Brom 3 – powrót do świata demonów, folkloru i osiedlowych potworów | Recenzja komiksu
Nawet bym nie pomyślał, że to już tyle czasu minęło. „Brom 3” w naszych rękach! Już? Jak się temu przyjrzeć, to jednak nie bardzo. Unka Odya po wydaniu drugiego tomu w 2021 roku postanowiła sobie zrobić przerwę od swojego bohatera, więc napisała tom poboczny z Bromem! A jakże! Brom XXX to (nie) tylko kolorowa odskocznia od szarej rzeczywistości, ale całkiem udany flirt z treściami stricte dla dorosłych.

W skrócie
Brom wraca po dłuższej przerwie
Czemu tak mnie ten upływ dziwi? Bo wydaje się jakbym czytał XXX wczoraj, a dwójkę przed weekendem. Brom to już wyrobiona polska komiksowa marka. Ceniona i nagradzana, a każdy z tomów to spora pełnoalbumowa dawka przygód niby prostego chłopaka z osiedla, którym jakimś dziwnym trafem przyciąga wszystkie monstra z całej okolicy. Autorka karmi swoich czytelników do syta i nie skazuje ich na podjadanie między posiłkami. Co nie znaczy, że za Bromem się już lekko nie stęskniłem.
Zanim wymienię kilka moich nędznych „ochów” i „achów” tyczących się treści trójeczki, zatrzymam się na okładce. Unka Odya robi kapitalne okładki, a dla Broma to już w ogóle wchodzi w tryb turbo, choć taki front „Czarnego serca” też jest niczego sobie. Jak się dobrze przyjrzeć to widać tu dwie odwrócone trójeczki, z czego jedną tworzy wijący się w nenufarach zaskroniec, a drugą bodajże węgorz. Lekko mi to przypomina okładkę drugiego albumu Flapjacka, ale klimat jest tu zgoła inny. Spokojny, hipnotyzujący, płynny, lekko oniryczny. Subtelna groza.
Folklor, Lovecraft, legendy i codzienność
Demony żyją wśród nas, ale nie wszystkim się pokazują, bo zwyczajnie nie chcą. Po krótkim wskazaniu highlitów z poprzednich tomu wracamy do Broma. „Brom 3”, to według komentarza autorki zawartego na końcu półmetek serii, więc nie dziwi, że w samej wymowie jest raczej spokojny, bez większych wybuchów akcji i dramatów. Raczej jest wyprowadzaniem wątków pod późniejsze pogłębianie. Z drugiej strony Unka nie musi już nic udawadniać, chwytać za twarz i intrygować, ale nadal sieje zainteresowanie i zachwyca. Zwłaszcza spójnością świata stworzonego z dwóch wydawałoby się nie pasujących do siebie elementów. Współczesności i legend.
A właśnie. Brom kojarzy mi się głównie z polskim, czy nawet pomorskim folklorem. Niemniej po „miłej lektury” w tytule rozdziału pada Dagon – tytułowy potwór z opowiadania grozy autorstwa H.P. Lovecrafta oraz istota czczona przez podwodną rasę Głębinowych. No i ekstra, choć trzeba przyznać że Unka ma dużo mniej „plugawe i bluźniercze” nastawienie do tematu, co zostaje dość zabawnie skomentowane w dialogach. A jak juz jesteśmy przy heheszkach…

Humor, który trafia idealnie
Żarty sytuacyjne są tu głębokiej wody. Poczucie humoru autorki odpowiada mi tak jak serniczek do kawy, taki prawdziwy, bez rodzynków. Od solucji, co zrobić, aby nie było widać krwi na ubraniach, po podśmiewanie się ze wspomnianego klasyka grozy. Czas spędzony z bohaterami Unki płynie tak, jak czas spędzony z kumplami. Jest trochę rozmów, trochę żartów, zdarza się, że ktoś sobie nie radzi i trzeba zwyczajnie z nim posiedzieć. Nawet jeśli ma ochotę wyrwać ci rękę. A siostra… może akurat prowadzić walkę o władzę w swoich kręgach. Bywa.
Co prawda nie w każdym komiksie muszą się pojawiać wilki, aby mi się spodobał, ale Unka już pokazała, jak wspaniałego wilka jest w stanie namalować. Tym razem żaden się nie pojawia, ale jest kilka fantastycznych plansz, a moja ulubiona to ta z kwiatem paproci. Jest też całkiem słuszny opis z natury, czym tak na prawdę są watahy, zrywający z tradyczną wizją wilczego stada, w której zwierzęta walczą o władzę, samiec alfa jest najsilniejszy, a słabe młode są zagryzane. To bardziej rodziny, niż wojenne oddziały.
W okolicy tegorocznego letniego przesilenia przeczytałem jeszcze jeden polski komiks z trójką na okładce, a „Cienie lasu” mają bardzo dużo wspólnego z „Bromem”. Oprócz monstrów wpada jeszcze jeden element wspólny. Polskie komiksy stają się meta, choć akurat nie od wczoraj. U Agi „Tutu” Szymańskiej wypatrzyć można „Przesilenie”, a Unki… „Wydział 7” i to w dwóch miejscach, z tym w jednym sprytnie wplecionym w dialogi.
Brom 3 – Podsumowanie
„Brom 3” to świetny komiksy pełny nerdowego zacięcia i wykłócania się o słówka. Relacje są żywe, a uczucia bohaterów przenoszą się na czytelnika. Nawet, a może zwłaszcza to nadaktywne zauroczanie się Broma w potworach. No, ale co robi bohater, gdy zostaje z nimi sam na sam to już widzieliśmy poprzednio i raczej juz nie zobaczymy. Więc tym razem sza i do spania.
Czytaj więcej: Cienie lasu. Zepsuta krew. Tom 3 – recenzja komiksu Agi „Tutu” Szymańskiej
Scenarzysta: Unka Odya
Ilustrator: Unka Odya
Wydawca: Best Comics
Seria: Brom
Format: 165×235 mm
Oprawa: Miękka
Druk: cz.-b.
Papier: offset
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo









