Smacznego proszę Wilka! – wilczy artykuł nr 3

Uwielbiałem spędzać wakacje u babci, mimo że było to niespełna 1,5 kilometra od mojego rodzinnego domu. Seniorka, też z domu wilk, dbała aby w żołądku nie było pusto. Właściwie nikt tak nie dbał, no chyba, że jej odpowiedniczka z drugiego rodu. Los tak chciał, że obie starsze panie miały na imię Genowefa. Miano, które w dzisiejszych czasach nie jest spotykane. Obie z uśmiechem przygotowywały swoje smakołyki, wyciągając ręką łyżkę, wołały radosnym spojrzeniem – Smacznego, proszę Wilka!

Smacznego proszę wilka

Smacznego proszę wilka

Pamiętacie, jak wypadały wam mleczne zęby? Przypominam to sobie jak przez mgłę. Dużo bardziej realnie wspomnienia przywodzą mi sny o wypadaniu uzębienia. Czuję, jak się ruszają pod dotykiem języka. Obracają się, a następnie luzują ostatecznie i opuszczają jamę ustną. Okropieństwo! Zdarzyło mi się jednak utracić też stałe zęby. Natura obdarowała mnie chorobą przyzębia, co oznacza, że traci się zdrowe ząbki poprzez chorobę kości. Ot, ironia losu, wszyscy chorujący na próchnicę chcieliby mieć takie zęby jak ja, ale sam nie mogę ich mieć, bo nie mają się czego trzymać. W tym miejscu pozdrawiam moją doktor periodontolog, która nauczyła mnie mnóstwa mądrych terminów, takich jak zabieg pogłębienia przedsionka. Wypadaniem zębów zaczyna się też inny dramat. Ten opisany przez Martę Guśniowską w Smaczego, proszę wilka!

Zdecydowanie moja ulubiona okładka albumu muzycznego to ta zdobiąca trzeci CD norweskiego Ulver (nazwę grupy tłumaczy się jako Wilki, nie mylić z grupą Roberta Gawlińskiego). Ciemna postura wilka zgięta w pokłonie przed lśniącą tarczą Księżyca. Taki romantyczny obraz okrywa jeden z surowszych materiałów muzycznych, jakie dane było mi wysłuchać w swoim życiu. Ostre niczym brzytwa riffy gitarowe, w większości w tonacjach molowych. Łoskot perkusji i wtórujący im skrzek tak zwanego wokalisty. O co w tym chodzi? Może właśnie o strach, obawę przed utratą, lęk przed umieraniem. Gdzie idą wilki po śmierci? Autorka Smacznego, proszę wilka, odpowiada. Stają się plamką na księżycu! Przyglądaliście się kiedyś jego tarczy? Zauważyliście, że na jego powierzchni coś mruga? Zgadza się, to jeden ze zmarłych wilków!

Smacznego proszę wilka

Czas na komiks(?)

Cóż, muszę się wam przyznać. Smacznego, proszę wilka, nie jest komiksem. Właściwie wypadałoby nazwać tę pozycję książką. No, z kilkoma ilustracjami, które stworzyła Jaga Słowińska. No, ale jakie są to obrazy, chciałoby się zakrzyknąć, mimo że jest ich tylko kilka. Ostre, wyraźne, skrojone na miarę wilczego charakteru. Jakiego, tak naprawdę, wypadałoby się spytać. Wykutego w oparach samotności spowodowanej przez zbyt ostre cechy charakteru. Takie, które każą trzymać się innym z daleka. Z drugiej strony, ostre kreski wypełnione są czasem akwarelowymi barwami, między którymi amarantowy (nie mylić z różowym) nie boi się pokazać. Popatrz! Motylek! I drugi, i znowu drugi (wołam, widząc trzeci). I drugi (widząc kolejne)!

Smacznego proszę wilka

Głodny jak wilk

Dochodzimy do sedna sprawy. Czy to nie o spożywanie chodziło w klasycznej bajce o Czerwonym Kapturku? Ostatnio rozważałem, że konsumpcja zagoniła nas za daleko, głównie przez galopujący dobrobyt. Daleki jestem od stwierdzenia, że ludzie (nie wilki) mięsa nie powinni spożywać. Może prędzej posililiby się marchewką. Proces mający za zadanie dostarczenie energii i podstawę do egzystencji przeistoczył się w mechanizm sam siebie napędzający. Porozciągane żołądki wołają, aby znowu je napełniać i to najlepiej byle czym. Byle prędzej, byle szybciej, byle więcej cukru, albo przynajmniej soli. Wszystko w eksplozji smaku i kalorii.

Smacznego proszę wilka

Czy to już koniec?

W ostatnim roku straciłem parę zębów, trzeba się przyjrzeć aby to zauważyć. Czy to ten fakt, czy może ilość ziaren, która przesypała się w mojej klepsydrze. Dużo bardziej przyglądam się potrawom, które spożywam i nie, nadal potrzebne mi są trójki. Chętniej natomiast sięgam po zieloną fasolkę albo sałatki zdobione przez roszpunkę. Marta Guśniowska ma dla wszystkich wilków znakomicie bardziej smakowite przesłanie. Wiecie, co ma najbardziej znakomity smak na całym świecie? Otóż jest to przyjaźń! Jak prosto by to nie brzmiało. Jest możliwa, nawet na tak surrealnym poziomie, jak drapieżnik i jego ofiara. Czytaj, wilk i zając.

Sylwester

Za publikację pozycji o wilku, przyznaję Wydawnictwu Tashka Wilczy Wawrzyn!

Do tej pory w wilczym cyklu ukazały się artykuły:

  1. Człowiek Wilk
  2. To nie jest las dla starych wilków
  3. Smacznego proszę wilka
  4. Rufus. Wilk w owczej skórze
  5. Wilcze imperium
  6. Wilczyca
  7. Pan Kawalarz Wilk
  8. Wilcze sny
  9. Synowie Białego Wilka
  10. Wilk
  11. Noc wilczej strzelby
  12. Wilki i koźlęta

Share This: