Po ucieczce z Alcatraz – recenzja komiksu o wolności i konsekwencjach ucieczki
Po ucieczce z Alcatraz, więzienia, z którego nie można było uciec, na więźniów czekała wolność. Panowie Christopher Cantwell i Tyler Crook biorą pod lupę otwarte zakończenie, rozpalające wyobraźnię. Czy w imię pokazania jednej z hipotetycznych możliwości warto szargać świętość? Ano okazuje się, że tak, bo wbrew pozorom w tej dopowiedzianej historii nie liczy się tylko akcja.

Pierwsze zderzenie z rzeczywistością
A w sumie to spodziewałem się, że „Po ucieczce z Alcatraz” będzie klasycznym akcyjniakiem. I w sumie w części jest. Zostajemy wrzuceni na głęboką wodę, i to lodowatą. Tym razem to nie koniec, tylko początek i realizacja wykalkulowanego planu. Frank Morris i Clarence Anglin zostawiają wszystko za sobą, a przed nimi wolność. Tylko jak z niej korzystać i co to w ogóle znaczy?
Warstwa wizualna i klimat
Zanim jednak dojdzie się do symboliki, jest na co popatrzeć. Restrykcyjna gra w podchody, pościgi policyjne, unoszące się w powietrzu napięcie, przez które popełniane są błędy. Stare, pełne gracji auta i pachnące kurzem wnętrza wagonów towarowych, oferujące podróż na gapę. Śledztwo, które dociera do ślepego zaułka, może nawet bardziej nie z braku poszlak, a dlatego, że tak wygodniej. Lepiej uciekinierów uznać za martwych, bo wtedy oficjalnie nie uciekli z Alcatraz, a więzienie na skale nadal może podtrzymać swoją renomę tyczącą się niemożliwości ucieczki.

Świetną robotę wykonał Tyler Crook, zwłaszcza w warstwie kolorów. Uwielbiam, gdy akwarele rozlewają się swobodnie po planszach. Kolorystyka została świetnie dobrana, by podkreślić dość parszywe warunki w znalezionych kryjówkach, spokój małych miasteczek i monument przyrody, ale bez przejaskrawienia. Pochmurne niebo, spokojne czy wzburzone morze i latarnia rozświetlająca horyzont. Szerokie, panoramiczne ujęcia świetnie pasują pod detektywistyczno-gangsterską treść i podkreślają kadry z wyciągniętymi rękoma trzymającymi giwery.
Gorzka wolność
No ale to tylko otoczka, ładna i przekonująca, dynamiczna i trzymająca w napięciu, ale nie najważniejsza. Wydmuszki, także te komiksowe, owszem cieszą oko, ale szybko się nudzą. W środku tego komiksu jest rozprawka o wolności. Bo to za wolnością się tęskni, siedząc za kratami. To po to, by odzyskać wolność, układa się plany ucieczki. A trzeba być bardzo zdeterminowanym, aby uciec z twierdzy, z której uciec się nie da. Tak potężna jest tęsknota za wolnością.
A tymczasem za murami więzienia na uciekinierów wcale nie czeka wolność. Bardzo gorzko i rozczarowująco smakuje powietrze w napotkanych małych miasteczkach. Czuć narastającą frustrację, nie dziwne, że plan zaczyna się chwiać i rozsypywać. Nie po to Frank i Clarence ryzykowali życie, aby teraz chodzić na smyczy.

Ale to nie wszystko, bo rozważania idą dalej. I tam, gdzie na ilustracjach widać horyzont, łąkę, drzewa czy wijącą się poza zasięg wzroku drogę, w fabule pojawiają się kraty. Nie więzienia w sensie fizycznym, ale symbolicznym. Czy to schematów, w jakich funkcjonujemy, zobowiązań, które na siebie wzięliśmy, czy bolesnych sytuacji, w których tkwimy i nie jesteśmy w stanie się z nich wyrwać, a nawet z uporem maniaka czy sadomasochistycznych skłonności do nich wracamy.
No i jeszcze system oraz społeczne uwarunkowania, które boleśnie prostują do pionu wszelkie odchyłki od normy. Co prawda od 1962 roku trochę się zmieniło, ale miejscami tylko powierzchownie. Nawet jeśli ktoś chce żyć z dala od polityki i wielkich konszachtów, to jednak nie może. Marzenia o rzuceniu wszystkiego i wyprowadzeniu się w Bieszczady znikąd się nie wzięły i są aktualne na całym świecie. Tylko czas i górskie pasma się zmieniają.

Podsumowanie
„Po ucieczce z Alcatraz” układa się w zgraną całość, ale miejscami rozedrganą. Na końcu wydaje się, że tak właśnie miało być, choć finał daleki jest od tego, co zostało zaplanowane. Ten komiks ma zaskakiwać i zaskakuje, ale nie tylko na zasadzie zwrotów akcji, których tu nie brakuje. Fabuła wchodzi na poziom aktualny i nieprzeterminowujący się, i to jest najbardziej zaskakujące.
Czytaj więcej: Maska. Tom 3. Przysięga wierności
Scenarzysta: Christopher Cantwell
Ilustrator: Tyler Crook
Tłumacz: Marek Starosta
Wydawca: KBOOM
Format: 170×260 mm
Liczba stron: 176
Oprawa: Twarda
Druk: kolor
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo









