Wilczy artykuł nr 16 – Szósty rewolwer. Zimowe wilki

Zima 2020/2021 na pewno nie może być nazwana zimą stulecia. Trzeba jednak oddać jej honor, kilku mroźnych nocy nie zabrakło, a ziemia została przykryta (chociaż na jakiś czas) białym puchem. Przyznam, że się nie spodziewałem, szybko przywyknąłem do brunatnego grudnia, z temperaturą oscylującą wokół zera. Człowiek nie marznie i nie trzeba odśnieżać. Są plusy, choć piękna to w tym nie ma. Przygotowując się do dzisiejszego wilczego artykułu, ściągnąłem z półki piąty tom serii Szósty Rewolwer. Zimowe wilki współgrający z krajobrazem za oknem, który podsumowałbym krótko. Zima jak z obrazka.

zimowe wilki

Krótka dygresja dotyczącą soundtracka do dzisiejszego odcinka. Najchłodniejszą muzyką jaką znam, jest bez wątpienia norweski black metal. Kto, jak nie mieszkańcy wysuniętego daleko na północ półwyspu skandynawskiego, znają się na trzaskającym mrozie, długaśnych nocach i zaspach po pas. Szybkie gitarowe riffy smagają policzki niczym zamieć śnieżna, perkusja gna jak wicher między nagimi drzewami, a w stronę księżyca wysyłany jest wilczy lament. „May the wolves start to howl again” – tak Emperor rozpoczyna wycie do księżyca.

Szósty rewolwer to seria napisana przez Cullena Bunna w barwach Oni Press (u nas tytuł wydaje Timof). Brian Hurtt nowoczesną i realistyczną kreską przenosi czytelnika w realia Dzikiego Zachodu, w czasy tuż po zakończeniu Wojny Secesyjnej. Tyle że twórcy nie zajmują się historyjkami o najszybszych strzelcach, poganiaczach bydła, koniokradach, czy poszukiwaczach złota (choć w tle pobrzmiewają i takie echa). Tytułowy szósty rewolwer, jak i pozostałe pięć, to broń mityczna, posiadająca moc do zburzenia rzeczywistości. Brzmi świeżo? I tak, i nie, bo choćby wydawana w latach 50. XX wieku seria o Ghost Riderze też mieszała wątki z dreszczykiem z westernowymi, choć w tym przypadku w większości były to „efekty specjalne” polegające na znikaniu w ciemności, czy brzuchomówstwie. Tymczasem dzięki rewolwerom bez żadnego oszukaństwa otwierają się wrota do świata duchów.

zimowe wilki

Główną bohaterką komiksu jest oczywiście właścicielka szóstego rewolweru, Becky Monctrief. Towarzyszy jej Drake Sinclair, który uważa, że tajemnicze pistolety dadzą mu moc stworzenia świata na nowo, a na początku omawianego tomu posiada cztery z nich. Ta dwójka ledwo uciekła Rycerzom Salomona, a już wpakowała się w nowe tarapaty. Jest nimi rzeczywistość świata duchów, chłodna, pokryta śniegiem, istniejąca równolegle do świata realnego, w którym akurat zima nie trwa. W mroźnym środowisku czai się niebezpieczeństwo, mityczne stworzenie. Gdy w poprzednim odcinku szukałem białego wilka (więcej TU), okazało się, że prawda jest rozczarowująca, gdyż zwierzę okazało się zwykłym psem. Tym razem rzeczywistość jest po drugiej stronie, bo w kształcie leśnego stworzenia odnajdujemy… Wendigo, mitycznego potwora, który wg wierzeń Indian powstaje z człowieka odrzuconego przez ukochaną, a zimą nabiera apetytu na ludzkie mięso.

zimowe wilki

HU HU HA, nasza zima zła

Wrogie, nieprzyjemne środowisko, brak schronienia oraz mityczne zwierzę przybierające kształt olbrzymiego, epickiego wilka albo jelenia, nadziewającego głowy ofiar na rogi, tworzą obraz srogiej zimy. Takiej, która przenika i mrozi aż do szpiku kości. Taki obraz dwóch istniejących równolegle rzeczywistości, realnego i świata duchów przypomina mi nieco zmiany w przyrodzie zachodzące podczas pór roku. Gdy zestawić je ze sobą, gorące lato i mroźną zimę, to uzyska się dwa zupełnie różne od siebie środowiska. Może naprawdę są to różne światy, a podczas styczniowej pełni księżyca razem z wiatrem hulają mityczne stwory? Nie wiem, posłuchajcie dzisiaj w nocy świstu powietrza, może usłyszycie coś jeszcze.

zimowe wilki

Nie czytałem poprzednich części Szóstego Rewolwera, jest to dosyć ryzykowne hobby, ale wgryzienie się w środek serii ma swoje plusy. Porównałbym to do ugryzienia kanapki, większość chciałaby najszybciej dobrać się do mięsa. W Zimowych wilkach scenarzysta rozwinął już skrzydła i szaleje na równi z zimą. Owszem, czasem puszcza oko do regularnego czytelnika, jak choćby wprowadzając wspominki o olbrzymim krokodylu, a mnie zachęca do nadrobienia zaległości, ale sposób prowadzenia przez niego opowieści pozwala na czerpanie radości z lektury. Nawet jeśli nie czytało się poprzednich części. Dodatkowym udogodnieniem jest wyjaśnienie działania rewolwerów przy każdym ich użyciu, na razie najbardziej lubię trzeci, rozkładający ciało, ale chyba szósty, pokazujący przyszłość, jest rzeczywiście najpotężniejszy. Inaczej nie byłby tytułowy, prawda?

zimowe wilki

Trochę mi zajęło, zanim zaprzyjaźniłem się ze wszystkimi postaciami. Jest ich całkiem sporo, a każda z nich ma inne zamiary co do rewolwerów. Jedni chcą je zniszczyć, inni ukraść, a jeszcze inni użyć. Z całej ekipy najbardziej sympatyczny jest oczywiście Asher Corb, mierząca prawie trzy metry mumia. Brian Hurtt to doskonały rzemieślnik, może nie ma tu nic więcej poza poziom dobrze skrojonych, dynamicznych, naśladujących rzeczywistość grafik, ale wystarczy popatrzeć na zimowe pejzaże, szalejącego Wendigo i płonącą mumię, aby odejść z uczuciem nasycenia. To wszystko na dzisiaj, wróćcie podczas następnej pełni.

Sylwester

W wilczym cyklu ukazały się:

  1. Człowiek Wilk
  2. To nie jest las dla starych wilków
  3. Smacznego proszę wilka
  4. Rufus. Wilk w owczej skórze
  5. Wilcze imperium
  6. Wilczyca
  7. Pan Kawalarz Wilk
  8. Wilcze sny
  9. Synowie Białego Wilka
  10. Wilk (z szuflady)
  11. Noc wilczej strzelby
  12. Wilki i koźlęta
  13. Serce wilka
  14. Jego wilczy sekret
  15. Śladem białego wilka
  16. Szósty rewolwer. Tom 5. Zimowe wilki
  17. Zima wilka

Share This: