Przeklęta (melancholia) – RECENZJA
Są nazwiska, które sprawiają, że moje źrenice się rozszerzają, oddech spłyca, a tętno przyśpiesza. Jednym z nich jest bez wątpienia Frank Miller. Wystarczy, że je gdzieś wypatrzę, od razu wskakuję w wehikuł czasu i...









