Thorgal. Aniel. Tom 36 – recenzja komiksu, pożegnanie z mistrzem

„Thorgal. Aniel” to szczególny tom, bo ostatni narysowany, czy właściwie namalowany przez Grzegorza Rosińskiego. Polski rysownik żegna się z bohaterem, który wyszedł spod jego pióra i stał się produktem międzynarodowym. I co? I chyba nic, choć można przy okazji powtórzyć słowa jednego z naszych premierów, że „ważne, jak się kończy, a nie jak zaczyna”.

Thorgal. Aniel

Stary Thorgal i morze

No niby jak się spojrzy na okładkę, to jest całkiem nieźle, choć po lekturze zacząłem się tak zastanawiać, skąd nagle Thorgala naszło na stylizację na Robina Crusoe. Pierwsze strony odkrywają coś jeszcze, bo nagle na pokład wpada wątek żywcem wyciągnięty ze „Starego człowieka i morza”. Wiadomo, Thorgal świetnym łucznikiem jest, ale dzidą… wróć. Harpunem też włada całkiem nieźle. Człowiek kontra wielka, uparta ryba. Znamy to. Klasyka literatury.

Thorgal. Aniel

Czy nadal żałuję, że tego tomu nie napisał Dorison? Tak, choć tak naprawdę główne rozczarowanie nie przychodzi do mnie ze scenariusza. Ten jest poprawny. Yann, który do tej pory pisał spin-off o Louve i „Młodzieńcze lata”, sprawnie zazębia koła zębate, bo ten tom musi nadążyć za wydarzeniami z ostatniego tomu Kriss de Valnor. Niemniej nadal zobaczyłbym, co Dorison wymyśliłby dla Thorgala po zamknięciu wszystkich wątków z Czerwonymi Magami i po powrocie na północ.

Powrót do domu i… Błękitna zaraza

Oczywiście można się przyczepić, że postacie nie zachowują się tak, jak powinny. Cóż, ludzie się zmieniają, nabierają nowych doświadczeń. Świat się zmienia, centrum osobowości niby powinno zostać to samo, ale wyrzygiwanie ośmiorniczek, które całkiem możliwe, że pochodzą od Cthulhu, może być całkiem niezłym wytłumaczeniem na wszelkiego rodzaju chimery. Czy tam inne fochy. Aniel nie dość, że zmalał, to jeszcze stał się strasznie wredny. Kriss wpada też w raczej wisielczym humorze, no i całe towarzystwo nagle zostaje rozgonione.

Powrót do domu. No zwyczajnie uwielbiamy to u Thorgala, choć niespodziewanie Yann wpada na pomysł, aby przejść przez fabułę jednego z poprzednich tomów. I wybór pada na… „Błękitną zarazę”. No nie wiem, czy miało się zrobić nostalgicznie, czy jak. Dla mnie na pewno nie, bo ten tom przeczytałem stosunkowo niedawno. Właściwie to chyba bym zupełnie z tego zabiegu zrezygnował. Odgrzewanie kotletów rzadko wychodzi, a seria o synu gwiazd nie jest tego żadnym wyjątkiem.

Ostatnia plansza Rosińskiego

No i teraz danie główne, czyli rysunki naszego mistrza. W większości jest całkiem nieźle, choć nie jest to już to, do czego przywykliśmy, nawet na polu koloru bezpośredniego. Na uwagę zwłaszcza zasługują sceny w nocy, wykonane inaczej niż w takich „Łucznikach”, z których czerpał Artur Biernacki w swojej „Nocy wilka”. Jest inaczej, mi się podoba. Im bliżej do końca, tym gorzej, kadry coraz bardziej się rozmazują, aż w końcu nadchodzi ostatnia strona.

Thorgal. Aniel

Dostajemy dość żartobliwą scenkę, a takie w Thorgalu to tak średnio wychodzą, patrz na żart w „Strażniczce kluczy” z Volsungiem z Nichor zmienionym w żabę. Aaricia nie może już patrzeć na zarośniętego Thorgala i w sumie coś w tym jest, choć mi aż tak ta jego broda nie przeszkadzała. Ale i tak najgorsza jest realizacja. Nie wiem, co Rosińskiemu zrobiono, że właściwie nie dokończył tej planszy, ot, namazał drugi plan, a na koniec jeszcze rzucił papierami i zrezygnował z dalszej pracy nad serią. Z szacunku do fanów można było jednak ten drugi plan poprawić. Chyba że chodziło o terminy… choć nadal to słabe tłumaczenie.

Należy traktować ten tom jako właściwe zamknięcie fabuły z Czerwonymi Magami, przygodą rozkręconą na wszystkie fajerki i rozkręcaniem uniwersum do kilku linii wspomaganych przez spin-offy. Nie wszystko to złe pomysły, niemniej powrót w stronę bardziej kameralnych fabuł przyjmuję z ulgą. Dziwnie się to zbiegło ze zmianami w obsadzie, może sami artyści byli tym już tak samo zmęczeni jak fani. Żegnaj, mistrzu, witajcie nowe przygody!

Czytaj więcej: Thorgal. Błękitna zaraza. Tom 25

Informacje o wydaniu

Scenarzysta: Yann
Ilustrator: Grzegorz Rosiński
Tłumacz: Wojciech Birek
Wydawca: Egmont
Seria: Thorgal
Format: 220 x 295
Liczba stron: 48
Oprawa: Twarda
Druk: kolor

Share This: