World of Aghart. Zeszyt 1 – Hubert Ronek otwiera nowy fantastyczny świat
Na dobre rzeczy warto czekać. Jeśli śledzicie twórczość Huberta Ronka, to wiecie że „World of Aghart. Zeszyt 1” planowany był od bardzo dawna. W dodatkach, czy a niech tam, powiem to. Na stronach klubowych autor mówi o 16 latach. Był czas, że myślałem o takim okresie, jako o długości swojego życia. Dzisiaj nie jest to aż tak dużo, choć i tak nie mało.

Do przeczytania w recenzji
Wspinaczka, potwory i pierwsze starcia
Co w World of Aghart jest takiego niesamowitego? Właściwie wszystko, choć niektórzy mogą odpalać komiksowe bingo, co już kiedyś zobaczyliśmy u innych. Hubert Ronek, jak to tytuł wskazuje stworzył cały świat, ale w ramach pierwszego zeszytu uchyla tylko drzwi. To jest początek przygody, mamy przyjrzeć się bohaterom i pałętającym pod nogami stworkom, określić strony. Zadanie wykonane, jestem zaintrygowany i oczarowany. Zwroty akcji z równą intensywnością kocham i nienawidzę, zeszyt wręcz wymusza na końcu zawieszenie, tak aby czytelnik sięgnął po następny odcinek.
Odwiedzamy tajemniczą krainę, autor wybiera punkt na start i wprawia bohatera w ruch. A początkowy odcinek do przebycia to nie przelewki, Ronek nie odpuszcza, stawia przed swoim bohaterem pionową ścianę. Wspinanie się to duży wysiłek, już sama wysokość potrafi być niebezpieczna, a tu w każdym zakątku jeszcze coś się czai. Pokonywanie przeszkód terenowych potrafi być irytujące, bo w zasadzie droga się nie skraca, tkwi się w miejscu, ale w tej pierwszej scenie dostajemy sporo. Pierwsze sprawdzenie możliwości bohaterów, zwłaszcza małego, ale zadziornego Bolheda. Na koniec sceny Ronek uderza z ilustracją na pełną stronę. Dzień dobry, miłe przywitanie.
Miasto, polityka i fantasy pełne różnorodności
Fabuła się rozkręca, nie będziemy wiecznie tkwić gdzieś na bezdrożach. Kamera się oddala i dosięgamy do miasta, chylącej się ku upadkowi władzy i klasztoru, który rośnie w siłę. Jest więc trochę polityki, ale są też pojedynki, pojawiają się potwory, ale też specjalna zbroja zwiększająca siłę. Klasa, różnorodność, jeśli szukacie swojego ulubieńca jest z czego wybierać.

Inspiracje i własna tożsamość
Kreska Huberta Ronka to poziom światowy. Nie da się jego rysunków pomylić z kim innym. Mimika jego postaci, cieniowanie i te lekko za duże głowy, to znaki firmowe i niepodrabialne elementy. Z tym że aby komiks „działał” jeszcze trzeba postacie ożywić. Autor świetnie czuje to medium, układa sekwencje znakomicie, nie boi się poświęcić strony, czy dwóch, aby pokazać ruch. Czuć ciężki krok wbitego w zbroję potężnego koleżkę, ale widać też jak potworki śmigają żwawo po okolicy.
Co oczywiście nie oznacza, że nie wyczuć można inspiracji. Buty Dawida, głównego bohatera bardzo przypominają te, które nosił Spawn. A zaludnienie świata stworkami o różnych fikuśnych kształtach przywodzi na myśl prace innych stworzycieli fantastycznych światów. Zwłaszcza Bedu i jego „Hugo”, czy Dereka Laufmana.
Aghart ma rosnąć dalej
Z tego co można poczytać w dodatkach wynika, że Hubert Ronek chce uwolnić świat Aghartu i nie dopuścić, aby na kolejny zeszyt czekało się następne 16 lat. Co prawda to oznacza, że pod tym sztandarem pojawią się inni rysownicy: Kajetan Wykurz, Kamil Dukiewicz, czy Błażej Kurowski. Kreska, no cóż będzie się zmieniać siłą rzeczy, a Hubert Ronek odsunie się lekko w cień, jako kreator, stworzyciel, czy demiurg. Pozycję, którą przecież zajmował Stan Lee, dzięki czemu Marvel tak przecież urósł. No i niech Aghart rośnie.
Już przy W.E. Hubert Ronek wykazał się wydawniczym szerokim strumieniem. I tym razem macie kilka edycji do wyboru, w tym limitowaną edycję w twardej okładce i blanka. Może na warianty okładkowe jeszcze przyjdzie czas, ale i tak w sumie jest dobrze jak na start. W sklepie znajdziecie jeszcze kilka ciekawych rzeczy, warto zajrzeć. Niemniej edycja podstawowa to zeszyt w miękkiej okładce i z papierem przenoszącym doskonale żywe kolory. Zielona mgła wygląda świetnie, żrąco, aż drażni nozdrza. Bez tych żarzących się barw nie byłoby aż tak ciekawie. „IK! – czekam na drugi zeszyt.
Czytaj więcej: W.E. zeszyt drugi – Apokalipsa na naszym podwórku
Scenarzysta: Hubert Ronek
Ilustrator: Hubert Ronek
Wydawca: POP KADR
Seria: World of Aghart
Format: 170×260 mm
Liczba stron: 40
Oprawa: Miękka
Druk: kolor
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo









