Thorgal. Kah-Aniel. Tom 34 – Sente po raz ostatni w głównej serii
„Thorgal. Kah-Aniel” oryginalnie został wydany w 2013 roku, ja go przeczytałem teraz po raz pierwszy. Czytam sobie po kolei i powoli. Kiedyś próbowałem szybko nadrobić zaległości i szybko się zatkałem. Nowsze tomy nie dorównują starszym, zwłaszcza tym do „Wilczycy”. Tom 34 to ostatni odcinek głównej serii napisany przez Sentego, później napisał jeszcze scenariusz do spin offa z Kriss i po „Czerwonej jak Raheborg” pożegnał się ze światem Thorgala. Czy słusznie? Mimo nietrafionych wyborów odnośnie rozwoju postaci, po tym tomie już nie jestem taki pewien.

Wiking w ciepłych krajach
Na północy rozgrywa się wielka polityka, tymczasem z Thorgalem kontynuujemy poszukiwania Aniela, czyli syna jego i Kriss de Valnor. Chłopak został porwany przez Czerwonych Magów i przetransportowany do Bag Dadhu. Jak rozumiem, chodzi o Bagdad, stolicę Iraku. Tak nie do końca rozumiem ideę rozdzielania słów stosowaną przez Sentego. Podobnie jest przy Dzi inach, chyba że te nazwy dyktowane były przez kogoś jąkającego się. To wtedy już z litości się nie czepiam.

Niemniej zostawiamy mroźną Norwegię i fiordy Półwyspu Skandynawskiego, a udajemy się na gorące południe. Zawsze to Grzegorz Rosiński miał okazję, by pomalować inne krajobrazy, prawdopodobnie trzeba mocno kochać morze i lasy, by rysować je w kółko, a pamiętam z dodatków do cyklu o Krainie QA, że zmianę scenerii przyjął z przyjemnością. Zresztą zima jest fajna, ale nie na zbyt długo.
Jak nasz mistrz wywiązuje się z zadania po zamianie reniferów na dromadery i śniegu na piasek? Technikę koloru bezpośredniego chyba po prostu trzeba lubić. Malowane kadry mają swój urok, osobiście je lubię, ale wcześniejszymi tomami realizowanymi realistyczną kreską jak najbardziej nie gardzę. Na uwagę zasługuje ilość namalowanych detali. Momentami jest naprawdę gęsto, choć dochodzi czasem do uproszczeń. Bag Dadh robi wrażenie i we dnie, i w nocy, a na całostronicowej ilustracji to już w ogóle prezentuje się znakomicie.
Kryzys ideału
Sente zastosował tu zasadę, że powyżej tysiąca kilometrów to nie zdrada, co znowu trochę dziwi. Nie licząc epizodu Shaigana, choć wymówka z utratą pamięci może wydawać się naciągana, to jednak Thorgal do tej pory pozostawał wierny, a Aaricia była jego światełkiem w tunelu i świeciła we wspomnieniach niczym Gwiazda Północy prowadząca do domu. Owszem, różne kobiety lgnęły do Aegirssona, ale priorytety były wyraźnie ustawione. Tymczasem Sente ustawia to inaczej, czy bardziej realnie? Na pewno w innym porządku. Kryształowe małżeństwo zostaje wystawione na kolejną próbę, a jak wiemy ze spin offa z Louve, dzieje się tym razem na obu polach.

Nierówna narracja
Największe jednak zastrzeżenia do tego tomu mam odnośnie tempa narracji. Zdarzały się Sentemu tomy przegadane, także w tym tomie trafiają się fragmenty gęstego wyjaśniania, zwłaszcza że do spodu zostaje omówiona sprawa z Czerwonymi Magami. Są jednak kadry rozgrywane bez żadnego słowa. Niby fajnie, ale całość jest wymieszana tak, że ma się wrażenie, iż ktoś dopiero się uczy jeździć i zdecydowanie za szybko puszcza sprzęgło. Przydałoby się zwyczajnie większe zrównoważenie.

Czy Sente miał dalsze plany co do Aniela? No wydaje się, że tak, bo „Thorgal. Kah-Aniel” kończy się paskudnym cliffhangerem, a sam cykl Czerwonych Magów sięga do 36 tomu serii głównej i pozostałych tomów spin offów Kriss oraz Louve. Jak scenarzysta pożegna się z Thorgalem, to się okaże przy „Czerwonej jak Raheborg”, ale następny w kolejności jest „Crow”. Do zobaczenia następnym razem.
Czytaj więcej: Thorgal. Kriss de Valnor. Sojusze. Tom 4 – polityka wikingów, retrospekcje i kontrowersyjny zwrot serii
Informacje o wydaniu:
Seria: Thorgal
Liczba stron: 48
Scenariusz: Yves Sente
Rysunki i kolor: Grzegorz Rosiński
Wydawca: Egmont
Format: 210×297 mm
Oprawa: twarda
Druk: kolor









