Wiedźma z Wiklinówka – recenzja komiksu Dereka Laufmana

„Wiedźma z Wiklinówka” to kolejny komiks dla dzieci od Dereka Laufmana. Spodobała mi się zarówno Kraina Ruin, jak i BOT-9. Za każdym razem autor tworzy ciut inaczej, ale ilustracyjnie pozostaje na znakomitym poziomie. Widać, że szuka, nie chce być niewolnikiem jednej serii, choć nie pogardziłbym kontynuacją któregoś z jego dotychczasowych albumów.

Wiedźma z Wiklinówka

Chronienie rodziny i lekko polityczny motyw

Tym razem Derek Laufman opowiada o pewnej myszce imieniem Toben, która to rusza w niebezpieczną misję, aby uratować swojego małego, porwanego synka. Sytuacja jest dramatyczna, nadziei bardzo mało, a czas gra na jego niekorzyść. Nadto chodzą plotki, że w okolicy Wiklinówka pojawiła się krwiożercza wiedźma i jej demoniczny kot Samson. Pada decyzja, tacie zostaje wręczona malutka zabawka, która ma dodać mu otuchy, ale będzie kluczowa w sytuacji zagrożenia i pomoże opanować sytuację.

Wiedźma z Wiklinówka

Co ciekawe, pojawia się na chwilę lekko polityczny wątek całkowitego zlekceważenia zagrożenia, który zostaje natychmiastowo skonsumowany. Pobrzmiewa to trochę społeczną niesprawiedliwością, rządzący napychają kieszenie i brzuchy, podczas gdy najmniejsi muszą walczyć o przetrwanie i swoich najbliższych. U Laufmana niewiara zostaje natychmiastowo ukarana. I dobrze.

Kolorystyka i przesłanie

„Wiedźma z Wiklinówka” nie miała być na początku komiksem. Derek Laufman tworzy światy i jest w tym cholernie dobry. Tym razem chciał stworzyć grafiki pod social media z opisem fabuły, ale ciągle brakowało narracji, aż w końcu scenariusz przeciążył się w stronę klasycznego komiksu. I to naprawdę świetnego, bo autor czuje to medium nad wyraz dobrze, kapitalnie rozpisuje sekwencje i stylowo rozmieszcza kadry, a tym razem zdecydował się na format w kwadracie. Nietypowo, ale stylowo, niczym spoglądanie w stary telewizorek.

Wiedźma z Wiklinówka

Ciutkę nie rozumiem zanurzenia planszy w sepii, bo właściwie mógłby to być kolorowy komiks dla dzieci, a miejscami wręcz się prosi, aby tak było. Nawet okładka, mimo że błyszczy, ale nie drażni oka agresywnymi kolorami, ma więcej barw niż deko przygaszony środek. Zwłaszcza że akcji jest trochę, jest pościg, jest drastyczne wtargnięcie kota na obrady władz Wiklinówka. Tym razem jednak barw niewiele, ale w ten sposób można skupić się na kresce.

Słodziutkie myszki, czy szkodniki?

Właściwie „Wiedźma z Wiklinówka” opowiada o szkodnikach. Nauczyliśmy się przepędzać myszy z naszych domów, a krety z ogrodów. Koty stały się naszymi pupilami, siadającymi na kolanach i mruczącymi z zadowolenia. Na arenie gatunkowej, jak tylko wyjdą z domu, są bezwzględnymi zabójcami, czasem nawet bawiącymi się swoimi ofiarami. Nadal mam lekki problem, by polubić tak do końca Tobena, mimo że mogę się utożsamić z troską o swoje potomstwo. Antropomorfizacja jednak nie uruchamia się do końca, zwłaszcza gdy mysz sprzymierza się z ryjącymi ogródek kretami.

Wiedźma z Wiklinówka

Jak dobrze popatrzeć, to „Wiedźma z Wiklinówka” to bajka o Jasiu i Małgosi w skórce z sympatycznych zwierzątek. Nie licząc wiedźmy, no bo ta musi być brzydka. Wiele elementów się zgadza, włącznie z rozwiązaniem sprawy z żarłoczną czarownicą. Derek Laufman przy okazji tego komiksu wyprowadza ciepłe treści rodzinne, bo rodzina jest cenniejsza niż sława. Na co komu pomniki, jeśli nie może być z bliskimi, a ci, którzy wiwatują najgłośniej, przed chwilą nie chcieli kiwnąć nawet palcem i nie wierzyli w słowa ostrzeżenia, bo tak było wygodniej.

Podsumowanie

Derek Laufman to kapitalny twórca, uwielbiam jego krechę i chętnie zobaczyłbym go w komiksie dla nieco większego, niekoniecznie doroślejszego czytelnika. I zdaje się będzie okazja, gdy Non Stop Comics dojedzie do dziewiątego tomu „Nienawidzę Baśniowa” (ostatnio wyszedł szósty). No chyba że ktoś zdecyduje się u nas na „Crimson Fall”, którego bohaterem jest Sir Duncross, pogromca potworów. A brzmi i wygląda zachęcająco.

Czytaj więcej: Kraina Ruin. Oko za oko – Barwna, dynamiczna opowieść fantasy dla młodszych czytelników

Scenarzysta: Derek Laufman

Ilustrator: Derek Laufman

Tłumacz: Piotr Czarnota

Format: 200x200mm

Liczba stron: 48

Wydawca: KBOOM

Oprawa: Miękka

Druk: kolor

Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo.

 

 

Share This: