Maestria – komiks roku? Recenzja niezwykłego kryminału z Paryżem w tle
Czy ja właśnie przeczytałem komiks roku? Wiele zacnych pozycji za mną, wiele na pewno przede mną. Ale takich jak „Maestria” nie było i raczej już nie będzie. Niby jest to kryminał z lekko historycznym tłem i Paryżem jako areną wydarzeń. Ale wykonanie jest niezwykłe. Warstwa graficzna wykręcona artystycznie, bo ten komiks można czytać z obu stron. A ilustracje zostały dopracowane w detalach, na dużo wyższym poziomie niż tylko, ot, dużo szczegółów.

W skrócie
Antropomorfizacja, ale nie dla dzieci
Antropomorfizacja. Kojarzy się z komiksami dla dzieci i Disney jest tu głównym winowajcą. A jak czytaliście „Doktora bezwartościowego”, to wiecie, że ta część przemysłu specjalnie odgradzała się od poważniejszych czy brutalniejszych treści. Z kolei fani serii „Blacksad” wiedzą, że detektyw może być kotem i to nie znaczy, że jest puszkiem do przytulania, tylko twardy z niego kocur. Nadawanie cech aż tak u Lozesa nie działa, choć to, że ktoś jest jednorożcem, ma znaczenie. Ale detektywi wilk i gepard już nie tak bardzo. Choć uwielbiam i jednego, i drugiego.
Komiks, który można czytać z obu stron
Komiks, który można czytać z obu stron. Nie jest to może coś, czego już bym nie widział, bo jeden zeszyt z „Trillium” Jeffa Lemire’a (nadal niewydany przez Egmont) należało najpierw przeczytać w jedną stronę, a później przekręcić i przeczytać jeszcze raz od dołu w drugą stronę. Zastanawiające jest to, że oko jest tylko przez chwilę ciekawe tego, co jest na dole strony, szybko przyzwyczaja się, że należy czytać tylko górę i nie zerka do niewłaściwej części komiksu.
Z tym że Aurélien Lozes w swojej konstrukcji idzie dalej. Bo nie chodzi mu tylko o to, by wskoczyć na pętlę, wykręcić oberka i wrócić do początku. Przypomina mi to trochę hołubca, którego wykonał Tarantino w „Pulp Fiction”, z tym że okazało się, że właściwie wydarzenia z tego filmu da się ułożyć chronologicznie, a ostatnimi słowami w filmie powinny być „Zed is dead”. Tymczasem „Maestria” jest w tej chwili dla mnie tym, czym było „Pulp Fiction” po pierwszym seansie. Pułapką bez wyjścia, w której niby proste wątki krążą po spirali i nie mają ujścia, więc wirują.

Niby kierując się tym, z której strony jest kod kreskowy i cena, można wskazać ten bardziej właściwy z właściwszych początków, ale po pierwszej lekturze dochodzę do wniosku, że chyba lepiej by było zacząć od drugiej strony. „Maestria” to komiks do wielokrotnej lektury? O, tak. I do takiego wniosku dochodzi się bardzo szybko. Fabuła morderstwa, gęstej intrygi skonstruowana jest tak, że odwrócenie perspektywy nie porządkuje wydarzeń. Wręcz przeciwnie. Miesza wszystko tak, że liniowość załamuje się i doprowadza do sprzeczności. No bo ktoś zginął, czy w końcu nie? A może początek jest zupełnie gdzie indziej, niż by się wydawało. A zakończenie? No, na pewno nie jest na końcu.
Ilustracje, które tworzą własną konstrukcję
I te ilustracje. Oczywiście przemknęło mi przez myśl, że powinno się podzielić ten komiks i zamiast pionowego formatu wybrać poziomy i ułożyć wszystkie plansze w jednym ciągu, a nie w spirali. Z tym że część plansz ma wspólny plan, dochodzi choćby do przejść przez ten sam plac czy ten sam most, a strzały z dołu słychać czasem na górze. Także „Maestria” nie tylko świetnie wygląda, ale została skonstruowana przez architekta dbającego o drobniutkie detale. Warstwy nie tylko kręcą się jak muszla ślimaka, ale jeszcze działają jak tafla wody. Dwie strony historii rzadko kiedy rozumiane są w sposób literalny. Widziałem to, co prawda, u Lemire’a, nadal jednak jest to rzadki widok.

Paryż, śledztwo i labirynt intryg
Jest co podziwiać. I w warstwie niesamowitych ilustracji, i w warstwie, czy raczej warstwach fabuły. Śledztwo to tylko wejście do labiryntu intryg, w których napięcie społeczne to nie tylko nacisk z zewnątrz, ale wywracający oczodoły impuls burzący mury. Paryż jest tu piękny, ale przerażający. Czy to da się wszystko ułożyć w sensowny ciąg wydarzeń, który zwyczajnie ma sens? Ja tego póki co nie wiem, ale z chęcią wskoczę na tę karuzelę jeszcze raz.
Czytaj dalej: Trillium – Romantyczna odyseja sci-fi Jeffa Lemira
Informacje o wydaniu
Scenarzysta: Aurélien Lozes
Ilustrator: Aurélien Lozes
Tłumacz: Olga Mysłowska
Wydawca: Kultura Gniewu
Format: 210×297 mm
Liczba stron: 170
Oprawa: Twarda w obwolucie
Druk: cz.-b.









