Zamek zwierzęcy. Królewska krew. Tom 4 – Finał politycznego dramatu
Trochę to trwało, ale w końcu Taurus Media dowiozło finał politycznego dramatu Xaviera Dorisona rozgrywanego z udziałem wiejskich zwierząt. Zamek zwierzęcy. Królewska krew to czwarty i ostatni tom serii, a do tego w podwójnej objętości. Okładka nie kłamie. W środku jest ogień!

Finał politycznego dramatu
Spokojnie czekałem sobie na ten tom, oczywiście że wolę czytać całość na raz, zamiast czekać na kolejne odcinki, ale ilość niesprawiedliwości, jaka przelewana jest na łamach tej serii, lepiej sobie dawkować (więcej tu – KLIK). „Zamek zwierzęcy” opowiada historię pełnej posiadłości, którą rządzi wielki, czarny byk, a powtórzę, idealna pozycja dla wydawcy. Porządku pilnuje psia policja, sowicie nagradzana puszkowaną karmą. Reszta zwierząt haruje i to fizycznie, ale jest też inwentarzem używanym jako towar do wymiany. Pracy jest coraz więcej, a robotników coraz mniej.

Do antropomorfizacji bohaterów dochodzi w naturalny sposób. Zwierzęta porozumiewają się po ludzku i przypisywane są im role w politycznym dramacie. Kolor sierści ma znaczenie, czarnym charakterem jest oczywiście byk, ogromny i silny, co ma znaczenie, bo rządzi silną ręką i to siłą zdobył władzę. Ma co prawda dramat w swojej historii, co nieco zmiękcza jego postać, ale w końcowym rozrachunku niewiele to zmienia. Główną oponentką władzy jest biała kotka, która zyskuje uznanie swoją czystością. Są inne rozwiązania niż przemoc, ale te wymagają czasu i bywa, że trudno je zrozumieć.
Mechanizmy, które znamy z codzienności
Właściwie finalny tom można spokojnie czytać w oderwaniu od pozostałych, ma swoją dynamikę i filmowe otwarcie, a wszystko, co znaczące, zostaje pokrótce streszczone. Nie szkodzi też, że trochę było trzeba czekać na ten tom, oczywiście jakbym miał czas, to bym sobie pozostałe przypomniał, ale w zasadzie nie jest to potrzebne. Emocji jest tyle, że para leci z uszu, podgrzewać atmosfery bardziej nie trzeba, mimo że za oknem zima, aż trzeszczy, mi robiło się gorąco wystarczająco często.

To w sumie dlatego, że Dorison pokazuje mechanizmy, które funkcjonują w naszej codzienności. Co z tego, że mamy wybór, na kogo głosować, skoro większość społeczeństwa ulega manipulacjom, obietnicom bez pokrycia, zaczyna się bać zewnętrznego niebezpieczeństwa, którego nikt nie widział na własne oczy. Warto znać te mechanizmy, zwyczajnie po to, aby nie dawać się nabierać, bo że się nabieramy, to nie ulega wątpliwości. Inaczej o politykę nie wybuchałyby ostre awantury.
Odwilż, nadzieja i polityczna gra
Tak w sumie to, co ma do powiedzenia Xavier Dorison, ani ładne, ani wygodne nie jest, a niektóre sceny, które rozgrywa, wręcz zieją brutalnością. Nie zmienia to faktu, że „Zamek zwierzęcy” to komiks wręcz śliczny. I pod względem kreski Felixa Delepa, i rozmieszczenia kadrów na planszy. Narracja płynie, czaruje, infekuje zmysły, kołysze i chłoszcze zwrotami akcji. Czuć, że finał jest blisko, a zakończenie wymaga ofiar. Nie każdy przeżyje i to w drugiej części finałowego tomu robi się bardziej niż jasne.
Początek tego albumu jest jak wiosenna łąka. Dochodzi do odwilży, zostają zapowiedziane uczciwe wybory, ciężko pracujące społeczeństwo zostaje uwiedzione obietnicą lepszego jutra. Wytrzymajmy jeszcze chwilę, słyszeliśmy to już, prawda? Im dalej w ten tom, tym robi się coraz bardziej jasne, że biała kotka nie wygra, jeśli czegoś nie wymyśli. W końcu dochodzi nawet do tego, że nieważne, kto jak zagłosuje, ale kto przeliczy głosy. Im bliżej finału, tym robi się gęściej, błędy popełniane są przez obie strony, nerwy puszczają, co przenosi się na czytelnika.

Może dlatego ten komiks wchodzi pod skórę, bo wyrastamy z absurdów i pomimo solidnych przemian nadal w nich pływamy. Nikt rozsądny tak by hierarchii nie poukładał. Byk śpi w miękkim łóżeczku, cegły na budowę ciągnie kot. Niesprawiedliwość wyrasta z niesprawiedliwości, ale niczego to nie tłumaczy. Może i taki jest los kaczki, aby trafić na stół, ale gdy ta ginie z rozkazu nieuczciwego władcy, to aż zęby same się zaciskają.
„Zamek zwierzęcy” to bardzo solidny dramat polityczny, kapitalnie zilustrowany i zakamuflowany pod warstwą ładnych ilustracji. Pod spodem brzydki i cuchnący politycznymi machlojkami. A na koniec autorzy zostawiają czytelnika z myślą. Łatwo uwierzyć w głupoty? Ano pewnie że tak.
Scenarzysta: Xavier Dorison
Ilustrator: Felix Delep
Tłumacz: Jakub Syty
Wydawca: Taurus Media
Seria: Zamek Zwierzęcy
Format: 210 x 297 mm
Liczba stron: 96
Oprawa: Twarda
Druk: kolor
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo









