Wilcze Imperium – wilczy artykuł nr 5

Muszę wam się do czegoś przyznać. Moim największym marzeniem jest zbudowanie swojego własnego królestwa, najlepiej niezależnego finansowo. Moje własne, okrągłe, cieplutkie Wilcze Imperium, gdzie sam byłbym sobie szefem, nie musiałbym się martwić o redukcję etatu, nie potrzebował raportować swojej pracy, nikt by mi nie zwracał uwagi, że krzywo chodzę po korytarzu i że nie powinienem podgrzewać jedzenia w plastikowym pojemniku. Kiedy to nastąpi? Mam nadzieję, że jakoś wkrótce, choć obecny etap budowania marki wokół siebie jest w opłakanym, co by nie powiedzieć żałosnym stanie. Ot, kilka nędznych lajków pod moimi postami (za które oczywiście MEGA DZIĘKI!). O wynagrodzeniu z mojej pozaetatowej działalności najlepiej nie myśleć, żeby się nie dołować. Krótki przerywnik muzyczny i jedziemy dalej.

Może jesteście ciekawi, od czego zaczynałem? Nie? I tak wam powiem. Pierwsze pieniądze, jakie zarobiłem w pewne ferie w połowie lat 90. przyniosła praca związana z pakowaniem produktów Milky Way w takie specjalne, papierowe domeczki. Gwiazdki, batonik, wafelek i sru do kartonika. Dużo później postanowiłem zarobić na swoje pierwsze wiosło, kasę miała mi przynieść praca wakacyjna. W gazecie (tak, jestem stary) wypatrzyłem ogłoszenie, dla młodych, energicznych, etc. Po rozmowie rekrutacyjnej za cholerę nie mogłem się domyślić, co miałbym robić. Co to była za praca? Bardzo niewdzięczna akwizycja, sprzedawało się trzy klasy produktów: albumy do zdjęć, słownik do języka angielskiego i podrobione perfumy. Najciekawsze były poranne rozgrzewki, bo w kółku śpiewało się kilka piosenek w tym jedną na melodię Marsylianki ze słowami: Imperium, gdy powstanie, to tylko, tylko DZIĘKI NAM! Zdecydowanie, to był mój ulubiony moment w ciągu dnia, nadal czuję tę energię!

wilcze imperium

Do boju bracia dziś!

Dzisiaj w centrum mojego zainteresowania są komiksy. Tak jak to już bywało wcześniej w cyklu wilczych artykułów, główną osią jest wilk (co oczywiste). Na dzisiaj nie ma lepszej pozycji niżeli Wilcze Imperium. Komiks ten został wydany w 1987 roku przez Krajową Agencję Wydawniczą (KAW) ze scenariuszem K. Babeckiego i rysunkami Andrzeja Nowakowskiego, a powyższe stworzono na motywach powieści Wilk (a jakże!) Tadeusza Kosteckiego. Amarantową okładkę (owszem, znam taki kolor) przecina czarna postać z wyłupionymi oczami wyzierającymi spod kryjącej twarz maski i wyszczerzonymi kłami. Osobliwa ozdoba mojej kolekcji, ale oczywiście wszystko jest na miejscu i mi pasuje. Przynajmniej jeżeli chodzi o warstwę graficzną.

wilcze imperium

Kilka razy pisałem już o tym, że nie lubię adaptacji. Latające nożyczki przenoszące wątki z książki do komiksu czuć też w omawianym tytule Wilcze Imperium. Co tu się dziwić, zeszyt ma 24 strony, mimo że kadry są pościskane niczym ludzie jadący do pracy metrem, to nie dało się za wiele wątków przenieść na kartki powieści obrazkowej. Po przeczytaniu komiksu miałem nieodparte wrażenie, że coś się po drodze pogubiło i nie zostało wyjaśnione. Przeczytałem jeszcze raz. Trochę jaśniej, ale nadal autorzy pozostawiają czytelnika poszukującego odpowiedzi na pytanie: o co chodzi?

Wilcze Imperium

No więc, właśnie, o co chodzi? Wilcze Imperium to komiks kryminalny, którego tytułowy wilk to Larry Foss (a w oryginale Harry Coss – ot, taka mała zmiana). Całość utrzymana jest w formie zagadki do rozwiązania w klimacie powieści Agathy Christie. Nie ma co się dziwić, autor książek publikował pod różnymi pseudonimami, w tym pod W. T. Christine. Trylogia Wilk została oryginalnie opublikowana w 1946 roku, wspomniany bohater to amerykański detektyw polskiego pochodzenia, a akcja książek została osadzona w scenerii Alaski (tak, jest śnieg). Autor miał wielkiego pecha, jego książki miały sporą poczytność, znajdowały się w wielu polskich bibliotekach, ale nie spodobały się ówczesnym, komunistycznym władzom. Wiadomo, wilk w tamtych czasach kierował skojarzenia do polskiego powojennego podziemia niepodległościowego i Żołnierzy Wyklętych. Mógł być sławny i być może też bogaty, a został ocenzurowany.

wilcze imperium

Przeczytałem Wilcze Imperium z zainteresowaniem, może kiedyś należałoby sięgnąć po książkę. Wątek wilka, złodzieja zacierającego ślady i igrającego ze ścigającymi go detektywami (w tym z Fossem), padające podejrzenia (niekoniecznie na winne osoby) oraz rozwiązanie, którego należałoby się spodziewać, ale i tak trochę zaskakuje, są to bardzo interesujące aspekty omawianego tytułu. Z jednej strony odtrąca, a z drugiej magnetyzuje – fakt, że nie wiadomo kto jest wilkiem. Choć po zakończeniu lektury jeszcze przez chwilę musiałem się zastanowić, czy dobrze zrozumiałem. Mimo to wątek detektywistyczny wciąga niczym wir przepływające po tafli rzeki różnego rodzaju liście i patyki.

wilcze imperium

Ważnym aspektem tytułu Wilcze Imperium jest wątek miłosny. Autorzy zadbali aby przedstawić zawiłość relacji Fossa z Bellą, jej enigmatyczność oraz bardzo niefortunne zranienie podszyte strachem, które mogło zaowocować nieodwracalnym rozstaniem. Dynamicznie wyszły zbliżenia na twarz oraz wibrujące onomatopeje z wykrzyczaną frazą WILK!!! (o tak, proszę o więcej). Jest to pewna osłoda na wady wynikłe w procesie adaptowania. Nie ulega wątpliwościom, komiks mógłby być wykonany lepiej, przede wszystkim mógłby być dłuższy. Czego jeszcze sobie życzę? Oczywista oczywistość, że moje Wilcze Imperium urośnie i pewnego dnia będę mógł leżeć do góry świństwem i zastanawiać się co będę robił w wolnym czasie. Do zawilczenia za miesiąc!

Sylwester

Za wydanie komiksu na motywach powieści „Wilk”, przyznaję Krajowej Agencji Wydawniczej Wilczy Wawrzyn.

Do tej pory w wilczym cyklu ukazały się następujące artykuły:

  1. Człowiek Wilk
  2. To nie jest las dla starych wilków
  3. Smacznego proszę wilka
  4. Rufus. Wilk w owczej skórze
  5. Wilcze imperium
  6. Wilczyca
  7. Pan Kawalarz Wilk
  8. Wilcze sny
  9. Synowie Białego Wilka
  10. Wilk

Share This: