Kręgle z trupami i inne dziwne opowieści z Krain Nieznanych

Nie wiem, czemu mi wydawcy to robią, albo sam to sobie robię. Może dałoby się sięgać po jakieś weselsze pozycje, zamiast dobijać się ponurymi komiksami w takt skracającego się dnia. Niemniej wziąłem dzisiaj „Kręgle z trupami” do ręki i spędziłem z nimi kilka cichych chwil. Na koniec zmieniłem się w nietoperza i odfrunąłem w noc.

Kręgle z trupami

Kręgle z trupami… – Mike Mignola zabiera nas w mrok

Mike Mignola tym, co ma w łapie, sprawił, że jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych rysowników komiksowych na świecie. Nie wiem, czy zarobił na „Hellboyu” już tyle, że mógłby do końca życia nic nie robić, ale skoro sam wypowiada się, że jest już na emeryturze, to chyba tak. Na szczęście kocha tworzyć komiksy. A więc charakterystycznie wypozowana i zalana czernią okładka i ruszamy.

Kręgle z trupami

Jak dobrze odczytujecie tytuły, to wiecie, że mamy do czytania zbiór opowiadań. Trochę jest tu czerpania z włoskich baśni („Kręgle z trupami”), trochę podpatrywania japońskich („Bez sprawiedliwości”), trochę Mignola daje od siebie. Opowiadania są osobne, ale się przenikają. Przede wszystkim dlatego, że rozgrywają się w tej samej domenie. Czarne drzwi wiodą do Krain Nieznanych.

Czarne drzwi prowadzą do Krain Nieznanych

Nie dziwi więc, że niektóre postacie wracają, a najczęściej wtrącać swój dziób zdarza się kaczorowi. No i skoro ten mówi, że będzie druga część, trzeba mu chyba wierzyć. Właśnie. Wiara jest tu istotnym elementem. Opowiadania Mignoli opierają się na bajaniu. Ot, dosiada się ktoś do stołu i zaczyna opowiadać. Czasem o rzeczach nie z tego świata. Czasem o pradawnych dziejach albo o wydarzeniach tak nieprawdopodobnych, że jak nic musiał je ktoś wymyślić w oparach wczorajszej pijatyki.

Kolejnym elementem spajającym te dziwne opowieści jest klimat i duża doza brutalności. Tu bliżej jest do horroru niż do bajek, które opowiada się dzieciom. No, przynajmniej w dzisiejszych czasach. Jeszcze jak sam byłem mały, to moja babcia opowiadała takie historyjki na dobranoc, że bałem się zasypiać. Tak że nie dziwcie się, że kręgle z trupami to nie żadna przenośnia, tylko rzeczywiście pewien chłopiec rozgrywa partyjkę tej gry z umarlakami. I wygrywa… na nieszczęście.

Mroczny labirynt i 112 stron dziwności

Ten komiks ma 112 stron, choć przyznam szczerze, że nie wygląda. Papier może jakiś przesadnie cienki nie jest, ale jednak mocno zdziwiłem się, że czytam sobie te opowiadania, a komiks praktycznie nie umiera. Tak jakbym trafił w mroczny labirynt i nie mógł się z niego wydostać. Czy to celowe zagranie, nie wiem, ale fakt, że potęguje aurę dziwności, która od tego albumiku aż bije.

Kręgle z trupami

Ilustracyjnie… no przecież Mike Mignola. Pomaga mu tutaj w kolorach Dave Stewart, ale w zasadzie bardziej mu asystuje. Kolor jest, ale szczątkowy, wygaszony, na granicy widzialności. No chyba że ktoś zaczyna krwawić. Czerwień wtedy wybija na pierwszy plan.

Moim ulubionym momentem komiksu, zwłaszcza pod względem grafiki, jest wizja po liźnięciu noża uprzednio wbitego w serce nieśmiertelnego. Kapitalny trip, który trwa tylko moment, ale w mig wchodzi w głowę i nie daje się zapomnieć. Ach, tęsknota za nieśmiertelnością, coś w tym musi być.

Czy wrócę do Krain Nieznanych?

Tyle udało się spisać, a nie mając już rąk, to niełatwe zadanie. Zwłaszcza pisząc w totalnych ciemnościach. Chętnie zrobię kolejne okrążenie po Krainach Nieznanych. Leć za mną, jeśli się nie boisz, że ciemność przylgnie i do ciebie. Prąd tego świata niesie, oj, łatwo się w nim zatracić. A utonąć w nim też nie trudno. Czy chciałbym pojawić się w drugiej części? Jak tylko charakterny kaczor mnie nie przepędzi…

Czytaj więcej: Fafhrd i Szary Kocur. Omnibus – łotrzykowie Fritza Leibera w rękach komiksowych mistrzów

Informacje o wydaniu

Scenarzysta: Mike Mignola
Ilustrator: Mike Mignola
Tłumacz: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: KBOOM
Format: 180×275 mm
Liczba stron: 112
Oprawa: Twarda
Druk: kolor
Papier: kredowy
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo

Share This: