Palce z kwarcu – KRL wraca z komiksem pełnym nostalgii i humoru
Przesadą jest mówienie, że naczekałem się na nowy komiks Karola Kalinowskiego. Ukazywała się przecież seria „Borka i Sambor”, były „Kamyczki”, a ostatnio wyszła jego kolaboracja ze Śledziem w „Na jedno Pub”. Pełnoprawnego „KRL-a” jednak dawno nie było, a tak właśnie można i trzeba traktować „Palce z kwarcu”. Niby nigdzie się nie wybierał, nie zniknął, ale jednak wrócił.

Do przeczytania w recenzji
Nostalgia lat 90. i alternatywna historia Polski
„Palce z kwarcu” to komiks dla lekko styranych życiem fascynatów opowieści obrazkowych, którzy w latach 90. przeżywali najpiękniejsze chwile swojego życia. Jeżeli, wymawiając rok swojego urodzenia, słyszysz w uszach melodię z „Jurassic Park”, to już wiesz, o co chodzi. KRL zrzuca kosmos na zwyczajnego chłopca grającego na fujarce na jakiejś łące w 1810 roku, zmieniając w ten sposób historię wszechświata. Wojtek nie będzie już nigdy zwyczajny, bo wyniesie losy swoje i całej Polski na techniczne wyżyny, na dziesięciolecia przed faktycznym boomem technologicznym.
W tej całej gęstej zupie, w której zamiast wody użyto rtęci, pływa bardzo dużo smacznych kawałków i wątpię, bym wyłowił chociaż połowę. KRL, co jasne, nawiązuje do historii Polski, lekko zmieniając tylko etykietki, ale nadal wiadomo, o co chodzi. Pod spodem wspominani są wielcy Polacy, wielkie dzieła, ogromne serca lśniące na całym świecie. Ale pompy i patosu tu nie ma. Choćby przez zmianę tempa, parafrazując Stalową Wolę czy „Nad Niemnem”. Żart, ale nie bezpośredni, więc podejrzenia o naśmiewanie się z klasyki nie wchodzą w grę.
Władca Pierścieni, gry i Strażnicy Galaktyki
Wojtek za chwilę zostanie mistrzem programowania i stworzy swoją grę. Na przenośną konsolę Paweł 64, co przypomina mi ilość godzin spędzonych przy różnego rodzaju grach i konsolach, że wspomnę tylko „Arkanoid”. Znowu KRL idzie jeszcze dalej, bo otwarcie to, znowu, prawie jawne nawiązanie do „Strażników Galaktyki”. Przez czarno-białe plansze przelatuje kosmiczna moc, ale cały patos wylatuje poprzez wentyl bezpieczeństwa. Nie zapominajcie, czym w rzeczywistości są komiksy, małe przypomnienie znajdziecie w środku.
Jest też mocne nawiązanie do „Władcy Pierścieni”, no bo jak jest gra, to są też przejścia i zagadki. Są nawiązania do współczesnych problemów z odwiecznymi spóźnieniami kolei i rozwiązującym problem przyrostu naturalnego rządowym programem. W końcu KRL nawiązuje też do swojej twórczości i to nie tylko przez zastosowanie swojego znaku rozpoznawczego, kreśląc swoje eliptyczne głowy. Kokarda w grochy? No jestem przekonany, że to nie przypadek.
Gra o życie
Kalinowski oferuje wachlarz emocji, ale gdy robi się zbyt ciężko, sprawnie wykonuje fabularny rzut przez biodro i sprowadza czytelnika do parteru. Choćby brutalnie zostaje rozjechany niemy i niesamowicie ckliwy przerywnik o zakochanych kretach. Robi się gęsto, robi się poważnie i dramatycznie. Jeśli wkręcicie się w ten romansidłowy klimat, to zwrot akcji wystrzeli wam w twarz. Ja się tylko głośno roześmiałem.
Życie. Gra jest o życie. W zręcznościówkach miało się ich kilka, ale każde było na wagę złota. Czy to w „Contrze”, czy w „Mario”, wystarczył jeden prosty błąd, skok w nieodpowiednią stronę i traciło się serduszko. A że startowało się tylko z kilkoma, a zapisywać nie można było, to prowadziło do zapamiętywania labiryntu i przewidywania wzorca. Choć zgadzam się, często dochodziło do momentu, że grało się na czuja, co czasem dawało najlepsze rezultaty. Ale tak jak to KRL sam stwierdza. To działa raczej na prostszych mapkach.

W wielkiej formie
W tym gąszczu wątków i pobocznych questów wywołanych choćby zbyt mocną libacją albo powrotem z martwych zdarza się autorowi filozofować. Te kilka myśli ląduje gdzieś w połowie horyzontu zdarzeń, pomiędzy humorem a bełkotliwym patosem. Aha, spójrzcie też pod skrzydełko miękkiej oprawy, bo znalazło się tam nawiązanie do jednej z rozkmin.
„Polacy nie gęsi”, swoich wielkich komiksiarzy mają, a KRL jest niewątpliwie jednym z nich. „Palce z kwarcu” lądują na mojej półce w okolicach „Łaumy”, choć łatwiej byłoby ustawić ten albumik obok „Kościska”. Z tym że zgapiłem oryginalny nakład i czekam na wznowienie. Może to już czas?
Czytaj więcej: Na Jedno Pub – recenzja komiksu Kalinowskiego i Śledzińskiego
Scenarzysta: Karol „KRL” Kalinowski
Ilustrator: Karol „KRL” Kalinowski
Wydawca: Kultura Gniewu
Format: 145×200 mm
Liczba stron: 192
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Druk: kolor
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo








