Dwie nagie dziewczyny – komiks o sztuce, wojnie i wolności słowa

Na początku było puste płótno, choć byli i tacy, co twierdzili, że to zwykły worek na ziemniaki. Później wybrany został plener i modelka, dość naturalnie, bo to żona artysty. Tempera została wymieszana z pigmentami i klejem do drewna. W końcu zaczęły się pojawiać pierwsze pociągnięcia. Malarz zaczął od włosów, dodał zarysy postaci, które po chwili namalował, i sylwetki, i tło. Dzieło gotowe, wystarczy je nazwać. Dwie nagie dziewczyny narzuca się samo, zgodnie z tym, co na nim widać.

Dwie nagie dziewczyny

Dwie nagie dziewczyny

Luz opowiada historię obrazu Otto Muellera, artystycznie wyprowadzając punkt widzenia, sugerując, że sztuką jest każdy. To dość ryzykowne zagranie, ale mówi, czy nawet krzyczy bardzo dużo. Wszystkie wydarzenia obserwować możemy z punktu widzenia obrazu. Pierwsze strony są puste, widok przeciera się wraz z pociągnięciami pędzla. Zaczęło się w lesie pod Berlinem w 1919 roku, nic dziwnego, że zza drzew wychylił się ktoś, aby popodglądać. Czytelnik jednak widzi więcej niż zwykły podglądacz.

Dwie nagie dziewczyny

Tytuł jest prowokujący, bo właściwie „Zwei weibliche Halbakte”, jak to wskazuje Arkadiusz Łuba, tłumaczy się dosłownie jako „Dwa kobiece półakty”, a nie „Dwie nagie dziewczyny”, ale to już odpowiednio ustawia scenę pod ciągle aktualne rozważania. Co jest sztuką, czy powinna być ograniczana, czy powinna być nieposkromiona. Czy są sceny, których nie powinno się pokazywać, albo tematy, z których nie powinno się żartować.

Obraz w czasach wojny i propagandy

Luz patrzy na historię sztuki z lica obrazu, który „przeżył” najbardziej burzliwy konflikt w historii świata, rozpętany na tle ideologicznym. Obraz Dwie nagie dziewczyny nie wisiał sobie ot, tak na jednej ścianie. Przenoszony był wiele razy. Od pleneru, na którym został namalowany, po pracownię malarską. Przez sklep z ramami i ścianę kolekcjonera, po magazyny skonfiskowanych obrazów i licytacje. Aż po ostateczne miejsce w galerii.

Dwie nagie dziewczyny

Co znaczy erotyczny? I tu się zaczyna ciekawie, bo okiem dziecka na takim obrazie nie widać nic nieprzyzwoitego. Jedni odpowiedzą, że znaczy to piękny. W skrajnych opiniach pojawi się też „zwyrodniały”. Propaganda rozlewała się po Niemczech i zaglądała do prywatnych mieszkań. Rozświetlała noce i wywierała dramatyczne decyzje. Co oznaczała dla obrazów? Czasem zniszczenie, czasem pokazywanie dla przykładu, wzbudzania obrzydzenia, czy nawet nienawiści.

Sztuka w służbie sztuki. Luz kieruje pędzlem malarza, oddając mu hołd i jednocząc się z nim w procesie twórczym. Kadr komiksu spełnia wytrwale swoją wyznaczoną rolę wizjera na świat. Często statycznie wisi, w najlepszym do obserwacji punkcie. Czasem jest przekrzywiany, czy stawiany na podłodze. Przy przenoszeniu wręcz czuć jego ruch i nienaturalne położenie. W niemym patrzeniu na pełne smutku wykonanie rozkazu o spaleniu akwareli, przy statycznym patrzeniu za okno, czuć chmurę emocji w unoszącym się z komina dymie.

Perspektywa, która buduje emocje

W związku z tym, że przez cały komiks patrzymy na obraz, to oprócz gry konturem na początku „Dwie nagie dziewczyny” się nie pojawiają. Aby zobaczyć obraz, a właściwie jego interpretację wykonaną przez Luza, trzeba cierpliwie poczekać do końca. Ja nie wytrzymałem i w połowie komiksu zajrzałem do internetu. Podczas lektury dość można napatrzeć się na różne recenzje tego dzieła, a że patrzy się komuś prosto w twarz, to nie trzeba słów, aby dowiedzieć się, jakie ten obraz wywołuje wrażenia.

Dwie nagie dziewczyny

Czytając ten komiks, napotykałem się na opinie o sztuce nowoczesnej, które ciągle są w obiegu. „Dziecko by lepiej namalowało”, no tak. Bohomazy czterolatka to coś, co przemawia od razu do wyobraźni. Może Luz zaszczepia teksty z dzisiejszego otoczenia, a może właśnie w tym temacie niewiele się zmieniło. Sam komiks to przecież też medium traktowane z góry, a zbyt artystyczne rzeczy potrafią być zwyzywane od bazgrołków, głównie dlatego, że nie są realistyczne. A przecież nie muszą.

Owszem, jest to opowieść o wojnie, cierpieniu i wzruszeniu tych, którzy ocaleli i mogli jeszcze raz popatrzeć na ten obraz. Wzrusza zwłaszcza stanięcie przed płótnem byłej żony i modelki Muellera. Ale jest też trochę ciepła. Trzeba odwzajemnić uśmiech przed pewnym emerytem, który zagapił się na dwie nagie dziewczyny. Wycieczka będzie musiała na niego poczekać. Trudno. Pod bolesną historią Europy jest sporo uniwersalnych treści dotyczących wolności słowa. Aktualne? Jak najbardziej.

Czytaj więcej: Hubert – między ciszą a ciszą

Informacje o wydaniu

Scenarzysta: Luz

Ilustrator: Luz

Tłumacz: Olga Mysłowska

Wydawca: Kultura Gniewu

Format: 205×255 mm

Liczba stron: 194

Oprawa: Twarda

Druk: kolor

Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo

 

 

Share This: