczajnie gardzi. I tu zaczyna jej przyklaskiwać inna publika, która nie szuka wytchnienia w słodkich obrazkach i wesołych melodyjkach. A niech się dzieje, akcja niech rozrywa świat i jego mieszkańców. Oj, niejeden czytelnik czeka, aby upuścić sobie pary w ten sposób.
„Nienawidzę Baśniowa. W nędzyczasie” to rzeczywiście takie epizody grane gdzieś z boku. Raczej nie zainteresują tych, którzy Gert do tej pory się nie interesowali. Najpierw w spiralę brutalnego slapsticku wpada Chmuria, strącona z nieboskłonu królowa Baśniowa. Co chwilę dostaje ostry łomot, ale za każdym razem udaje się jej wstać, do czego w sumie nie powinno dochodzić. Ale jednak dochodzi, bo na tym polega żart.
Później wpada bardzo interesująca bajka o trzech tłustych owcach przechodzących po moście strzeżonych przez jakiegoś trolla. Narracja skręca trochę w stronę książeczki z obrazkami, takimi jakie się czyta na dobranoc kilkulatkom. No tylko morał jest bardzo krwawy, czego należało się zwyczajnie spodziewać po Gert.

Następnie wpada dość gorzki epizod o ekranizacji. W sumie to nic, z czego już nie żartowano, nawet w komiksach, więc mnie raczej nie rozśmieszono. Z drugiej strony przecież sami wiecie, jakie ekranizacje się sprzedają, co jest chodliwe, a co już nie bardzo. Gert nie może zagrać samej siebie, bo zwyczajnie by się to nie sprzedało. No ponoć. Choć znowu żart z filmowego tekstu „cięcie” jest dobry, szkoda, że pada dopiero w dodatkach.
Na koniec wpada dwuczęściowa opowieść z potworami niszczącymi okolicę, a Gert zwleka z rozprawieniem się z nimi, aż nic nie zostaje ze świata. Niektórzy wpadają w takich przypadkach w tryb berserkera. Innych postapokalipsa hartuje niczym ogień stal. A Gert? No cóż. Zamienia się w jeszcze większego potwora, niż była do tej pory.
Postapokalipsa po baśniowemu
Skottie Young sprawdza się jako scenarzysta, choć Brett Bean nie robi niczego, czego nie zrobiłby sam Skottie. Postacie wyglądają słodko, świat jest kolorowy, kreska pasowałaby do kreskówki czy filmu animowanego, a warstwa wizualna sieje dysonans wobec rozlewającej się po stronach przemocy. Inaczej trochę jest w „Ain’t No Grave”, bo do ilustracji został zatrudniony rysownik władający bardziej realistycznym stylem. Być może Young nie chce być kojarzony tylko z cartoonowymi komiksami, ale trochę szkoda, bo wychodzą mu znakomicie. W „Nienawidzę Baśniowa” zostaje na stołku scenarzysty, dobre i to, ale nie pogardziłbym, gdyby zajmował się tą serią od początku do końca. No może jedynie z pomocą kolorysty.
Oczywiście ta seria mogłaby być jeszcze bardziej brutalna, a mięso mogłoby latać też na innych poziomach. Ale poziom lukru jest wyważony, jest ciutkę słodko, choć często na najładniejsze elementy tego komiksu spada topór. Bez problemu znajdziecie brutalniejsze komiksy, z bluzgami tnącymi powietrze niczym żyletki. Ale nie o to tu chodzi. Skottie Young zachowuje tę porcję lukru, mimo że jest ona tylko bazą do rozwałki. Ale bez tych różów i żarówiastych zieleni Baśniowo już nie wyglądałoby tak świetnie.
Podsumowanie: Baśniowo nadal ma w sobie magię chaosu
Nie byłoby tak samo nawet bez żółtego Słońca, które kłamliwie pokazywane jest dzieciakom na różne sposoby i nie tylko w bajkach, ale również w podręcznikach. To, co oglądamy za dzieciaka, ma moc. Jak komuś mówię, że Słońce jest białe, to patrzy się na mnie, jakbym stroił sobie żarty albo zwariował. Czy Gert rozliczy się kiedyś z żółtym Słońcem? No ja mam nadzieję.
Czytaj więcej: Nienawidzę Baśniowa. Gert w piekle. Tom 5
Informacje o wydaniu
Scenariusz: Skottie Young
Ilustrator: Brett Bean
Tłumacz: Marceli Szpak
Wydawca: Non Stop Comics
Seria: Nienawidzę Baśniowa
Oprawa: Miękka
Druk: kolor
Format: 170×260 mm
Liczba Stron: 128
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo








