Saga

     Motyw miłości dwojga młodych ludzi na tle konfliktu, tudzież wojny rodzin czy narodów znany jest w literaturze i sztuce od dawna. Od setek lat wielcy autorzy sięgają po tę swoistą kliszę, nawiązując najsławniejszych literackich romansów. Również twórcy komiksów nie stronią od wątku nieszczęśliwej miłości, w który wplątują epickich bohaterów, by ci – w przerwach od ratowania świata – płakali nad zawiłościami uczuć. To nic, że potrafisz zatrzymać kometę, która w przypadku zderzenia z Ziemią, unicestwiłaby całe życie na planecie. Kiedy w grę wchodzą uczucia, jesteś bezsilny. I tak w 2012 roku światło dzienne ujrzał komiks  Saga duetu Vaughan / Staples, a do grona takich sław jak Romeo, Julia, Tristana czy Izoldy dołączyli Marko i Alana.

    W odróżnieniu od dziejów znanych poprzedników, historia opowiedziana w Sadze nie jest skoncentrowana (jak to w romansach bywa) na ukazywaniu początków znajomości dwojga ludzi. Tu scenarzysta idzie krok dalej, by niezwykłą opowieść rozpocząć od przyjścia na świat niechcianego potomka przedstawicieli dwóch toczących ze sobą wojnę kosmicznych nacji. O rodzicach Hazel (czyli brzdąca : )) trudno powiedzieć, że są zwyczajni – mama ma skrzydła, a ojciec rogi (ale nie przez mamę), a w dodatku potrafi czarować. Chociaż obydwoje służyli w wojsku po przeciwnych stronach barykady, porzucili służbę i przynajmniej w teorii próbują wyrzec się przemocy. Jak łatwo można się domyślić, zakazany związek nie odpowiada żadnej ze stron konfliktu. Wszystkim zależy na śmierci zdrajców oraz na… dostaniu w  swoje niecne ręce niespotykanego do tej pory dziecka. W ślad za rodziną, która pragnie uciec jak najdalej z tego chorego świata ruszają zarówno żołnierze obu stron, jak i tajemniczy najemnicy.
Sprawdzone jest lepsze
   Vaughan i Staples, na stosunkowo prostych założeniach fabuły, budują piękną, epicką historię. Nie brakuje tu zarówno kapitalnych dialogów, wyrazistych postaci, zwrotów akcji, jak i ciężkich treści o podłożu filozoficznym. Podczas lektury odniosłem wrażenie, że cała ta historia z lekka pachnie tym, co otrzymywaliśmy w Star Wars, LOTR czy GoT. Ważne jest jednak, że podobnie jak w/w dzieła – robi bardzo dobre wrażenie. Niewątpliwie dwie największe zalety tego komiksu stanowią: kreacja postaci (one żyją, różnią się od siebie, mają własne wyjątkowe osobowości) oraz kapitalna kreska. Niektóre kadry wyglądają wręcz jak z koszmaru narkomana. Czytelnik staje przed dylematem: gapić się w obraz czy czytać dalej? I wcale nie ma w tym krzty przesady.
    Znane i sprawdzone motywy autorzy doprawiają licznymi niezwykle pysznymi smaczkami. Uważny czytelnik może pobawić się w poszukiwanie nawiązań do znanych dzieł (pop)kultury. Żeby nie zostać źle zrozumianym – twórcy nie operują tylko kalkami,  dorzucają naprawdę sporo od siebie, a całość zlewa się w fenomenalny kolaż i sprawia, że po prostu chce się więcej. Ponadto warto nadmienić, że pozycja przeznaczona jest dla starszego czytelnika: nie brak tu przemocy, wulgaryzmów i seksu. Na szczęście dawkowane są one z umiarem i pozwalają stworzyć specyficzny, wojenny klimat, a nie tylko szokować ilością treści dla dorosłych.
   Komiks mogę polecić każdemu pełnoletniemu czytelnikowi – zarówno fanom romansu, jak i fantasy, super hero czy science-fiction. Sagi nie da się zdefiniować jako jednego konkretnego, okrojonego gatunku. To danie od koneserów dla koneserów, tych którzy potrafią czerpać przyjemność z różnorodności smaków. Ten komiks trzeba spróbować samemu, zwłaszcza że kosztuje raptem 10 dolców!
Mariusz

Dziękujemy sklepowi www.geekzone.com.pl za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Share This: