Rycerz Psi Łeb. Księga 2 – recenzja komiksu fantasy o turniejach i rycerskich sekretach
Pozostając w temacie rycerzy, których trochę było w Haeralands, przynajmniej w pierwszym opowiadaniu, na białym, nieokiełznanym koniu, który potrafi zarówno ugryźć, jak i kopnąć, wjeżdża „Rycerz Psi Łeb. Księga 2”. Na kontynuację nie czekaliśmy długo, jeśli polubiliście Josselin i Jehana, czyli Rycerza Herbu Srebrna Krokiew, wśród fanfar odgrywanych na trąbkach obwieszczam, już jest dostępny ciąg dalszy ich przygód i jest równie udany.

Tajemnice dwóch rycerzy
Po wydarzeniach z pierwszej księgi roznosi się fama, jakoby Rycerz Psi Łeb pokonał enigmatycznego Czarnego Rycerza. Jest to trochę tak jak z najszybszymi rewolwerowcami z Dzikiego Zachodu. Jeśli ktoś już okaże się najszybszy, to już do końca życia będzie musiał bacznie przyglądać się otoczeniu i często patrzeć za siebie, bo zaraz ktoś będzie chciał zyskać sławę i udowodnić, iż jest szybszy. Pozycja najmocniejszego gracza, tkwiącego na świeczniku, wiąże się z ciągłym zagrożeniem, że ktoś będzie chciał go strącić z tronu.

Otrzymujemy bezpośrednią kontynuację losów ekipy rycerzy i ich giermków biorących udział w rycerskich turniejach i pojedynkach. Z tym że teraz do grona dołącza jeszcze Czarny Rycerz, zmienia się w związku z tym wewnętrzna chemia. W pierwszej księdze to na Josseline spoczywał ciężar ukrywanej tajemnicy i właściwie nadal jest eksplorowany. Zachodzi podejrzenie, że ktoś dowiedział się, iż Rycerz Psi Łeb jest dziewczyną i będzie chciał ją zabić podczas czy po zakończeniu ostatniego turnieju w sezonie. Jednak okazuje się, że Jehan też ma swoje sekrety i to, że jest tu, gdzie jest, to wcale nie przypadek.
Turnieje i plastyczna wizja średniowiecza
Turniej rycerski osobiście kojarzy mi się z pojedynkiem kopijniczym, w którym dwóch rycerzy ustawiało się do szarży naprzeciwko siebie i rozdzielała ich bariera. Tutaj autorzy nawiązują do starszej formy rozgrywanej na otwartym terenie, który był wręcz symulatorem wojny, a po wygranej można było przeciwnika pojmać, zabrać jego konia czy zbroję i zażądać okupu. To był biznes i to właśnie od tej strony poznajemy go od środka w tym komiksie.
Warstwa graficzna i nadawanie światu barw
Z notki na tyle albumu dowiecie się, że ta wizja średniowiecza „znajduje się na pograniczu mangowego gatunku shonen” i rzeczywiście czuć to bardzo w rysunkach Ronana Toulhoata, czy to w mimice postaci i ich fryzurach, zwłaszcza Jehana, czy dynamice walk i to zwłaszcza tu. Format A4 pozwala dobrze się przyjrzeć, jak przebiegają poszczególne pojedynki, czy porozglądać się po okolicy, a nieskażone cywilizacją lasy i łąki czy obwieszone proporcami miasta prezentują się znakomicie.

Siłą są tu kolory Yoann Guillo, kolory tunik Srebrnej Krokwi i Psiego Łba przypadkowo układają się we flagę Ukrainy. Kolorystyka komiksu jest tonowana, co zdaje się koniecznością do festiwalu kolorowych rycerskich surkotów. Jest więc gustownie, a nie jarmarcznie. Przez chwilę, co prawda, zastanawiałem się, jak by ten komiks wyglądał w czerni i bieli. Niestety brak koloru nie sprzyja temu komiksowi, bo można się o tym przekonać w dodatkach.
Dodatkowa historia i szkice
Jest dodatkowa historia stworzona na zamówienie komiksowej księgarni Bulle z Le Mans, opowiadająca o przeprowadzeniu gry fabularnej przez pewnego barda, każdy sobie radzi, jak może. Może gdyby obrysowane konturem postacie pojawiały się na jakichś teksturach, a nie pustych tłach, to by jakoś wyglądało, a tak ma się wrażenie obcowania z czymś niedopracowanym. Zwłaszcza że nie cała historia została tak zrealizowana.

Za to super wypadają szkice. Czy to czyste w tuszu, czy uzupełniane szarościami, i widzę zarówno komputerowe, jak i ołówki, a na kilku planszach nałożono kolor akwarelami. Z bólem przyznaję, że szkicownik lepiej wygląda niż produkt końcowy, choć akurat te próbki są niespójne i trudno byłoby stworzyć album używając różnych technik. A jak rozumiem czas wykonania też ma znaczenie.
W pierwszej części zobaczyć można zasady kierujące pojedynkami i zobaczyć, jak rycerze zarabiają na utrzymanie i jak ciężko wiązać im koniec z końcem. W drugiej części dołącza wątek polityczny, skrzyżowany z twardą dworską machlojką, który nie jest widoczny prawie do samego końca. Bohaterowie narobili sobie wrogów, świadomie czy nieświadomie, będzie to oznaczało kłopoty w następnym tomie. Tak, tak, będzie ciąg dalszy.
Czytaj dalej: Rycerz Psi Łeb. Księga 1
Scenarzysta: Vincent Brugeas
Ilustrator: Ronan Toulhoat
Kolory: Yoann Guillo
Tłumacz: Jakub Syty
Wydawca: Lost in Time
Seria: Rycerz Psi Łeb
Format: 215×290 mm
Liczba stron: 168
Oprawa: Twarda
Druk: kolor
Papier: kredowy
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo









