We wnętrzu ziemi – recenzja komiksu na podstawie Burroughsa
Tu liczy się akcja, a okoliczności jej sprzyjają. Na łamach kolejnej komiksowej adaptacji książek Edgara Rice’a Burroughsa udajemy się pod powierzchnię naszej planety. Co znajduje się „We wnętrzu ziemi”? To, na co wyobraźnia autora pozwoli, a fakt, że Burroughs odpala fajerwerki, a na łamach swoich książek spełniał marzenia o podróżach w nieznane i odkrywaniu rajów.

W skrócie
Burroughs i marzenia o nieznanym
Marzenia, marzenia, a zwykłe życie. Burroughs rozpoczynający karierę pisarską miał już kilka lat na karku oraz kilka niespełnionych ambicji. Niemniej zdawał sobie sprawę z tego, że wybitnym pisarzem nigdy nie zostanie. I wcale nie o to chodziło. Bo jeśli czytaliście jego książki albo poprzednią adaptację już wydaną przez Egmont, czyli „Tarzana”, to wiecie, że podróżniczy aspekt jego dzieł jest najważniejszy. Wyjechać, daleko, w nieznane, najlepiej tam, gdzie jeszcze nikt nie był. Wyobraźnia od lat kierowała ludzi w nieodkryte zakątki. I minęło czasu, a człowiek tam jeszcze nie dotarł. Może Afryki to nie dotyczy, ale wnętrza Ziemi… już tak.

Najgłębszy odwiert osiągnął głębokość 12 262 metrów, co stanowi jedynie 0,2% odległości do środka naszej planety. Ciekawe, że mimo ogromnego postępu technologicznego nie docieramy jeszcze tam, gdzie dzięki wyobraźni docieraliśmy już dawno. A wyobrażenia Burroughsa naprawdę robią wrażenie. To, co podróżnicy odkryli we wnętrzu Ziemi, sprawia, że opada szczęka. Choć mało tu właściwie naukowych rozważań, to nadal gwiazda ukryta pod powierzchnią i odwrócony horyzont uruchamiają procesy myślowe, na ile to możliwe. No tylko rozważania o czasie ciut nie wyszły, ale tak to jest, że zatrzymania zegara są ryzykowne. Zawsze coś się może wykoleić.
Morvan i Ortiz wchodzą do akcji
Do komiksowej adaptacji zatrudniono Morvana i Ortiza. Scenarzystę dobrze znam z „Armady”, tam miał wystarczająco dużo miejsca, aby ćwiczyć różne światy i krajobrazy, na pewno więc podróż do wnętrza Ziemi go nie zakłopotała. Rysownik Rafael Ortiz bliżej jest mi nieznany, ale „Krzyżnięci” czekają w kolejce na przeczytanie. Niemniej to właśnie ilustrator robi wszystko, aby warto było po tę adaptację sięgnąć. Ilustracje przejmują narrację, dialogi znikają, a prym wiedzie akcja. A we wnętrzu Ziemi dzieje się bardzo dużo. Wrogie rasy, tajemnicze cywilizacje i obce zwyczaje… choć idzie się dogadać po angielsku.
Fantastyka nie ma oficjalnego przewodnika, według którego należałoby przeczytać dzieła po sobie, tak aby wiedzieć, co z czego wynika albo kto komu składa hołd, nawiązuje albo zwyczajnie podprowadza pomysły. Czytając „We wnętrzu ziemi”, wielokrotnie miałem uczucie, że koło zatacza krąg i doszedłem wreszcie do źródła co poniektórych pomysłów. Choć możliwe, że czytając Burroughsa, można sobie wyobrażać realia i poszczególne elementy inaczej, a Rafael Ortiz korzystał z istniejących projektów. Czyli nawiązania wsteczne albo coś takiego.
Echa z przyszłości
Niemniej, patrząc na pojazd, którym genialny naukowiec Abner i młody awanturnik David udają się do wnętrza Ziemi, od razu kojarzy się świder znany z „Wojowniczych Żółwi Ninja”, którym podróżował Shredder. A krwiożerczy Maharowie przypominają Saurona znanego z „X-Men”, przynajmniej z wyglądu. Zresztą idea Savage Land bardzo przypomina ideę zaginionego świata ukrytego we wnętrzu Ziemi.

Strasznie zagadałem tę recenzję i bardzo was za to przepraszam. Bo wcale w tym komiksie nie chodzi o gadanie. Kreska Ortiza jest kapitalna, cieniutka i szczegółowa. Ilustracje wpadają w oko i czarują, a akcja eksploduje awanturniczo w twarz. Jest tu też trochę romansu i to opartego o nieporozumienie na styku różnych kultur, ale głównie jednak chodzi o awanturniczą przygodę. Następny przystanek to „Ląd zapomniany przez czas”, zapowiedziany na listopad. Wyprawę na Marsa dostaniemy więc na końcu. No cóż, czekam.
Czytaj więcej: Armada. Tom 1 – fantastycznonaukowy kociołek rozmaitości
Informacje o wydaniu
Scenarzysta: Jean David Morvan
Ilustrator: Rafael Ortiz
Autor: Edgar Rice Burroughs
Tłumacz: Maria Mosiewicz
Wydawca: Egmont
Format: 210×297 mm
Liczba stron: 120
Oprawa: Twarda
Druk: kolor
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo









