Wilq – Syfon i papierosy

   Wilq jaki jest, każdy widzi. No chyba, że mamy tu na sali takich, którzy jeszcze go nie widzieli. W takim razie, niech lepiej nie zmieniają strony i pozostaną na naszym blogu, bo właśnie nadarzyła się okazja do zapoznania z najbardziej kontrowersyjnym polskim superbohaterem. Wilq, kończy już 20 (w sumie to 11) lat i nadal ma się dobrze.

   Recenzję celowo rozpoczynam od podziału odbiorców tego komiksu na dwie grupy. Pierwsza, to stali fani Wilqa, dla których wulgaryzmy i chamski humor (rodem z „internetów”) stanowią akceptowalny, ba wręcz uwielbiany środek ekspresji. Właśnie ci, którzy mają za sobą kilka, kilkanaście historii z bohaterem Opola powinni zajrzeć do jubileuszowego zeszytu. Po pierwsze, że to dalej stary dobry Wilq, po drugie dla „życzeń”, które główny bohater składa na drugiej stronie. Naprawdę sporo dają do myślenia i dosyć trafienie opisują znaczną część naszego pokolenia.
   Ale wróćmy do tych, którym seria nie jest znana. Wilq to superbohater pełną gębą, przynajmniej jeżeli chodzi o moce – tu fruwa i wali po łbach jak trzeba. Sprawa nie wygląda tak kolorowo jeżeli idzie o stronę moralną bohaterstwa. Chłopak nie zawsze czuje misję, a i towarzystwo w jakim przychodzi mu się obracać nie należy do najlepszych. Który bohater regularnie pije ze złoczyńcami?
   Seria wprost naszpikowana jest wulgaryzmami, które dla wielu (w tym dla mnie, w końcu 5 lat mieszkałem w akademiku) są naprawdę zabawne. Na marginesie dodam, że tekst z pierwszego numeru: Idziesz z nami? Gdzie? Srać pod drzwiami! od lat wywołuje u mnie uśmiech. Zdaje sobie sprawę, że nie wszystkim taki styl może przypaść do gustu. Puryści językowi i osoby wrażliwe na słowo pisane powinni omijać tę produkcję z daleka. A i małoletni, bo komiks przeznaczony jest dla dorosłego czytelnika.
   W jubileuszowym zeszycie na bohatera czekają kolejne przygody i wyzwania, takie choćby jak „niepokonalny rekin”, irytujący klient taksówki czy inwazja rabunkowa z usiłowaniem podbicia. Najbardziej zadowoleni będą fani komisarza Gondora, dla których przygotowano historię o początkach jego działalności w służbach. Większość zeszytu stanowi typowa historia o policjantach i gangsterach, tylko mocno skrzywiona przez pryzmat rzeczywistości Wilqa. Warto sprawdzić mapę Polski według mieszkańców Opola (zwłaszcza, że widnieje na niej Radom, niestety Lublin się już nie załapał : ))
   Nowym znajomym Wilqa należy wspomnieć o oprawie graficznej. Komiks jest czarno-biały, rysowany prostą, aczkolwiek zgrabną i klimatyczną kreską.Niestety „papier do kserokopiarek”,na którym został wydany mnie osobiście mocno irytuje, bo przechodzą mnie ciarki, kiedy trzymam go w rękach. Na ogromny plus zasługuje okładka zeszytu – to bez wątpienia jedna z najlepszych, jakie do tej pory ukazały się tej serii, a jej przerośnięta wersja (plakat) wisi u mnie w pokoju od kilku dobrych dni.
   Wilqa polecam szczególnie tym, którzy lubią absurdalny humor połączony z wulgaryzmami. Starym wyjadaczom polecać go nie trzeba. Jeśli do tej pory wytrwali przy serii, mają doskonałą okazję żeby spróbować wisienki na torcie. Na zakończenie warto jeszcze wspomnieć o cenie zeszytu – 15,75 zł, która nie powala, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę papier na jakim jest wydany. Ale moi drodzy, przecież to urodziny naszego kumpla bohatera, rzućmy mu na to piwo!  : )
Mariusz
Dziękujemy autorom Bartoszowi i Tomaszowi Minkiewicz za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Share This:

  • Anonymous

    Nazwisko autorów jest nieodmienialne?