Krwawa Rzeźnia
Oczywiście rozumiem, że komiks musi się sprzedać, że pod względem marketingowym bestialskie sceny, seks czy przekleństwa ograniczają target i zmniejszają możliwości dystrybucji. Zostawmy jednak choć na chwilę wszędobylską poprawność polityczną na marginesie i pomówmy o tym co obrzydliwe, okrutne, paskudne i przyprawiające o dreszcze.
Najbardziej do gustu przypadał mi zawsze Punisher Max, który po prostu był takim Punisherem jakim być powinien, brutalnym, groźnym, który nie przebiera w środkach i bez litości morduje swoich przeciwników. Powiecie, że w sumie każdy Punisher taki był? Odpowiem: może i tak, ale nie do każdego komiksu z nim zużywano wiadra czerwonego tuszu 😉Moim zdaniem ukazanie groteski świata, bezwzględności czy szaleństwa w komiksach tylko wzmaga emocje i napięcie jakie odczuwam przy czytaniu ilustrowanych historii. Takie plansze jak np. Rorschach dający porywaczowi, który rozczłonkował swoją ofiarę i karmił jej truchłem psy, możliwość wyboru pomiędzy ucięciem sobie ręki czy spaleniem go żywcem – chyba na zawsze pozostaną mi w pamięci. W samej scenie nie ma może pokazanego płonącego faceta, któremu ze względu na wielką temperaturę skóra odchodzi od kości, włosy topią się jak podgrzewany plastik a oczy gotują w oczodołach. Scena jednak przyprawia o dreszcze samym zakończeniem kiedy to bohater, bo przecież chce wyczyścić świat ze zła, przez godzinę stoi i przygląda się płonącym zwłokom. Takie właśnie historie przemawiają do mnie najbardziej, a nie ckliwe opowiadania o cackających się superkosmitach, którzy nie znają kolejności nakładania ubioru (dla niekumatych najpierw gacie później spodnie).
W sieci można natrafić na wiele spisów najbardziej okrutnych komiksów, najbardziej krwawych czy szokujących morderstw w komiksach itd. Ja nie będę się silił na jakiś swój ranking bo byłoby to mocno subiektywne. Chciałem natomiast zapytać Was, co sądzicie o przyprawiających o dreszcze, obrzydliwych, pełnych flaków, krwi i łamanych kości ilustracjach, okładkach i kadrach z komiksowych półek?
Paweł













Tego typu groteskowa brutalność nie powinna być treścią samą w sobie. To znaczy, OK, niech sobie będzie, ale ja wtedy pasuję. Wolę historie, w których morderstwo/gwałt/wsioryba w jakiś sposób jest powiązane z przeszłością/charakterystyką postaci. I to nie tylko na tej zasadzie, że on zabija, bo postać zabijająca się dobrze sprzeda.
Jaskier