Wilczy artykuł nr 19 – Wilki w ścianach

Wilki w ścianach to śliczna, kwadratowa książeczka, pięknie wymalowana z zewnątrz na zielono. Jest to też jeden z komiksów (czy raczej komikso-podobnych produktów), które kupiłem, dopiero gdy były dostępne już tylko w drugim obiegu. Z oprawy puszcza do mnie oko cena 29zł, ale obecnie trzeba zapłacić kilku krotność tej sumy, o zniżce 33% nie można nawet marzyć. Ale, ale! Warto! Po pierwsze, są wilki i w samej opowieści i na okładce, tak określiłbym też załogę twórczą komiksu. Neil Gaiman i Dave McKean. Panie i Panowie, to oznaka, że będzie się działo. Tych dwóch narobiło wspólnie już nie raz zamieszania, że wspomnę ostatnio wydaną przez Egmont Czarną Orchideę. Całkiem sporo rozpisałem się o autorach poprzednio (O TU), teraz sobie odpuszczę, ale…

wilki w ścianach

Nie mogę nie wspomnieć, że dla mnie Neil Gaiman to ultra- mega- hiper- super- duper- bohater calutkiego komiksowa. Dzięki niemu i jego wejściu smoka z Władcą Snów znowu zacząłem czytać komiksy. No, sami przyznajcie. Czy nie należy mu się za to medal? Istnieje spora szansa, że gdyby kolega z pracy nie podsunął mi pod nos Preludii i Nokturiów (i lekko nie zmusił do lektury), nie byłoby mnie tutaj. Ten tekst by nie powstał, a ja nie poznałbym wielu wspaniałych pozycji. No i może (po cichu liczę), ktoś też by przez to ucierpiał. Hetfield raczej miał coś innego na myśli, pisząc Enter Sandman, ale tytuł (i motoryka) pierwszego kawałka z czarnego albumu Metalliki komponuje się doskonale z faktem, że Neil Gaiman swoją serią wszedł z kopa w moje gusta i szybko zrobił porządek.

Dla mnie Neil Gaiman to przede wszystkim twórca świata Sandmana. Prawdopodobnie już nic tego nie zmieni, a z pewnością wielu czytelników komiksów uważa tak jak ja. Mimo to napis na obwolucie Wilków w ścianach głosi „książka autora bestsellerowej KORALINY”. No, ho ho, to czytelnikowi historyjek obrazkowych od razu powinna zapalić się czerwona lampka. OK, to ten sam twórca, ale czemu tak ogniskować reflektor na zupełnie innej części bibliografii Brytyjczyka, niż na tym, co (zdawałoby się) najważniejsze. Odpowiedzią jest oczywiście zawartość.

wilki w ścianach

To dlatego, że Wilki w ścianach to książeczka dla dzieci, mająca do zaproponowania bardzo interesującą bajkę. Bohaterką jest tutaj Lucy, dziewczynka o ogromnej wyobraźni, mieszkająca ze swoją rodziną (bratem i rodzicami) w przepięknym małym domku otulonym przez wybujały ogród. Pewnego razu, podczas gdy wokół trwa zwykłe życie (mama robi konfitury, tata gra na tubie, a młodszy brat leweluje w jakiejś grze), dziewczynka słyszy dziwne szmery dobiegające ze ścian. Interpretuje je jako hałas, który wywołują wilki.

Neil Gaiman opiera narrację o mechanizm powtarzania, tak znany nam z opowiastek, legend czy bajek. O wilkach zamieszkujących ściany, Lucy informuję mamę, później tatę, na końcu brata. W takich miejscach dialogi różnią się tylko szczegółami. Przebieg i puenta pozostaje taka sama. Bo wszyscy wiedzą, że „jeśli wilki wyjdą ze ścian to koniec”.

wilki w ścianach

Tak to toczy się opowieść, ale mniej więcej w połowie autor zupełnie odwraca perspektywę. Bardzo uroczy zabieg dzięki któremu nie do końca czuję, że straciłem czas na komiks dla dzieci. Wilki, a i owszem, wychodzą ze ścian, ale po kilku noclegach w ogrodzie, rodzina Lucy ma dosyć. Wracają do domu najpierw, aby zamieszkać w miejscu, w którym ukrywały się te groźne zwierzęta, a później odzyskują swoją posiadłość, a każdy wilk wie, że „jeśli ludzie wyjdą ze ścian, to koniec”.

Wilki w ścianach to albumik plasująca się gdzieś pomiędzy komiksem a książeczką dla dzieci. Głównie za sprawą ilustracji. Mamy tu już bardzo odjechanego Dave’a McKeana, znanego z okładek Sandmana. Operuje techniką foto-kolażową, malowane ilustracje mieszają się zdjęciami, co nadaje opowieści bardzo tajemniczy klimat. Dymki pojawiają się bardzo rzadko, przybierając postać niedokładnego lassa, w pogardzie mając białą chmurę. Krecha komiksowa towarzyszy jedynie wilkom, ale wiadomo. Dla tych zwierząt, wszystko co najlepsze.

wilki w ścianach

Tak coś czuję, że Wilki w ścianach zostały wydane na fali histerii, związanej z poruszeniem, jakie wywołał Neil Gaiman. Stawiam na Sandmana, ale możliwe, że zgodnie z adnotacją na okładce, była to Koralina (ale wątpię). Jest to dosyć osobliwa pozycja, ale traktowałbym ją bardziej jako ciekawostkę. Przepłacać nie warto, ale nie wydaje mi się, aby ktoś tę książeczkę wznowił. Mimo tych argumentów, dla mnie jest to jazda obowiązkowa. Wiadomo, wilki trzymają się w stadach.

Sylwester

Do tej pory ukazały się:

  1. Człowiek Wilk
  2. To nie jest las dla starych wilków
  3. Smacznego proszę wilka
  4. Rufus. Wilk w owczej skórze
  5. Wilcze imperium
  6. Wilczyca
  7. Pan Kawalarz Wilk
  8. Wilcze sny
  9. Synowie Białego Wilka
  10. Wilk (z szuflady)
  11. Noc wilczej strzelby
  12. Wilki i koźlęta
  13. Serce wilka
  14. Jego wilczy sekret
  15. Śladem białego wilka
  16. Szósty rewolwer. Tom 5. Zimowe wilki
  17. Zima wilka
  18. Samotny Wilk i Szczenię. Tom 1. Szlak śmierci
  19. Wilki w ścianach
  20. Wilcze dzieci
  21. Ognisty wilk w Smallville
  22. Wilczyce deszczu
  23. Dwa małe wilczki
  24. Borka i Sambor. Wilki

Share This: