Rick and Morty. Kupkazpupki Superstar – szalona przygoda Summer i pana Kupkazpupki

„Rick and Morty. Kupkazpupki Superstar” to poboczny tom komiksowych przygód szalonego dziadka i jego wnuka. Produkcja Justina Roilanda oraz Dana Harmona dla Adult Swim doczekała się licznych kontynuacji oraz, no właśnie, serii komiksowej. W komiksach Rick i Morty ruszają w zupełnie nowe przygody, choć tym razem przygodę biorą na siebie Summer i wieloletni (czy aby na pewno?) przyjaciel rodziny, pan Kupkazpupki.

Rick and Morty. Kupkazpupki Superstar

Kim właściwie jest pan Kupkazpupki?

Tak to jest z fantastyką i z science fiction też. Coś, co miało być w zamierzeniach tylko parodią gatunku, staje się bardzo mocnym jego przedstawicielem. „Rick i Morty” miał być zabawnym nawiązaniem do „Powrotu do przyszłości”. Podobieństwo bohaterów widać gołym okiem, no bo Rick ciągle chodzi w białym kitlu, a jego fryzura sprawia wrażenie przyjęcia na siebie eksplozji. Tymczasem lista nawiązań do produktów popkultury jest niemiłosiernie długa. Każdy z 20-minutowych odcinków napakowany jest w różnych proporcjach przygodą, humorem i kapitalnymi rozważaniami w strumieniu science fiction.

Rodzina Rickiego nie jest idealna i to jest najlepsze. Uwielbiam, tak jak wielu, próbę uchylenia się od terapii rodzinnej poprzez zmianę siebie w ogórka. Zmierzając jednak do komiksu. W czwartym odcinku drugiego sezonu zadebiutował pan Kupkazpupki. I ekstra, tylko „Pasożyty pamięci” opowiadają o inwazji pasożytniczego bytu, który wszczepia nosicielowi wspomnienia o znajomości. A jako że nie widzieliśmy dotąd pana Kupkazpupki, dochodzi do tragedii i przypadkowego postrzelenia. A strzał oddaje Summer.

Warto przed lekturą „Kupkazpupki Superstar” znać choćby wspomniany odcinek, ale w zasadzie nie jest to potrzebne. Bo przed Summer i panem Kupkazpupki zupełnie nowa przygoda. I to z dwoma wariantami zakończenia wynikającymi z wielkości ego Ricka.

Summer przejmuje stery

Tym razem prośba o pomoc nie trafia do naszego szalonego naukowca. I fajnie. Nie zawsze musi być tak samo, a Summer udowadnia, że jest w stanie udźwignąć fabułę. Na krótką chwilę, bo na jeden odcinek, ale zawsze.

Ilustracyjnie Sarah Graley radzi sobie doskonale. Bo z jednej strony postacie wyglądają bardzo podobnie jak w serialu, a mimika została oddana wręcz perfekcyjnie. Razem z zaskoczonym bezwładem warg. Uwielbiam tę minę, ale nadal nie umiem jej zrobić. Znowu postacie zrobione są po komiksowemu, z lekkim zacięciem karykaturalnym i ze świetnym, cieniutkim obrysem.

Kupkazpupki zostaje gwiazdą

Tak to już w tej rodzinie bywa. Jeśli pozwoli się mało znaczącemu fragmentowi tego uniwersum zabrać głos, to potrafi urosnąć do kolosalnych rozmiarów. I rzeczywiście, pan Kupkazpupki staje się supergwiazdą na wręcz maniakalnym poziomie. I wcale mu to nie odpowiada. Wszystko trwa do czasu, gdy wpada dziadek Rick i postanawia zrobić porządek. No, czyli ustawić wszystko pod siebie i całą frajdę zagarnąć.

Oczywiście zobaczycie też pozostałych członków rodziny, ale grają tu raczej role epizodyczne. Każdy zajmuje się swoimi sprawami. Najbardziej w pamięci zostają epizody Jerry’ego. Najpyszniejsze lody we wszechświecie. Przyznam, że sam bym spróbował. Nie pogardziłbym też ręcznie zdobionymi babeczkami.

Rick and Morty. Kupkazpupki Superstar

Portal do kolejnych przygód

Rick and Morty rozrósł w bardzo mocną franczyzę. To jest pierwszy komiks jaki przeczytał z tego uniwersum, a w samym serialu mam ogromne zaległości, bo utkwiłem gdzieś w połowie. W tej marce to jest piękne, że wystarczy celny strzał z pistoletu portalowego by przenieść się gdzieś w dalekie światy. Niby zwyczajni bohaterowie, a stają na drugim krańcu galaktyki i nieczęsto walczą o wysokie stawki. Nawet jeśli w zasadzie sprowadza się to do poprawieniu komuś humoru.

Scenarzysta: Sarah Graley

Ilustrator: Sarah Graley

Tłumacz: Jacek Drewnowski

Wydawca: Egmont

Seria: Rick i Morty

Format: 16.7×25.5cm

Liczba stron: 128

Oprawa: Miękka

Druk: kolor

 

Share This: