Thorgal. Pustelnik ze Skellingaru. Tom 37
„Thorgal. Pustelnik ze Skellingaru” to pierwszy tom głównej serii nienarysowany ani nienamalowany przez Grzegorza Rosińskiego. No, oprócz okładki. Pewnie nietrudno było sobie to wyobrazić, bo spin-offy z Louve i Kriss de Valnor rysowali inni artyści, ale jednak główny nurt przygód to inna sprawa. I jak to wygląda? Nad wyraz dobrze, choć bolączki tego tomu leżą jednak gdzie indziej.

W skrócie
Yann wraca do przeszłości Thorgala
Yann, przychodząc do głównej serii, miał już dość bogate doświadczenie z Thorgalem. Napisał bowiem zarówno serię z Louve, jak i tę o młodym Thorgalu (te serie zostawiam sobie na deser). Przy „Anielu” chyba byłem dla niego bardziej pobłażliwy, niż należało, bo stworzył małego potworka. Zwłaszcza jeśli chodzi o grę postaci out of character. Skupiałem się na pracach Rosińskiego i jego pożegnaniu z serią, no i pod względem scenariusza było to domknięcie ogromnej fabuły dotyczącej Czerwonych Magów.

Teraz mocno żałuję, że nie zatrzymano Dorisona. Thorgal wrócił do domu i Yann mógł zrobić dosłownie wszystko. Nie wiem. Nawet wysłać Syna Gwiazd w kosmos. Tam przecież może być tak samo zimno jak na północy. Tymczasem mamy rozliczanie się z przeszłością. I to z tą najbardziej kontrowersyjną, gdy Thorgal szalał na morzach jako pirat Shaigan Bezlitosny. Na co to komu? Wszyscy już zdążyli zapomnieć, spokojnie można było żyć dalej.
Bełkotliwe dialogi i imiona, które trudno przełknąć
Zaczyna się całkiem nieźle. Thorgal się starzeje, ale małpka, która przybyła z Dalekiego Wschodu, chyba ciut się w nim podkochuje. Co jest mega zabawne. Dzikie nocowanki w łóżku Syna Gwiazd to naprawdę udany, humorystyczny element. Później na Aegirssona patrzy przybyła młoda kobieta… no i się zaczyna. Wątek kryzysu wieku średniego zmienia się w bezsensowną zemstę.
Bywają sceny niemiłosiernie napakowane tekstem, ale to jeszcze nie jest najgorsze, mimo że w tych momentach tempo tego komiksu grzęźnie. Najgorsze są jednak bełkotliwe kwestie, którymi „Thorgal. Pustelnik ze Skellingaru” jest naładowany. Zaczyna się od tłumaczenia, że Thorgal był, a właściwie nie był Shaiganem. Później Thorgal tłumaczy się z zabicia kobiety, bo ot, przypadkiem trafił ją w nogę i zrzucił z klifu. Nie pomaga też dobór imion. Kybele (ja czytałem jako kibel) i Wólwa (?!?) Serio???
Czy nowe przygody Thorgala są jeszcze obowiązkowe?
Jest w tej opowieści kilka niezłych elementów. Sam pustelnik żyjący na skale to dość ciekawa postać, ale znowu rozkminy nad aspektami religijnymi szkodzą fabule. Zwłaszcza że Thorgal wyrasta na bardzo pragmatyczną postać. Dla niego nie ma tu żadnych magicznych czy nadprzyrodzonych elementów. Ot, stary wiedział, gdzie stanąć, aby skała zadrżała. Z fizycznego punktu widzenia wystarczy znowu tylko dobra dźwignia, aby ruszyć kilkunastotonowy głaz mający jeden punkt podparcia.
Z tymi nowymi przygodami to już tak jest, że nie są to już lektury obowiązkowe. Thorgal od dawna jest już tylko rip-offem starszych opowieści. Można przeczytać do „Ofiary”, a można skończyć jeszcze wcześniej, nim odszedł Van Hamme. Ale jednak nowe przygody Syna Gwiazd to wydarzenie. Może już nie takie jak gwiazdka, ale jednak przyciąga fanów serii.

Najbardziej szkoda rysunków, które stworzył Vignaux. Dobrze sobie radzi zwłaszcza w onirycznych fragmentach, a te w tej serii są kluczowe dla budowania klimatu. Kadr z Shaiganem zapowiadającym zmierzenie się z przeszłością jest kapitalny, złowieszczy i rozedrgany. Samo rozliczenie morskiego pirata i Kriss de Valnor już tak dobre nie jest, ale psuje je głównie Yann, pokazując złośnicę jako suczkę w rui.
Louve, podwójna osobowość i brak nadziei na lepszy scenariusz
Co Yann zapowiada na następny tom? Przyglądanie się podwójnej osobowości Louve, co było jednak najsłabszym elementem jej spin-offu. Ech, no zobaczymy. Nie zostało mi już dużo do nadrobienia, a w tegorocznym tomie za scenariusz odpowiada już kto inny. Chyba musi to być zmiana na lepsze, bo trudno sobie wyobrazić, aby było gorzej.
Czytaj więcej: Thorgal. Aniel. Tom 36 – recenzja komiksu, pożegnanie z mistrzem
Informacje o wydaniu
Scenarzysta: Yann Pennetier
Ilustrator: Frédéric Vignaux
Tłumacz: Wojciech Birek
Wydawca: Egmont
Seria: Thorgal
Format: 21.5×29.0cm
Liczba stron: 48
Oprawa: Twarda
Druk: kolor









