Thorgal. Kriss de Valnor. Czerwona jak Raheborg. Tom 5
„Lepiej ze sceny zejść niepokonanym”, jak to śpiewał Grzegorz Markowski. A jak z Thorgalem żegnał się Yves Sente? Ano dziwnie. „Thorgal. Kriss de Valnor. Czerwona jak Raheborg” to ostatni tom z jego scenariuszem, chociaż ten został „swobodnie zaadaptowany” przez Giulia Da Vitę, czyli rysownika tego spin-offa. Od przeczytania stopki, po spojrzenie na pierwszą stronę w głowie huczało mi jedno pytanie. Co tu się właściwie odwaliło?

Dziwne pożegnanie z serią
Tak daleko od klasycznych tomów to nikt do tej pory nie zabrnął. Album otwiera ilustracja na pełną stronę zanurzona w sepii. Walkiria w towarzystwie ogromnego, uradowanego z sytuacji dzika wykrzykuje imię bohaterki. Takiego otwarcia jeszcze nie było. I takich rysunków zresztą też nie. Czy pasuje to do tego komiksu? Chyba tak średnio, ale pewnie to już kwestia gustu i jak bardzo melancholią obrosły u was stare tomy.

No ale to tylko dziwny sen. W snach wszystko jest możliwe, nawet to, że dzik śmieje się na odwrót dziwacznych „AH AH AH”. No i że zamiast kolorów jest sepia, choć nie wiem, kto śni w takiej kolorystyce. Chyba kot. Po chwili wszystko wraca do normy, ale trzeba zaznaczyć, że to jest norma Sentego wypracowana dla spin-offa z Kriss. Gruba polityka, władanie ludem, małżeństwo w celu połączenia rodów i wojsk oraz wojskowa strategia. Przed ludami północy zadanie odparcia najeźdźcy krzewiącego wiarę w jednego boga i ocalenie nordyckich wierzeń.
Polityka i wojenne widowisko
Czemu fani serii mieli dość scenariuszy Sentego? Na poziomie tego tomu widać to doskonale. Urodzony w Brukseli scenarzysta zmienił kompletnie klimat serii. Zamiast krótkich przygód, nie sięgających więcej niż kilka tomów, rozbuchał ogromną fabułę. Lombard chciał zarabiać pieniądze po odejściu Van Hamme’a, więc czemu nie zrobić czterech serii zamiast jednej. Wszystko fajnie, tylko że przypadkowo uniwersum wyszło mało spójne.
A „Thorgal. Kriss de Valnor. Czerwona jak Raheborg” to przede wszystkim komiks batalistyczny. Przygotowanie do bitwy odczytuje się całkiem przyjemnie. Jeśli kiedykolwiek graliście w „Total War”, to zdajecie sobie sprawę, jak ważną rolę odgrywa ukształtowanie terenu. A jak jeszcze na drodze znajduje się most, to już w ogóle jest idealnie. Trzeba tylko dobrze ułożyć strategię, najlepiej dokładając element zaskoczenia.

Sente i De Vita rozgrywają bitwę pod ogromną tamą. Taką, jakie widuje się w hollywoodzkich widowiskach. Po pęknięciu zapory wodnej ludzi ratował choćby Christopher Reeve w roli samego Supermana. Widowisko i napięcie wysokości gwarantowane. Mega tama z drewna robi wrażenie, ale sceptycznie podniesiony palec z tłumu obserwatorów zupełnie nie dziwi. Wikingowie byli doskonałymi inżynierami, ale mega tamy z drewna to raczej by nie zbudowali.
Kontrowersje wokół postaci Kriss
Ostateczne starcie, napięcie przed bitwą, knowania i zdrady. Całkiem nieźle to zostało wszystko utkane, choć nie wszystkie sceny przekonują. De Vita co prawda sprytnie wyrzuca poza kadr niektóre, co bardziej pikantne lub brutalniejsze elementy, ale w sumie to nie wiem, czemu. W tej serii bywało już mocniej, choć pewnie pozycja, którą wybrał rysownik na amory w obozie, mogłaby wyjść komicznie. Kluczowa jednak jest tu dekapitacja i tak nie do końca jestem przekonany, czy to dobrze, że pozostała w domyśle. Zwłaszcza że głowa żony dowódcy wroga dostarczana jest na pole bitwy we włoskim stylu. Wytrącenie wroga z równowagi – level ekspert.

Zmiana klimatu serii to nie jedyne grzechy Sentego wobec serii według stałych czytelników. Drugim jest pisanie postaci w sposób odbiegający od pierwowzoru. Choćby Kriss de Valnor stała się kimś zupełnie innym. No bo ze złośnicy i lokalnego awanturnika awansowała na królową. I może nawet spoko, ale na końcu tego tomu została przerzucona niemalże siłą na inny tor. To koniec ogromnego konfliktu, choć cykl Czerwonych Magów jeszcze trwa. Następny według chronologii jest piąty tom spin-offu z Louve poświęcony Skaldowi. Do zobaczenia następnym razem
Czytaj więcej: Thorgal. Louve. Crow. Tom 4 – wilczy artykuł nr 75 – spin-off o córce Thorgala
Scenarzysta: Yves Sente
Ilustrator: Giulio De Vita
Tłumacz: Wojciech Birek
Wydawca: Egmont
Seria: Thorgal: Kriss de Valnor
Format: 222 x 295
Liczba stron: 48
Oprawa: Twarda
Druk: kolor









