Legenda o szkarłatnych obłokach – recenzja komiksu – dodruk 2026
Ronin bez pamięci przemierza feudalną Japonię… Noż, ile można! Ano można! I co mnie już nie zaskakuje, to wcale się nie nudzi. Tym bardziej że „Legenda o szkarłatnych obłokach” Saverio Tenuty to opowieść inna od tych, które już znam, mimo że oparta na znanych fundamentach.

W skrócie
Legenda o szkarłatnych obłokach, czyli ronin w feudalnej Japonii
„Legenda o szkarłatnych obłokach” czaruje przede wszystkim baśniowym klimatem. Znajdziecie tu, co jasne, piękną, i to pokrytą śniegiem, Japonię. Gdzieniegdzie dostrzeżecie jeszcze płatki kwitnącej wiśni, ale te poetycko rozsypują się na wietrze. Wkrótce zostaje tylko cicha biel. Spokojne wioski rozrywane są wojną, a ta wybucha płomieniami. Wkrótce znowu zostaje cisza, ale ta już nie jest taka sama. W niej narasta chęć zemsty.
I w sumie Saverio Tenuta snuje dość prostą historię, ale opowiada ją w niezwykły sposób. Od razu rzucają się w oczy grafiki przypominające ilustracje Juana Gimeneza. Lekko rozmyte kolory pasują tak bardzo do starej baśni. Baśniowy klimat podkreślają jadowite wilki, w większości białe stwory z przerośniętymi wąsami. Bliżej im w sumie do smoka z „Niekończącej się opowieści” niż do regularnych wilków z lasu. Czy ze znanych bajek.
Saverio Tenuta i magia malarskich ilustracji
Lost in Time zebrało cztery opowieści w jeden tom, dzięki czemu można połknąć tę historię na raz. Wtedy można zobaczyć pełną konstrukcję opowieści. A ta sprawia wrażenie, jakby ktoś wszedł zimą do lasu i się zgubił. Krążył wokół tego samego miejsca, wracał do punktu wyjścia, nawoływał, uciekał przed dzikimi zwierzętami, aż w końcu znalazł wyjście z lasu.

Nie brakuje więc retrospekcji, ale są momenty, w których coś się wydarza i w sumie nie wiadomo dlaczego. Spokojnie, na wyjaśnienia przyjdzie czas, choć czasem Saverio Tenuta zamiast coś wytłumaczyć wprost, używa poezji.
Łączy też sztukę rysunku i japońskiego pisma z opowiadaniem, spalając się ze swoim dziełem. I rzeczywiście, każde pociągnięcie ma znaczenie. Pędzel sunie przez płótno i na chwilę się odrywa, by zaraz wrócić i dokończyć dzieła. Tu jednak nie może być przypadku. Jeśli chce się wykonać idealne pociągnięcie, ono „musi nieuchronnie wyjść poza płótno”. Te opisy wręcz się chłonie i przyswaja naturalnie.
Chłopiec, wilczek i historia, która zostaje w pamięci
Najbardziej spodobała mi się opowieść o chłopcu, który w środku szalejącej zimy poświęca swoje oko, aby nakarmić i ocalić zmarzniętego wilczka. Okiem odwdzięcza się też wielki czarny wilk. Ta opowieść robi wrażenie i aż sama chce podawać się dalej, ale ma też swoją brutalną kontynuację.

Na osobne wspomnienie zasługuje Fudo, bardzo nietypowy stwór. Nie dziwi, że otrzymał w końcu swój spin-off. A to nie jedyna kontynuacja, bo dzięki Lost in Time można jeszcze sięgnąć po osobny tom o wilkach. Ech, więcej do nadrobienia? No niech będzie.
Po każdej zimie przychodzi wiosna
„Legenda o szkarłatnych obłokach” to bez wątpienia opowieść dla miłośników historii rozgrywających się w feudalnej Japonii, od których wręcz czuć kwitnącą wiśnią. Nie brakuje też fenomenalnych pojedynków na najostrzejsze miecze świata. Kadr, w którym nad mężczyzną staje samuraj, a w tle cichutko poruszają się na wietrze płatki kwiatów, wręcz poraża napięciem i zapowiedzią nadchodzącego ciosu miecza.
W końcu przedstawienie dobiega końca, po każdej zimie przychodzi wiosna, ale, jak wspominałem, autor wrócił jeszcze do tego świata pełnego mitologii i historii Japonii. Ach, dobrze, że Lost in time dodrukowuje swoje hity, bo to kolejny komiks, z którym mogłem się zapoznać, dzięki dodrukowi.
Czytaj więcej: Miasto – Ricardo Barreiro / Juan Giménez
Informacje o wydaniu
Scenarzysta: Saverio Tenuta
Ilustrator: Saverio Tenuta
Wydawca: Lost In Time
Seria: Legenda o Szkarłatnych Obłokach
Format: 240×320 mm
Liczba stron: 200
Oprawa: Twarda
Druk: kolor
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo









