Usagi Yojimbo. Kruk. Tom 40 – recenzja nowego tomu Stana Sakaia

Nowy tom z przygodami królika ronina, czyli „Usagi Yojimbo. Kruk” mi się podoba! Rewelacja! No, ale pewnie wiecie, że poprzednie 39 tomów też mi się bardzo podobało, więc co to za entuzjazm, skoro właściwie nic się nie zmienia. Znowu jakim mistrzem musi być Stan Sakai, czyli „one man army”, by utrzymywać swoich fanów w stanie niegasnącego zainteresowania.

Usagi Yojimbo. Kruk

Stan Sakai nie zwalnia tempa

Usagi prawdopodobnie obszedł już feudalną Japonię kilkukrotnie, choć od jakiegoś czasu włóczy się ze swoim kuzynem Yukichim. A wiadomo, to już zupełnie inna włóczęga. Jest to też siódmy tom z kolorami po ponownej przeprowadzce do Dark Horse Comics. Ja właściwie ich nie zauważam, no ale fajnie, że są. Tym razem dostajemy dwustronicowy, komiksowy prolog, który jako fan serii wykonał Chris Schweizer, z którym właściwie się utożsamiam. Fakt, to wielki honor otwierać nowy odcinek.

Usagi Yojimbo. Kruk

Schweizer ma rację, nie trzeba się przerażać, że to siódmy, czy tam nawet czterdziesty odcinek serii. Stan Sakai dba zarówno o starych, jak i nowych fanów, to, co najważniejsze, subtelnie wyjaśnia i wyprowadza nową historię. Nowi czytelnicy nie czują się zdezorientowani, a starzy nie są zanudzeni.

Usagi, Yukichi i antropomorfizacja

Śnieżnobiałe futerko Usagiego jest nieprzypadkowe, choć w latach, gdy komiks był czarno-biały, i tak by takie miał. Antropomorfizacja to także nadawanie cech bohaterom. I rzeczywiście, ci, co znają Usagiego, to wiedzą, że jest honorowy i służy pomocą. Ale czy rzeczywiście wszyscy na tę pomoc zasługują? Nasz ronin się nie zastanawia, gdy widzi, że komuś dzieje się krzywda, rusza na ratunek. I tu Sakai przygotował pewien fikołek, przyznam, że niezwykle figlarny i przyjemny.

U Sakaia, jak i w szeregu kreskówek, wystarczy spojrzeć na wygląd i zbadać mimikę, aby dowiedzieć się, czy ktoś jest dobry, czy zły. Bandziory mają powykrzywiane twarze i patrzą się w koło spode łba. Ci dobrzy są albo uśmiechnięci, albo wystraszeni. W „Kruku” znajdziecie jedną postać, która przechodzi przemianę, więc czytelnik zaskakiwany jest względem oceny tej postaci.

Dobry, zły czy może brzydki łowca nagród?

Powyższe nie dotyczy wszystkich headhunterów z Genem na czele. A taki Samotny Pies to już w ogóle wymyka się każdej klasyfikacji. Nie wiadomo, czy są dobrzy, czy źli. Czy pieniądze są dla nich najważniejsze, czy kierują nimi też inne pobudki. W większości są to złożone postacie, a poznawanie ich dostarcza rozrywki.

Usagi Yojimbo. Kruk

Sakai nienachalnie zaszywa wiedzę historyczną, w końcu feudalna Japonia sama się o to prosi. Tytułowy kruk to nie tylko zwierzę, pupil postaci, na którą wpada Usagi z Yukichim, ale także odniesienie do pierwszego, legendarnego władcy kraju, któremu pomagać miał boski ptak. Kruk właśnie.

Spotkanie z przyjaciółmi

No i spotkania z Usagim i jego znajomymi to właściwie spotkania z przyjaciółmi. Gęba sama się śmieje do słownych przepychanek z Genem i dynamicznych dialogów, które wyłonić mają, kto zapłaci za kolację. Biedny Yukichi, widać, że na tym polu jest nowicjuszem, nad opuszczoną gardą słowną od razu przelatują wykorzystujące sytuację zdania. Ze zbyt szybkich zobowiązań jest trudno później się wycofać.

Brawa dla Egmontu, po zadyszce związanej z kolejną wędrówką Usagiego po wytwórniach, albo czym innym, trudno orzec, znowu jesteśmy blisko względem rynku oryginalnego. Mamy do nadgonienia już tylko jeden tom, a później czekają na nas już nowości: „Kaitō ’84” oraz „The Last Yojimbo”. Uhuhu, nie mogę się doczekać.

Czytaj więcej: Usagi Yojimbo. Lód i śnieg – recenzja tomu 39, mroźna przygoda i powrót Jei

Informacja o wydaniu

Scenarzysta: Stan Sakai
Ilustrator: Stan Sakai
Tłumacz: Marek Starosta
Wydawca: Egmont
Seria: Usagi Yojimbo
Format: 145×205 mm
Liczba stron: 152
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Druk: kolor
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo

Share This: