Wilczy artykuł nr 21 – Superman 8/1992 – Ognisty wilk w Smallville

To było gorące lato 1992 roku! Razem z pojawianiem się w kioskach Ruchu komiksu Superman 8/1992, wielu umęczonych cywilizacją nieszczęśników, szukających pracy w wielkich miastach, podobnie jak najbardziej ikoniczny superbohater, postanowiło odpocząć w swoich rodzimych, wiejskich stronach. Wypad za miasto, no skoro nawet przybysze z obcych planet widzą w tym ukojenie, to musi być w tym coś naprawdę relaksującego. No bo jest. Oprócz tych „pagórków leśnych” i „pól zielonych”, dla Clarka Kenta jest to też powrót do domu, tego ziemskiego i ziemskich rodziców. Noszącemu błękitne getry bohaterowi niedane było długo odpoczywać. Na niebie w Smallville zapłonął gigantyczny wilk. Tak to jest, za niektórymi kłopoty zdają się podążać, na szczęście dla czytelników, bo chyba nikt by nie chciał czytać komiksu, w którym superbohater nic nie robi, tylko np. rozmawia z rodzicami (hmmm, po zastanowieniu… coś by się dało z tego wycisnąć).

Ognisty wilk w Smallville

Ognisty wilk w Smallville

Co ja robiłem w sierpniu 1992 roku? Nie pamiętam zbyt dobrze, miałem 11 lat, może i czytałem nawet komiksy, ale na pewno nie był to Superman. Jakoś do DC miałem zawsze pod górę, przygodę z amerykańskimi zeszytami zacząłem od Spider-Mana, no ale i kino, i telewizja należały do kogo innego. Bardzo lubiłem Batmana Tima Burtona, uwielbiałem też filmy z Christopherem Reevesem i śledziłem Nowe Przygody Supermana (a właściwie Clark & Lois: New Adnvetures of Superman), serialowe przygody nadawane w odkodowanym paśmie pierwszej płatnej telewizji w Polsce (mowa o Canal+). Czołówka nieco zmieniała się z sezonu na sezon, ale epicka nuta pozostała niezmienna.

Te wspominki są tu kluczowe. Tak samo przy Supku, jak i przy innych komiksach wydawanych w latach 90. przez TM-Semic. Wydawnictwo, które znajdowało się przez większość czasu na ulicy Rzymskiej w Warszawie, kolorowało takim smarkom jak ja dzieciństwo. Dzisiaj takie chłopy jak ja szukają na rynku wtórnym komiksów, które czytało się za dzieciaka. Przez wiele lat można było kupić je za grosze, dziś już tak łatwo nie jest. Za dobry stan trzeba zapłacić. Przez 30 lat papier pożółkł, strony są spracowane, a Tezeusz i jeszcze kilku nakleja swoje nalepki katalogujące. Nie taka prosta sprawa, to kolekcjonowanie, a wspomnienia potrafią być kosztowne.

Ognisty wilk w Smallville

Mnie do Supermana 8/1992 przyciągnął tytuł. Ognisty wilk w Smallville, no bo co. Ciągnie swój do swego. Historia autorstwa nieznanych mi twórców dość sprawnie wprowadza Indian do sąsiedztwa rodziców Clarka. Plemię Oto walczy o swoje dziedzictwo, ziemie, na których źli przedsiębiorcy chcą wybudować kopalnię. Na dodatek u samych przedstawicieli rdzennej ludności amerykańskiej następuje podział w podejściu do rozwiązania sytuacji. Młodzi gniewni postanawiają wziąć sprawę w swoje ręce. Tymczasem na scenę wchodzi szaman, posiadający magiczne moce. Przywołuje płonącego wilka, lata i na dodatek przenika jeszcze przez ściany.

Ognisty wilk w Smallville

Także tak, scenariuszowo i ilustracyjnie jest mocno średnio, ot typowy amerykański komiks z początku lat 90. Najbardziej robi na mnie wrażenie ilustracja z pierwszej strony, na której płonie głowa wilka uwalnianego przez szamana. Lepsze to jest nawet od okładki. Reszta rysunków reprezentuje styl, który określiłbym jako poprawność. Ma to swój klimat, dzisiejsze dzieciaki uznają to za retro. Feeling old yet?

Ognisty wilk w Smallville

Edycyjnie nie obyło się bez wpadek, widać, że bilboardy zostały wymazane i wypełnione ledwie połowicznie. Wydawnictwo TM-Semic, tak jak mama Clarka, bawiło się w wycinanki, tak aby do jednego numeru upchnąć jak najwięcej treści w ramowych 52 stronach. Tu wygląda no to, że jest wszystko, ale nie zdziwiłbym się, gdyby jakiś splash wypadł. Nie czytałem oryginalnego Superman #45 (lipiec 1990), ale czuć, że przekład Dariusza Matusika nieco kuleje. Czytając na głos, ucho razi sztuczność i zły dobór słów: „a tu rezerwat Indian Oto – tam poznałem historię i kulturę tej ziemi”, a na tej samej stronie „hmm, a oto i tata…”. Gdzie indziej można znaleźć zapewnienie, że Pan Ross jest w porządku (bo w sumie równy z niego gość), ale ja akurat się zastanawiałem, czy nic mu nie jest.

Najbardziej z całej historii (oprócz wilków oczywiście) podobają mi się rozterki sercowe Supka. No piękne to jest, że tak idealny i mocarny gość z kosmosu nie radzi sobie w relacjach z kobietami. W Smallville mieszka Lana, która od dawna podkochuje się w Clarku, a ten oczywiście zapatrzony jest w Lois. Znowu jego koleżanka z pracy może i by poświęciła mu trochę więcej czasu, no ale Kent „nie jest Supermanem”. Haha xD. Doskonały trójkąt równoboczny. Bohater z Kryptona w końcu postanawia powiedzieć Lanie, że jest ktoś jeszcze, ale wybiera do tego bardzo niedogodny moment. Na jednej stronie Lana rzuca się na szyję uratowanego z opresji Petera Rossa (i całuje go w policzek), na drugiej policzkuje Supermana, za to, że myśli o innej. Kto zrozumie kobiety, skoro nawet mocarnym przybyszom z kosmosu się nie udało? Odpowiedź być może znajduje się w drugiej historii z tego numeru, czyli w Samotniku. Tymczasem to wszystko, wpadnijcie tu w następną pełnię księżyca.

Sylwester

Do tej pory w wilczym cyklu ukazały się:

  1. Człowiek Wilk
  2. To nie jest las dla starych wilków
  3. Smacznego proszę wilka
  4. Rufus. Wilk w owczej skórze
  5. Wilcze imperium
  6. Wilczyca
  7. Pan Kawalarz Wilk
  8. Wilcze sny
  9. Synowie Białego Wilka
  10. Wilk (z szuflady)
  11. Noc wilczej strzelby
  12. Wilki i koźlęta
  13. Serce wilka
  14. Jego wilczy sekret
  15. Śladem białego wilka
  16. Szósty rewolwer. Tom 5. Zimowe wilki
  17. Zima wilka
  18. Samotny Wilk i Szczenię. Tom 1. Szlak śmierci
  19. Wilki w ścianach
  20. Wilcze dzieci
  21. Ognisty wilk w Smallville
  22. Wilczyce deszczu
  23. Dwa małe wilczki

Share This: