Kapitan Żbik. Kolekcja. Tom 4: Kapitan Żbik. Śledzić Fiata 03-17 WE (#7)
A w czwartym tomie żbikowej kolekcji od Hachette „Kapitan Żbik. Śledzić Fiata 03-17 WE”, czyli 7. odcinek serii. I znowu podziwiać można rysunki innego rysownika. Tym razem, i to tylko ten jeden raz, graficznie popisał się Mieczysław Wiśniewski. Później ruszył w kierunku innych serii, takich jak „Kapitan Kloss” i „Podziemny front”.

W skrócie
Samochody, kradzieże i zgniły Zachód
Jak już zdążyłem się zorientować, w tej serii motoryzacja to bardzo ważny element. Niemal tak ważny jak tytułowy dzielny milicjant. Z tym że samochody już nie są tak bardzo propagandowe, choć i tak nie brakuje tu podsycania klimatu świetności PRL-u. Wątpliwej, ale to już nie razi aż tak bardzo, by psuło lekturę. Przynajmniej dzisiaj.

No bo Fiata 125p uznajemy za naszego i to właśnie ten wóz, czerwony i szybki (czy szybki, bo czerwony), zdobi okładkę. W środku znajdziecie więcej aut, także tych ze zgniłego Zachodu. Czarny Mercedes, dla podkreślenia zgnilizny, nie oznaczał w polskich komiksach z tego czasu niczego dobrego.
Mieczysław Wiśniewski i gamingowe kadrowanie
Ryszard Doński dostarcza fabułę tyczącą się aut. Kradzieży, ale nie tylko, bo pojawia się też wątek przemytu. Szajka, porzucanie samochodów. Namierzanie, i tu Żbik ma sprytny plan. A także naloty. Ale przede wszystkim… pościgi.
I tu muszę przyznać, że przede wszystkim podoba mi się duże, raczej nietypowe kadrowanie Mieczysława Wiśniewskiego. Rysownik pokazuje choćby widok zza kierownicy, taki jak w starych grach typu „Test Drive” czy „Need for Speed”, ale kamera czasem siada też z tyłu samochodu. Przez to odnosi się wrażenie, że ten komiks ma bardzo gamingowe kadrowanie. Lekko retro, ale jednak.
Ten młodzieniec to… czterdziestolatek?
Co do wyglądu Kapitana Żbika, to Mieczysław Wiśniewski lekko poszedł na skróty, bo narysował bohatera… tak, jak mu się chciało. Wierni czytelnicy mogli być lekko zdezorientowani, bo tym razem dzielny milicjant wygląda na 40 lat z hakiem i ma choćby dość spore „karabiny”. No, czyli zakola.
Dość zabawnie zgrywa się to z moimi przemyśleniami o starzeniu. Ostatnio nie poznaję się na zdjęciach. Co chcę sobie pooglądać zdjęcia, to na żadnym nie mogę się znaleźć, a wszędzie widzę swojego ojca. No, co jest? Gdzie ten młodzieniec, który ciągle jest młody i czyta komiksy?
Milicjant, który daje się lubić
Muszę przyznać, że kolejne Żbiki czyta mi się dość przyjemnie. Zagadki kryminalne wciągają i nie dają się oderwać, a z dzisiejszej perspektywy nie razi, że główny bohater to dzielny milicjant. Choć pewnie i w szeregach Milicji Obywatelskiej mógł się znaleźć jakiś poczciwy chłop. Taki jak Kapitan Żbik właśnie. Pewnie gdybym był dzieciakiem w latach 70., to raczej propagandą bym się nie przejmował, tylko czytał komiksy. Te, które były dostępne.

Hachette serwuje trochę dodatków. Zawsze lubiłem poszerzać spojrzenie na dany komiks o okoliczności jego powstania, choć niekiedy odnosi się wrażenie, że niektóre dodatkowe strony są na siłę. Niemniej uśmiechnąłem się, gdy w kalendarium dla roku 1970 zobaczyłem notkę dotyczącą urodzin Przemysława Truścińskiego. Klasa. Niemniej to nie Trust zrobił specjalną grafikę do tego numeru, a Maciej Mazur, który z Kapitanem Dżbikiem już miał do czynienia.
Kolejny Żbik, kolejna przygoda
To skakanie po numerach jest dla mnie lekko podejrzane, bo może się okazać, że nie wszystkie numery są tak dobre jak te pierwsze. Niemniej najbardziej martwi mnie poznawanie dłuższych historii. W następnym numerze powraca Grzegorz Rosiński, i to w dłuższej opowieści, ale na szczęście na dokończenie nie będzie trzeba czekać dłużej niż dwa tygodnie.
Czytaj więcej: Kapitan Żbik. Kolekcja. Tom 3: Kapitan Żbik Jaskinia Zbójców (#42)
Informacje o wydaniu
Scenariusz: Ryszard Doński
Rysunki: Mieczysław Wiśniewski
Publicysta: Kamil Śmiałkowski, Maciej Jasiński, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski
Seria: Kolekcja Kapitan Żbik, Kapitan Żbik
Druk: Kolor
Oprawa: Twarda
Format: 210×297 mm
Liczba Stron: 44
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo Hachette









