Thorgal. Szkarłatny ogień. Tom 35 – Dorison rozpala Thorgala do czerwoności
No i Dorison wskoczył na główny drakar serii o Synu Gwiazd. Niestety „Thorgal. Szkarłatny ogień” to jedyny tom napisany przez Francuza, nie licząc serii pobocznej o Kriss de Valnor. Trochę szkoda, bo z chęcią zobaczyłbym, do czego jest zdolny, gdy ma przed sobą otwarty ocean, a nie musi podążać za wątkami wyprowadzonymi przez Sentego i je domykać.

Do przeczytania w recenzji
Rosiński maluje ogniem
Dorison kieruje wątki ku zamknięciu. Olbrzymia fabuła dotycząca Czerwonych Magów i wojny religijnej chyli się ku finałowi, choć na poziomie tego tomu nie jest jeszcze całkiem domknięta. Tematem głównym tego odcinka jest odnalezienie i sprowadzenie Aniela do domu. Nie będzie to proste, bo chłopak jest kimś na kształt proroka, a nienawiść ma być siłą napędową do wygrania wojny. Niby proste i uniwersalne w definicjach, sama fabuła ma swoje zaułki i to nawet ciekawe.
Mieliście swoją ulubioną kredkę czy farbkę w szkole? Zazwyczaj schodziło wam najwięcej jednego koloru, prawda? Przy tym tomie tytuł nie kłamie. Rosiński uchwycił się czerwieni i używał jej tym razem w ilościach hurtowych. Poszło jej nawet więcej niż przy „Czerwonej jak Raheborg”. Bagdad, czy jak chcą scenarzyści Bag Dadh, płonie, a na dodatek plansze spływają krwią. Nie przekonuje mnie fanatyczne, skandowane hasło „Woda jest ogniem”, ale na użytek tego tomu niech sobie już będzie.
Emocjonalny konflikt ojca i syna
„Thorgal. Szkarłatny ogień” przede wszystkim przekonuje na poziomie emocjonalnym. Syn Gwiazd przemierza pół świata za swoim synem z czasów, gdy nic nie pamiętał i wiódł życie pirata u boku Kriss de Valnor. Po odzyskaniu rodziny i pamięci Aniel stał się lekko niewygodny, choć całkiem nie zniknął, a został przysposobiony. Nadal, co nie dziwi, traktowany był z rezerwą. W tej chwili to jest jego czas i może zmierzyć się z całym bagażem emocjonalnym i jak to w życiu bywa, wykrzyczeć wszystkie swoje żale.
Bardzo mocno uderza dyskusja, w której Aniel wysuwa argumenty względem Thorgala dotyczące nieszanowania tego, co od natury dostał. Rzeczywiście, będąc Synem Gwiazd, można było sięgnąć po swoje dziedzictwo, co przesunęłoby akcent tej serii w stronę science fiction. Z ogromną chęcią bym to obserwował. Tymczasem Thorgal albo szuka cichego życia i niechętnie bierze udział w kolejnych wyprawach, albo ucieka od odpowiedzialności, albo bierze na głowę kłopoty i w sumie niewiele z tym robi.
Thorgal jest też najlepszym łucznikiem w całej okolicy, z tego daru również korzystał raczej na chłodno, głównie wtedy, gdy był do tego zmuszony. Ma to sens, ale fakt, że mógł zostać potężnym wojownikiem, a ograniczał się do obrony swojej rodziny, daje do myślenia. Tutaj musi zrobić użytek ze swojego łuku i czuć napięcie oraz ból przed wypuszczeniem strzały. Świetna i emocjonalna scena.

Dodatkowe strony robią różnicę
Dorison z Rosińskim dostali kilka dodatkowych stron i świetnie, bo mogli spokojnie rozegrać całą akcję. Znalazło się choćby miejsce na krótkie streszczenie, zanim została rozegrana otwierająca sekwencja z Thorgalem zamkniętym w śmiertelnej pułapce. Można było też pokazać pożar na całej stronie i bez ogródek można powiedzieć, że jest ogień. Rosiński w technice pełnego koloru napracował się przy tym komiksie i to widać, bo Bag Dadh tętni życiem.
Nie wszystko w tym komiksie jest świetne, ale to wynika po części z tego, w jakim momencie do serii wskoczył Dorison. Drażni choćby to, że nagle Thorgal przypomniał sobie, że ma żonę. I tym razem nie było przecież wymazywania pamięci i chytrego planu Kriss, aby panować na morzach.
Po rozpaleniu akcji do czerwoności czuć zawężenie i zamykanie ogromnego etapu dotyczącego Czerwonych Magów. Przede mną końcówki spin-offów z Louve i Kriss de Valnor. Najwyraźniej wszyscy wrócą na łamy głównej serii. Czytam dalej. Dorison pojawia się jeszcze na okładce siódmego tomu o Kriss, ale następny w kolejce jest „Nidhogg”. Co ten chytry wąż uknuł tym razem? Może już wiecie, ja się przekonam niedługo.
Czytaj więcej: Thorgal. Louve. Królowa czarnych elfów – wilczy artykuł nr 77
Scenarzysta: Xavier Dorison
Ilustrator: Grzegorz Rosiński
Tłumacz: Wojciech Birek
Wydawca: Egmont
Seria: Thorgal
Format: A4
Liczba stron: 56
Oprawa: Twarda
Druk: kolor








