Bler #3 – Ostatni wyczyn

    Na naszym blogu dawno nie gościł mój ulubiony polski superbohater – Bler, czas najwyższy więc to zmienić. Dawno temu obiecałem Wam recenzje trzeciego i póki co ostatniego z wydanych albumów o przygodach Krakowskiego Dobroczyńcy – Bler – Ostatni wyczyn. Zarówno z przydomkiem Krakowski Dobroczyńca jak i tytułem trzeciego z serii komiksu bym mocno dyskutował. Jak mogliśmy zobaczyć w komiksie Bler – Zapomnij o przeszłości nasz bohater taki mega dobry, czysty i bez skazy nie jest. Jak każdy z nas popełnia błędy, jak mawiał wujek Petera Parkera – „z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność, a wiadomo im większa odpowiedzialność tym większe błędy. Tak więc przynajmniej jak dla mnie przydomek Krakowskiego Dobroczyńcy jest używany trochę na wyrost.  

    Tytuł trzeciego tomu może sugerować, że ten komiks to zakończenie przygód dzielnego Krakusa, co jest na szczęście nie prawdą. Z pierwszej ręki, od samego autora komiksu Rafała Szłapy dowiedziałem się, że przy pomyślnych wiatrach na jesieni światło dzienne ujrzy świeżutki album Blera.
   Wróćmy jednak do Ostatniego wyczynu, pierwsze co się rzuca w oczy to świetna okładka, która deklasuje dwie poprzednie z albumów #1 i #2. Piękny rysunek przedstawiający bohatera zawiniętego w kaftan bezpieczeństwa po prostu powalił mnie na kolana. Okładka, nie jest tylko dobrą ilustracją, a zapowiada też w tajemniczy sposób to co znajdziemy w środku.
    Początek komiksu to kontynuacja wątków z tomu drugiego, w których to nasz superbohater dzięki wyprzedzającemu czas laptopowi ratował ludzi z groźnego wypadku samochodowego, dlatego też warto przed lekturą trzeciej części przynajmniej na szybko przypomnieć sobie wydarzenia z poprzednich albumów. Po krótkim przypomnieniu tego co się działo następuje gwałtowne przejście do teraźniejszości, w której nasz bohater popada w coraz to większą paranoję. Dręczą go okropne sny, w których nawiedza go spotkana w tomie drugim istota zbudowana z kabli (macek :P). Pytanie kim tak naprawdę jest, co go spotkało i skąd ma swoje supermoce nie daje mu spokoju do tego stopnia, że postanawia ujawnić swoją tożsamość i oddać się w ręce poszukującej go policji. To jednak też nie jest tak proste jak mogłoby się wydawać, ponieważ staje mu na drodze tajemniczy mężczyzna, który zdaje się znać odpowiedzi na wszystkie pytania dręczące Polskiego Supermana.
    Rafał Szłapa w tym komiksie daje nam kilka odpowiedzi i rzuca cień światła na przeszłość Blera. Misternie budowana układanka w końcu nabiera kształtów, a czytelnik dowiaduje się co nieco o samym bohaterze. To co tak mocno chwaliłem w poprzednich komisach Rafała tutaj też bardzo mocno dało o sobie znać. Historia, którą przedstawia nam wymieniony wcześniej tajemniczy jegomość, wyjaśnia w pewnym procencie to co uczyniło ze zwykłej sieroty superbohatera o przydomku Bler. Cała opowieść jest świetnie zakorzeniona w polskich realiach, czerpie z historii i daje poczucie… ponurej swojskości.
    Ostatni wyczyn należy pochwalić również za, nie wiem czy takie określenie pasuje, wątek poboczny. W którym to znana i lubiana Lidia popada w totalne szaleństwo i mści się na tym co stworzyło ją, Adama (pomagier Lidii) oraz Blera. Trzeba przyznać, ma babka rozmach 😉
    Każdy kto przyzwyczaił się do stylu rysowania Rafała z poprzednich albumów nie będzie zawiedziony. Rysunki utrzymane są w takim samym charakterze co we wcześniejszych częściach, gruba kreska, soczyste kolory i wyraziste postacie. Nic dodać nic ująć : )
Po lekturze trzeciej części pozostaje mi tylko w niecierpliwością oczekiwać jesieni. Polecam.
Paweł Warowny

Share This:

  • Anonymous

    „jak mawiał dziadek Petera Parkera”. Chyba wujek? 🙂