Pochmurność – nowy komiks Marka Turka

„Pochmurność” to nowy komiks Marka Turka, który doskonale zgrywa się z jesienną aurą. Zwłaszcza tą, która przyjdzie, jak pospadają z drzew wszystkie liście. Choć rozpaczanie nad jesienną chandrą to tylko element tego komiksu, to jednak dla klimatu jest kluczowe.

Pochmurność

„Pochmurność” Marka Turka, czyli komiks na jesienną chandrę

Na okładce zobaczycie postać ze skrzydłami wędrującą wśród chmur. O tak. Chmury królują jesienią w Polsce. Robi się ponuro, a z nieba ciągle kapie. Jesień sama wymusza myśli o przemijaniu, a legendy, zwłaszcza te, które same odeszły w niebyt, zaczynają się opowiadać na nowo.

Pochmurność

Marek Turek sięga po… słowiańskie mity. Ciekawe i coraz popularniejsze zagranie w polskich komiksach. Jeśli nie jesteście obyci w temacie, to możecie sobie myśleć, że na okładce znalazł się jakiś anioł albo coś. Nie, nie znalazł się. Wśród chmur kroczy płanetnik, który wedle starych wierzeń utożsamiany był ze zjawiskami atmosferycznymi.

Płanetnik, słowiańskie mity i deszczowy klimat

„Pochmurność” zaczyna się więc od opadów. Ale ze stron nie leje się tylko deszcz, lecz także klimat. Jest zaduma, jest ponuro, a kapitalnych ilustracji jest mnóstwo. Pierwszy rozdział jest całkowicie niemy, bo o czym tu mówić? O, pada i końca nie widać. Dla mnie cały komiks mógłby być taki. Tekstury lekko przypominają mi komiksy Thomasa Otta, a las wygląda tak jak na odbijanych po tysiąckroć wkładkach do kaset zespołów blackmetalowych. Jest więc mrocznie.

Gdyby „Pochmurność” była tylko o deszczu i płanetniku, nie byłbym wcale zawiedziony. Marek Turek oferuje jednak więcej. Dużo więcej. Jako że jesienią wszystko może się zdarzyć, płanetnik spada na ziemię. Trafia na ludzi i inne demoniczne stwory. Ale zanim ktokolwiek zacznie cokolwiek mówić, trafia na inną niemowę. Pierwsza rozmowa w tym komiksie to komiksowa poezja pełna niesamowitych ilustracji.

Czarno-białe ilustracje i komiksowa poezja

Dalej, nie zdziwcie się, ale jest więcej doskonałych ilustracji. I tak do samego końca, oczywiście. W środku znalazł się ciut naiwny wątek dresiarzy, których autor obarcza winą za całe zło świata. Niemniej dochodzi do starcia światów i ten pradawny jest spychany poza margines. Może nawet nie tylko spychany. Jest też deptany i bezpodstawnie niszczony. Czy te dwa światy mogłyby ze sobą koegzystować? Być może, ale nie wtedy, gdy ktoś ma ochotę na ponure historie.

Zaliczam się do okropnych meteopatów. Od dawna myślę, czy by się na trzy najbardziej ponure miesiące w roku nie wyprowadzać gdzieś na południe. Najbardziej myślę o Włoszech, ale Hiszpania też jest spoko. Ba! Nawet w Bułgarii jesienią jest najgorzej. Zwyczajnie dlatego, że miewam chandrę.

„Pochmurność” a jesienna chandra

No i nie mogę się pozbyć wrażenia, że tytułowa „Pochmurność” odnosi się przynajmniej częściowo do jesiennej chandry. Płanetnik przelatuje przez ten album po dość dramatycznej paraboli. Wystarczyłoby ciut podnieść głowę, aby w scenariusz wlać choć trochę nadziei. Ale nie. Tej nie ma. Dół się pogłębia. Za każdy dobry uczynek należy się kara, a zakończenie skwitowane jest wierszem.

Pochmurność

Jeżeli lubicie się popławiać w jesiennym bagienku, to „Pochmurność” jest doskonałą pozycją do tego celu. Marek Turek znany jest ze swojego niepodrabialnego stylu, a jego czarno-białe grafiki są turbo rozpoznawalne. Warto po ten komiks sięgnąć, choćby dla samych ilustracji. Choć klimat jest integralną ich częścią. Wystarczy otworzyć ten komiks, a aura już się leje. Format co prawda nietypowy, bo kwadratowych komiksów raczej się nie widuje, ale jakoś tak wszystko zostało pomyślane, że trudno sobie wyobrazić ten komiks w standardowym prostokącie. W skrócie? Arcydzieło, zwłaszcza w kategorii jesiennej.

Czytaj więcej: Cinema Panopticum – rozrywka na każdą kieszeń

Scenarzysta: Marek Turek
Ilustrator: Marek Turek
Wydawca: Kultura Gniewu
Format: 240×240 mm
Liczba stron: 158
Oprawa: Twarda
Druk: cz.-b.
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo

Share This: