Wilczy artykuł nr 15 – Śladem białego wilka

Dzisiaj ostatnia pełnia księżyca A.D. 2020, czas na podsumowania i rozliczenia. Jak tak analizuję, to w tym roku największego łupnia jakiego dostałem, spuścili mi Kajtek i Koko. Wyprawa w kosmos skończyła się fiaskiem, głównie przez fragmentaryczne podejście do tematu (więcej TU). Takiej sytuacji nie można zostawić samej sobie, ranę trzeba oczyścić, aby się zagoiła. Tak się dobrze składa, że bohaterowie Janusza Christy pomogą mi dzisiaj zawyć do srebrnej tarczy. Wyruszę razem z nimi Śladem białego wilka.

Śladem białego wilka

Wilczy artykuł nr 15

Śladem białego wilka

Akcja dzisiejszego wilczego komiksu w większości rozgrywa się na Mazurach, acz powolutku przesuwa się w stronę otwartego morza. Poszukiwania białego zwierzęcia rozpoczynają się w wyludnionym, dzikim lesie, do którego swego czasu ciągnęło też metalowców (choćby i chłopaków z Behemotha). Pomorze znane jest marynarzom, a wilki (te morskie też) ciągnie między drzewa. Tam można usłyszeć ich wycie. Posłuchajcie :

Zimno, ciemno i do domu daleko, ale pozostajemy w lesie. Tu można wypatrzeć tropy, które Janusz Christa pokazuje czytelnikowi palcem na samym początku swojego komiksu. Kajtek i Koko razem z resztą załogi parowca Kakaryka zostali wysłani na urlop. Zaraz po wyruszeniu w podróż swoim czerwonym skuterem, marynarze spotykają profesora Kosmosika. Ten prosi ich o odnalezienie białego wilka, grasującego gdzieś niedaleko pewnej miejscowości na Mazurach. Prośba jest oczywiście podszyta ciekawością naukową i chęcią przebadania takiego niespotykanego okazu. Szybko okazuje się, że ta zagadka to tylko wierzchołek góry lodowej, Kajtek i Koko spotykają co chwilę jakiś podejrzanych typów, a to myśliwych podających się za hitlerowców, a to malarzy, którzy nie wiedzą co to gwasz. Później pojawia się jeszcze mówiący z niemieckim akcentem Von Bombke. Osobliwa gromadka, a to tylko kilka spośród szeregu dobrze nakreślonych postaci drugoplanowych.

Śladem białego wilka

Kajtek i Koko. Śladem białego wilka to komiks, który drukowany był w paskach w Wieczorze Wybrzeża od 25.05.1966 do 02.06.1967. Czuć trochę produkcję odcinkową, tak jakby autor poddawał czasem pomysły obróbce i lekko korygował kierunek opowieści, czy wydźwięk żartu w następnej części. Przez to opowieść lekko chrzęści w kilku (nielicznych) miejscach. Nie to, że nie rozumiem. Przed autorem stało nie lada wyzwanie. W kilku kadrach musiał zawrzeć na tyle interesującą treść, aby ściągnąć czytelnika w następnym numerze. Z tego zadania wywiązał się wyśmienicie. Komiks wręcz napakowany jest treścią, zwrotami akcji i suspensem.

Śladem białego wilka

W swojej wilczej kolekcji mam dwa wydania tego komiksu, pierwsze z 1989 roku, sygnowane przez Krajową Agencję Wydawniczą, szeroko rozpowszechniane w okresie mojej młodości. Drugie ukazało się w 2007 roku nakładem wydawnictwa Egmont. Co ciekawe, bardzo różnią się formą. KAW wypuścił Kajtka i Koka w poziomym formacie A4 i w kolorze. Nowsze wydanie ma twardą oprawę, orientację pionową i nieco mniejszy rozmiar, choć (co ważne) kadry są tej samej wielkości. Komiks w takiej szacie czyta się dużo wygodniej. Wydanie z 1989 roku nie oferuje całej historii, aby dorównać do Egmontu i poznać zakończenie, trzeba jeszcze zdobyć Ducha bunkra i Chybiony strzał (co nie jest na tyle trudne, co kosztowne).

Śladem białego wilka

Jest jeszcze jeden bardzo ważny szczegół. Wydanie z 2007 roku jest czarno-białe. Na początku byłem lekko rozczarowany, kreskówkowy styl Janusza Christy aż sam się prosi o kolory. Szybko jednak przekonałem się do takiego wydania. W Śladem białego wilka Janusz Christa zrezygnował z wątków fantastycznych i folklorystycznych (z czego sama seria jest znana), a skupił się na wątku kryminalnym. Szybko okazuje się, że tytułowe zwierzę, to tak naprawdę pies, a nitka tajemnicy rozpostarta po lesie na Mazurach prowadzi do skrywanego w bunkrach skarbu. Autor powolutku odkrywa karty, czytelnik razem z bohaterami analizuje poszlaki, próbuje rozgryźć zagadkę i dopasować wszystkie elementy układanki. Bohaterowie wpadają w coraz to nowsze kłopoty, przez co są poszukiwani przez Milicję Obywatelską, a ich tropem rusza detektyw. Muszą być naprawdę czujni, jeśli nie chcą być aresztowani. Z drugiej strony w lasach czekają na nich inne niebezpieczeństwa i zagrożenia, choćby od strony ekipy, którą kieruje Von Bombke. Wtedy to okazuje się, że czarno-białe wydanie pasuje doskonale i podsyca charakter opowieści.

Śladem białego wilka

Kilka żartów opowiedzianych przez Janusza Christę nie zagrało tak jak potrzeba, choćby dowcip z czarnym mercedesem, do którego profesor Kosmosik wsiadł przez roztargnienie. Nie wiem, mi się nie zdarza odjechać do pracy samochodem sąsiada. Nieco razi mnie też forma „ciekawym” zamiast „jestem ciekawy” używana najczęściej przez Koka. Nikt też nie powiedziałby, że coś „było niemądre”. Te i resztę małych zgrzytów autor niweluje z ogromną rekompensatą składającą się z ciekawej opowieści, tajemniczego klimatu i dynamicznej narracji, w której często trzeba się odwrócić, aby spostrzec na czas nadchodzące zagrożenie. Autor przez większą część komiksu trzymał mnie za twarz i nie pozwalał się oderwać od lektury. Wisienką na torcie jest scena, w której Kajtek i Koko śledzą Zamsza i Von Bombkego,  a z mistrzowską precyzją skrzyżowano dymki tak, jakby postacie z sąsiednich kadrów rozmawiały ze sobą, a nie kierowały słowa do swoich towarzyszy. Czysty komiksowy kunszt! Tymczasem to wszystko, zajrzyjcie podczas następnej pełni księżyca, aby poznać kolejny wilczy komiks.

Sylwester

Do tej pory w wilczym cyklu ukazały się:

  1. Człowiek Wilk
  2. To nie jest las dla starych wilków
  3. Smacznego proszę wilka
  4. Rufus. Wilk w owczej skórze
  5. Wilcze imperium
  6. Wilczyca
  7. Pan Kawalarz Wilk
  8. Wilcze sny
  9. Synowie Białego Wilka
  10. Wilk (z szuflady)
  11. Noc wilczej strzelby
  12. Wilki i koźlęta
  13. Serce wilka
  14. Jego wilczy sekret
  15. Śladem białego wilka
  16. Szósty rewolwer. Tom 5. Zimowe wilki
  17. Zima wilka
  18. Samotny Wilk i Szczenię. Tom 1. Szlak śmierci

Share This: