Haerelands. Zbiór pierwszy – trzy mroczne opowieści fantasy w baśniowym klimacie
„Haerelands. Zbiór pierwszy” to antologia trzech niezależnych opowieści osadzonych w realiach fantasy. Akcja rozgrywa się na Ziemiach Tutejszych, jak mówi tytuł, wskazywanych na północno zachodnich terenach Znanego Świata. W sumie nie ma to znaczenia, ale przecież wszyscy lubimy te drogowskazy, czy różnorakie mapki.

Trzy historie z Ziem Tutejszych
Przywykliśmy do ogromnych światów fantasy, mnogości bohaterów czy nawet ścierających się armii, ale przecież i Tolkien zaczynał od przedstawienia pewnego hobbita, małej, zdawałoby się nieznaczącej istoty stawiającej domatorstwo nad przygodę. I to w takich intymnych, kameralnych sceneriach każdorazowo zaczynają snuć opowieść Wojtek Odroń i Jachu Kaczmarczyk.

„Dla najlepszego”, „Lód” i „Wieża”. Każda z tych opowieści ma swój kolor i czas akcji. Czy dzieją się w tym samym świecie? Nic na to nie wskazuje. Przez te trzy opowiadania nie została przewleczona żadna, nawet najcieńsza niteczka, więc pozostaje wierzyć na słowo. Ale jest wspólny mianownik. Wszystkie opowieści niosą lekko tajemniczy klimat znany ze starych baśni, zaskakują i zostają w głowie. A to potrafią wywołać tylko doskonali gawędziarze.
Baśniowy klimat i wspólny mianownik
Zaczynamy pośrodku niczego, w jakimś plugawym zajeździe za nic nieznaczącą wsią. Tu się nic nie dzieje, nawet nie ma prawa cokolwiek się wydarzyć. Niemniej pod dach karczmy przybywa dwóch rycerzy widocznie zmęczonych życiem. Jak to w legendach bywa, aby znaleźć niektóre rzeczy, trzeba najpierw się zgubić. Czy są rycerzami przewspaniałymi i rzeczywiście bez skazy? Przechwałki będą mogły być sprawdzone w widocznej zza zakrętu puencie, ale i tak nieco zaskakującej. Na pewno nieoczywistej.
Druga część zaczyna się niczym po całonocnej libacji. Zdarzyło się wam obudzić, nie wiedząc, gdzie jesteście albo przynajmniej jak trafiliście do łóżka? Ano właśnie. Im dalej w fabułę, tym pytań więcej, od tajemnic robi się wręcz gęsto i właściwie nie ma tu żadnego morału, chyba że nie należy przyjmować naszyjników od na wpół roznegliżowanych kobiet zasłaniających twarz woalką, bo takie ozdoby mogą się okazać kluczem do innego świata.

No i trzecia część odbywa się w zapauzowanej podróży, która przy okazji jest nieudaną ucieczką w stronę lepszego życia. Rosnące niepokoje oraz sytuację na pokładzie statku rozwiać może rewolucyjny wynalazek umożliwiający oddychanie pod wodą. Czyli nic, co obecnie nie jest znane na całym świecie. Panowie popisują się wyobraźnią, pokazując, jak wyglądałby skafander do nurkowania stworzony przy użyciu IX wiecznych narzędzi i surowców.
Najważniejsze, że te historie mają pazura. Czyta się je na wdechu, oddziałują na wyobraźnię i plączą się z myślami. Zakończenie każdorazowo ma tę iskrę, która wywołuje mikroeksplozję w umyśle. I nawet jeśli ktoś nie rozdziawi paszczy, to przynajmniej pokiwa chwilkę głową i szepnie „o kurczę”.
Warstwa graficzna i klimat plansz
No i warstwa graficzna Wojtka Odronia. Można by trochę ponarzekać, zwłaszcza na sceny walki, bo zarówno fechtunek, jak i chłopskie danie w ryja wypada ciut nierealistycznie, ale już sekwencje czy szerokie ujęcia, pejzaże i krajobrazy wypadają znakomicie. Miejscami jest nierówno i kreska jest zbyt płaska czy oszczędna, ale jest wiele plansz, które wyglądają świetnie. Najważniejsze, aby zachować bilans między planszami nadającymi się na plakat a stronami wypełnionymi kadrami. W moim odczuciu tak właśnie jest. Aha, klimatycznym akcentem są ramki, czy to przypominające deski statku, czy takielunek. Mała rzecz, ale cieszy po nerdowsku.

Mam lekki problem z tytułem, bo „Haerelands. Zbiór pierwszy” sugeruje, że będzie ciąg dalszy, który znowu będzie tomem pierwszym, no bo traktuję strony z Dezerterem jako zapowiedź i to dłuższej sagi. Świetnie i już nie mogę się doczekać, bo zdecydowanie zostaję tym razem z niedosytem. Z tym że na rynku jest już komiks zatytułowany Haerelands z podtytułem „Opowiadania” i po przykładowych planszach dochodzę do wniosku, że nie są to opowieści zamieszczone w „Zbiorze pierwszym”. No ale zdaje się to być tylko dobra wiadomość, bo czas oczekiwania na Dezertera można sobie skrócić.
Scenarzysta: Wojtek Odroń, Jachu Kaczmarczyk
Ilustrator: Wojtek Odroń
Wydawca: Kultura Gniewu
Seria: Haerelands
Format: 210×297 mm
Liczba stron: 88
Oprawa: Twarda
Druk: kolor
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo









