Synowie Białego Wilka – wilczy artykuł nr 9

Często, gdy ktoś wejdzie mi w drogę, naciśnie na odcisk, dotnie lub tym podobne, nie odpowiadam. Nie reaguję. Nie znaczy jednak, że mnie przeprowadzony atak nie zabolał. Wręcz przeciwnie. Magazynuję złe emocje, trzymam na uwięzi, ale tylko do czasu. Dochodzi do wybuchu, w którym chętnie zdarłbym z siebie koszulę, chwycił za dwuręczny miecz i rzucił się na swoich przeciwników, nie zważając na konsekwencje. Tak jak chociażby Conan w 12. tomie barbarzyńskiej kolekcji zatytułowanym Synowie Białego Wilka. Jest tylko jeden problem, ze względu na swój wzrost, bardziej pasowałoby zostanie Wołodyjowskim niż wielkim wojownikiem władającym olbrzymim ostrzem niczym scyzorykiem. Druga sprawa, to jednak nawet taki prosty gość jak on nie wyjmuje miecza bez przyczyny. Wie, że to rodzi konsekwencje, ktoś od dobytej broni zginie.

Synowie Białego Wilka

Jeżeli śledzicie moje Wilcze Artykuły, wiecie, że w tym miejscu wprowadzam soundtrack do dzisiejszego odcinka. Do nagiego torsu, wypiętej klaty i miecza wzniesionego ponad głowę najbardziej pasowałby któryś z utworów zespołu Manowar. Szkopuł jednak tkwi w tym, że nigdy nie przepadałem za power metalem, mimo że od muzyki szarpidrutów nie stronię do dzisiaj. Mam za to coś lepszego. W czasach technikum kolegowałem się z takim gościem, którego przezywaliśmy Samowar (bo chodził w koszulkach wspomnianego zespołu i miał duże usta). Starał się mnie nawrócić na najczystszą odmianę heavy metalu (nieskutecznie), aż któregoś dnia pożyczył mi kasetkę, na której zabrzmiał poniższy kawałek. W odróżnieniu od wszystkich tworów typu Jag Panzer, czy Virgin Steele, ten mnie zachwycił. Stwierdziłem, że jest to tak dobra muzyka, że własności kolegi nie zwróciłem. Mimo że do końca szkoły gość za mną chodził i nalegał, abym zmienił zdanie.

Władca burzy pędzi na swoim wierzchowcu w rytm galopujących riffów, tymczasem wracamy do Conana, który w tym odcinku jeździ na… wielbłądzie. Kolekcja Conana Barbarzyńcy bazuje na serii Savage Sword of Conan, wydawanej od października 1974 roku przez Curtis Magazines, imprintu Marvel Comics. Historie, które trafiały do tego magazynu, opierały się na książkowym materiale źródłowym i nie inaczej jest w przypadku Synów Białego Wilka. Scenariusz Roya Thomasa to adaptacja opowiadania R.E. Howarda o El Boraku, które zostało opublikowane w magazynie Trhilling Adventures w grudniu 1936 roku. Przy warstwie graficznej marvelowego Conana pracował szereg znakomitych rysowników. Już w pierwszym tomie z okładki elektryzowały nazwiska takich znamienitości jak Barry Windsor-Smith czy Jim Starlin. Tym razem szybciej serce zabiło mi na widok Sala Buscemy.

Synowie Białego Wilka

W tym miejscu połowa czytelników Spider-Mana z roczników 1992-1996 się uśmiecha, a druga odwraca głowę z obrzydzeniem. Sam zaliczam się do pierwszej części, Sal Buscema to jeden z tych rysowników, którego prace albo się kocha, albo nienawidzi. Za czasów TM-Semic bardzo mocno dzielił fanów pajęczaka, za sprawą twardej, kanciastej kreski, filmowej narracji z długimi ujęciami i takim trochę staromodnym (na tamte czasy) podejściem do rysowania. Jak jest w Conanie? Tak samo jak z innymi artystami, których prace możemy oglądać na łamach kolekcji. Charakterystyczny styl rysownika nie jest jeszcze wykształcony, mamy do czynienia z realistycznym szkicem, ot, takim, jakich jest tysiące. Owszem, widać różnice między poszczególnymi zeszytami, ale gdyby ktoś zasłonił nazwisko, w życiu nie rozpoznałbym kreski Sala Buscemy. Teraz fani jego twórczości są nieco rozczarowani, a reszta oddycha z ulgą.

Synowie Białego Wilka

Synowie Białego Wilka zainteresowali mnie najbardziej na płaszczyźnie fabularnej. Wbrew pozorom nie mamy tu tylko bezmyślnej rąbanki toporem, mieczem lub oboma na raz. Wręcz przeciwnie, Roy Thomas przedstawia nam skomplikowaną polityczną sytuację. Conan, wódz wojenny hyrkańskich Kozaków, w trakcie podróży zostaje wplątany w przemianę, mającą na celu stworzenie nowego narodu z ludów Turanu, który wyznawać będzie wiarę w starych bogów. Nad ich głowami łopocze sztandar Białego Wilka, a przewodzi im niejaki Oshmaan Kat. Wojownicy niszczą na swojej drodze miasta i mordują wszystkich oprócz kobiet, porywanych w wiadomym celu. Tak do niewoli trafia rudowłosa Lady Alondra, żona turańskiego oficera. Conan wiedziony zemstą za mord na przyjacielu, najpierw odbija wspomnianą piękność, a potem popełnia wielki błąd. Tu komiks robi się najciekawszy.

Synowie Białego Wilka

Przy studni, przy której Conan umówił się ze swoimi Kozakami, napotyka Juhannów, najbardziej zjadliwych z koczowników pustyni, którzy poprzysięgli, że Conana zabiją, jak tylko będą mieli okazję. Nasz bohater wie, że za późno jest na odwrót i postanawia walczyć. Nie mieczem, a negocjacjami. Najpierw pokazuje, że nie ma zamiaru się bić, później przedstawia sytuację militarną związaną z nadejściem armii Oshmaana, a później rozwiązuje konflikt o władzę Bergtala Tora z jego rywalem. Owszem, historii nie brakuje typowych elementów opowieści o wielkim barbarzyńcy, z siekaniem mieczem i walką ze strasznymi potworami. Są one jednak tylko tłem do rozgrywki na zupełnie innym poziomie. Co zaskakujące, Conan udowadnia, że nie jest tylko bezmyślnym rębaczem, ale stąpa też twardo po ziemi i potrafi wyjść z kłopotliwej sytuacji, używając tylko i wyłącznie swojego umysłu. Tom Synowie Białego Wilka zawiera jeszcze trzy historie, ale z punktu widzenia tego artykułu jest to bez znaczenia. Tymczasem to wszystko, do zawycia za miesiąc.

Sylwester

Za wydanie komiksu Synowie Wilka, Hachette otrzymują ode mnie Wilczy Wawrzyn.

Synowie Białego Wilka

Do tej pory w wilczym cyklu ukazały się artykuły:

  1. Człowiek Wilk
  2. To nie jest las dla starych wilków
  3. Smacznego proszę wilka
  4. Rufus. Wilk w owczej skórze
  5. Wilcze imperium
  6. Wilczyca
  7. Pan Kawalarz Wilk
  8. Wilcze sny
  9. Synowie Białego Wilka
  10. Wilk
  11. Noc wilczej strzelby

Share This: