Wilczy artykuł nr 12 – Wilki i koźlęta

Wilk powraca jak co księżyc. Osią dzisiejszego odcinka jest komiks Wilki i koźlęta, bazujący na bajce Dariusza Wiktorowicza. Zobaczyć ją można było w formie spektaklu w będzińskim Teatrze Dzieci Zagłębia. Za oba przedsięwzięcia odpowiedzialna jest Fundacja Form.Art, a scenariusz i ilustracje wykonała Agnieszka Kozłowska. Projekt został dofinansowany z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej. Tyle z technikaliów, głównymi bohaterami jest zgraja koźlich i wilczych brzdąców, ale nie byłoby ich, gdyby nie ich mamy. Pani Koza i Pani Wilczyca. Tak się składa, że obie mieszkają na ulicy Bajkowej i to naprzeciwko.

wilki i koźlęta

Spotkanie mam spacerujących z wózkami przypomina mi scenę z piosenki Artura Andrusa – Glanki i Pacyfki. W tym niezwykle humorystycznie wyrecytowanym utworze spotykają się inne rodzicielki, żona punka i żona skina. W latach 90., w których przypadł mój najbardziej beztroski okres życia, młodzież dzieliła się na kolorowe subkultury. Sam należałem do grona kuców lubujących się w najczarniejszej odmianie muzyki. Tak się składało, że metale nie lubili dresiarzy (z wzajemnością), choćby za to, że szeleszczący chłopcy nie potrafili liczyć. Nażelowany typek zwrócił mi kiedyś uwagę na wiszący na mojej szyi pentagram, „żydowski symbol” (dla niezorientowanych, jeden to pięciokąt, a drugi sześciokąt gwiaździsty foremny). To jednak nic, bo większego podziału niż między punkami i skinheadami nie można było sobie wyobrazić. Nawiasem mówiąc, muzyka jednych i drugich jest bardzo do siebie zbliżona, pomijając oczywiście warstwę tekstową, choć to punk rock bardziej wbił się do muzycznej kultury. Artur Andrus doskonale to uzupełnił, wyprowadzając jeszcze dodatkową płaszczyznę porozumienia w tekście swojej piosenki. Dzieci i rodzinę.

Wracając do komiksu Agnieszki Kozłowskiej, opowieść oprócz rozrywki oferuje też wartość edukacyjną. Funkcję narratora pełni tu Księżyc, który, zanim zajrzy na ulicę Bajkową, przeprowadza czytelnika przez Układ Słoneczny. Później akcja zaczyna się dziać w wilczych i kozich rodzinach. Rosnące, psotne i pragnące łakoci brzdące wprowadzane są w tajniki oszczędzania i dziecięcej ekonomii, w których skarbonka świnka gra kluczową rolę. Dochodzi też do próby wymuszenia, gdy wilczki chcą oszukać (i to na kasę) koziczki. Całość trochę psuje stereotyp, że chłopcy to łobuziaki, a dziewczynki to najbardziej na świecie ułożone istotki, jednak tak jak to w bajkach bywa, scenariusz chyli się ku dobremu zakończeniu i morałowi.

wilki i koźlęta

(Parafrazując tygrysie powiedzonko z Kubusia Puchatka) akwarelowe kolory to jest coś, co wilki w komiksach kochają najbardziej. Uwielbiam, gdy kolor rozlewa się po kadrze, nierównomiernie, tworząc plamki, tak jakby nie słuchał się swojego twórcy i nie zwracał za bardzo uwagi na kontury. Zwłaszcza że komiksowe wilczki też za bardzo swojej mamy się nie słuchają. Efekt psują niestety rysunki Agnieszki Kozłowskiej. Źle wykadrowane, w zbyt bliskiej perspektywie, źle rozplanowane, z pozostawionymi miejscami w rogach. Poza tym Narodowy Bank Polski mało dał chyba kaski na farbki, bo czasem pół kadru wymalowane jest jednym kolorem, a w dużej ilości miejsc wyzierają pozostawiane białe pola. Gdyby komiks był na tyle wykończony co okładka, to byłoby całkiem dobrze. Niestety tak nie jest. Chyba że jest to dodatkowa lekcja z ekonomii.

Komiks uzupełnia kolorowanka (może Wam uda się wypełnić całą stronę kolorami) oraz scenariusz zajęć edukacyjnych dla nauczycieli bazujący na komiksie (jest wspólne czytanie) oraz podkreślający nauki płynące z opowieści. No, ja jestem jak najbardziej na tak, mimo że technika wykonania Wilków i koźląt pozostawia wiele do życzenia, to ta pozycja ma potencjał, aby najmłodszych zainteresować twardą wiedzą z dziedziny astronomii i ekonomii. Brawa za inicjatywę, tylko chciałbym się jeszcze dowiedzieć, ilu nauczycieli skorzystało (skorzystałoby) z takiej opcji. Hmmm, lasu rąk nie widzę (nawet wzrokiem wyobraźni).

wilki i koźlęta

Wypadałoby chociaż symbolicznie napocząć wątek Baśni Braci Grimm, gdzieś u podstaw spotkań koźląt i wilków spoczywa fundament w postaci bajki O wilku i siedmiu koźlętach. Dużo bardziej mroczny i brutalny niż omawiany komiks. Zresztą ponurzy autorzy starali się docierać do jak najstarszej i najmniej ugrzecznionej wersji baśni, ta nie jest wyjątkiem. W komiksie nie znajdziemy sceny ze zjadaniem koźląt, a tym bardziej z przecinaniem brzucha wilka i uzupełnianiem go kamieniami. Jednak dopatrzeć się można punktu styku, gdy koźla mama zostawia dzieci same w mieszkaniu i przestrzega aby nikomu nie otwierały. Wkrótce do okna pukają wilczy bracia i wyciągają dziewczyny podstępem na ulicę. Jak to się skończyło? Tak jak to w bajkach, tych nowszych, ugrzecznionych. Tymczasem to wszystko. Do zawilczenia za miesiąc!

Sylwester

Za publikację komiksu Wilki i koźlęta, fundacja Form.Art otrzymuje ode mnie Wilczy Wawrzyn.

wilki i koźlęta

W wilczym cyklu ukazały się:

  1. Człowiek Wilk
  2. To nie jest las dla starych wilków
  3. Smacznego proszę wilka
  4. Rufus. Wilk w owczej skórze
  5. Wilcze imperium
  6. Wilczyca
  7. Pan Kawalarz Wilk
  8. Wilcze sny
  9. Synowie Białego Wilka
  10. Wilk
  11. Noc wilczej strzelby
  12. Wilki i koźlęta

Share This: