Tymek i Mistrz. Smoczy skarb. Tom 7
Mały chłopiec i jego siwy, doświadczony mentor… Rick i Morty? Prawie. „Tymek i Mistrz. Smoczy skarb” to siódmy tom nowej edycji tego fantastycznego duetu… a ósmy, „Wyścig z czasem”, został właśnie zapowiedziany. I co? Niezmiennie bawi i się nie nudzi.

W skrócie
Tymek i Mistrz. Smoczy skarb – siódmy tom pełen gagów
„Smoku… jesteś piękny”. Te magiczne i chciwe gadziny zawsze zapowiadają dodatkowe emocje. A Leśniak ze Skarżyckim rozgrywają smoczy motyw… po swojemu. Album otwiera epizod, w którym pojawia się prawdziwie szatański charakter, jakiego w tej serii jeszcze nie widzieliśmy. Psuj, nawet do spółki z Popsujem, to temu księgowemu króla może co najwyżej sznurówki wiązać. Z tym że smok, jak się okazuje, wykazuje się jeszcze większym złem. „Kreatywną księgowością”. Aż mnie ciarki przechodzą.

Niespełna sześćdziesięciostronicowy tomik to zawsze festiwal gadów. E, wróć. Gagów. Często opartych na grach słownych, czego dobrym przykładem jest choćby epizod z ognistym potworkiem wymyślonym przez Annę Cwynar. Wystarczy dobry pomysł… i ogień! Żarty same się układają.
Smok, kreatywna księgowość i szatańskie pomysły
„Tymek i Mistrz” to taka nietypowa mieszanka, bo różnica pokoleniowa podkreślona jest jeszcze przez cofnięcie Mistrza do fantastyki zakorzenionej w średniowieczu i pchnięcie Tymka w teraźniejszość z cwaniactwem godnym dzisiejszej podstawówki i różnymi technologicznymi cackami. Tak zresztą młodzież musi widzieć nas, staruszków urodzonych przed upadkiem komunizmu.
Tymek nie ma kompleksów względem Mistrza, ale jednak traktuje go z niemalejącym podziwem. Mistrzu… jak to było kiedyś? Opowiedz. I wtedy płynie pełna samozachwytu opowieść. No bo mistrzem się nie zostaje. Jak się okazuje, mistrzem się zwyczajnie rodzi.
Tymek i Mistrz – średniowieczna magia kontra współczesność
Większość epizodów to dwustronicówki, ale nie ma równego kroczenia przez album, tempo ulega zmianom. Czasem milknie narrator, ale nie brak też specyficznego powtarzania za narratorem. Czasem jest podsumowanie na koniec, ale bywa, że puenta pada z ust któregoś z bohaterów. Pierwszy epizod ze smokiem jest dłuższy, a na koniec mamy magiczną, jednostronicową sztuczkę zaprezentowaną przez Tymka.

W niektórych epizodach świeci jeszcze słońce, ale znajdziecie też typowo jesienną historyjkę o radzeniu sobie ze złotymi liśćmi. Ale dzieci, nie próbujcie tego w domu. Chociaż najbardziej z aurą zgrywa mi się mroczny epizod z Psujem i Popsujem, którzy siedzą po ciemku w swoim zamku. A światła u nas na przełomie października i listopada jak na lekarstwo.
Jesienne liście, mroczny zamek i magia dla każdego
To jest niby komiks dla dzieci, ale przy każdym tomie bawię się całkiem nieźle. Żarty podpasowują więc i starszym dziadom. Ale tak przyznajcie się. Czy te książeczki ktoś kupuje swoim dzieciakom? Czy razczej zamykacie się w swoich lochach i czytacie sami? Tymek to świetny chłopak, ale zdecydowanie opowiadam się za Mistrzem. Niemniej gdyby ich rozdzielić, to raczej magia by się już nie działa. Tak że do następnego razu.
Czytaj więcej: Tymek i Mistrz. Perpetuum mobile. Tom 6
Informacje o wydaniu
Scenarzysta: Rafał Skarżycki
Ilustrator: Tomasz Lew Leśniak
Wydawca: Kultura Gniewu
Seria: Tymek i Mistrz
Format: 165×230 mm
Liczba stron: 56
Oprawa: Twarda
Druk: kolor
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo









