Cauchon albo człowiek który zabił Joannę d’Arc
Temat patronki Francji pozostaje w obszarze moich zainteresowań historycznych, głównie dlatego, że spędziłem kilka miesięcy w Rouen podczas delegacji z pracy. Chociaż okładki dwóch uwielbianych przeze mnie norweskich zespołów Ulver i Manes, wykorzystujące kadry z filmu „La Passion de Jeanne d’Arc” (1928) Carla Theodora Dreyera z Renée Jeanne Falconetti, też swoje dodają. „Cauchon albo człowiek który zabił Joannę d’Arc” pozwala pogłębiać wiedzę w temacie, choć jak tłumaczy mediewista w dodatkach, jest to komiks raczej historycznie prawdopodobny, a nie niosący jedynie prawdy historyczne.

W skrócie
Cauchon w centrum procesu
Już sam tytuł gra na emocjach, bo oczywiście Cauchon nie zabił Joanny d’Arc. No nie bezpośrednio, bo to rzeczywiście on wykupił dziewczynę z niewoli, tak by trafiła na proces znajdujący się pod wpływami angielskimi, a nie Stolicy Apostolskiej. I to on kierował procesem. Po to, by ten komiks czytało się płynnie i aby uatrakcyjnić narrację, mamy do czynienia z interpretacją historycznych faktów i realiów. Znowu jednej jedynej najprawdziwszej wersji nie ma. Trzeba się posiłkować zapisami i starać się odtworzyć wydarzenia.
Narracja już z samego punktu widzenia uzyskuje sporo filmowej dynamiki, bo opowiadając o ostatnich miesiącach życia Joanny d’Arc oraz procesie zwieńczonym spaleniem na stosie, twórcy skupiają się nie na samej bohaterce narodowej, a na osobie Cauchona, który ją sądził. A tak naprawdę główny punkt widzenia został przeniesiony trochę na bok, na młodego kleryka Isembarta, o którym prawda historyczna mówi tyle, że rzeczywiście przyniósł Joannie krzyżyk w jej ostatnich chwilach. Czy posługiwał Cauchonowi? Prawdopodobne, ale nieudowodnione. Mógł się procesowi przyglądać skwapliwie, stąd emocjonalne reakcje.

Historyczna prawda i komiksowa interpretacja
Cauchon przez lata był najbardziej znienawidzoną postacią we Francji. Dzisiaj prawdopodobnie jest to któryś z piłkarzy, którzy strzelili Francji bramkę w meczu o brązowy medal na tegorocznym mundialu. Dość musiałem się natrudzić, aby znaleźć miejsce stracenia Joanny d’Arc, choć jest w zasadzie w centrum miasta. Gdy już traficie na plac du Vieux Marché, zobaczycie modernistyczny kościół, a obok niego stoi duży krzyż wyznaczający dokładne miejsce stosu. Ponoć jest też tablica pamiątkowa. Ja ją przeoczyłem i wydawało mi się, że zwyczajnie takowej nie ma.
Plac Starego Targu otaczają dziś liczne normandzkie kamienice, ale tak Rouen nie wyglądało w XV wieku. Znowu więc to, co zobaczycie w komiksie, nie jest historyczną prawdą. Otoczenie jeszcze w kilku miejscach może się nie zgadzać, choćby w scenie na cmentarzu, bo w tamtym czasie nie grzebano zmarłych w lasach, tylko blisko miejsc kultu.

Scenarzyści pozwalają też sobie na dość pejoratywne pokazywanie Cauchona, jego osądów, choćby wyroku w sprawie gwałtu oraz jego otoczenia. Na osobę pociągającą za sznurki wyrasta jego siostra, z którą prawdopodobnie nie mógł się widywać, bo mniszki żyły w odosobnieniu. Dochodzi też zmiana emocjonalna w samym Cauchonie, który z czasem stara się jakoś pomóc Joannie i ją ocalić, ale nakręcona machina procesu i wybór samej bohaterki ściągają nieuniknione.
Rysunki, które budują emocje
Powyższe to prawdopodobnie zbędny wywód, bo sam komiks niesie emocje dotyczące tych już dość odległych wydarzeń. Został też świetnie zrealizowany pod względem rysunków i przepięknie pokolorowany. Drugi plan często jest malowany bez żadnego obrysu. Ta opowieść wyzwala we mnie sporo emocji, choć na piedestale emocjonalnego rollercoastera nadal zostaje film z 1928 roku. Jeżeli gdzieś uda się wam go znaleźć, to naprawdę warto. Zwłaszcza z ikonicznym „Voices of Light” Richarda Einhorna z 1994 roku. Mi się udało, ale to raczej niełatwa rzecz.
Dla zainteresowanych historią Joanny d’Arc
Dużo dalej od historycznej prawdy znalazł się Jean Dufaux ze swoim „Ogrem”, ale czekam z rozbudzoną ciekawością na kontynuację. Mam w domu też komiks kupiony na multimedialnej wystawie poświęconej Joannie d’Arc. Jeżeli uda mi się go odkopać, to wkrótce napiszę o nim kilka słów.
Czytaj więcej: Ogr. Tom 1 – recenzja komiksu o Joannie d’Arc i potworach
Informacje o wydaniu
Scenarzysta: Xavier Dorison, Louis-David Delahaye
Rysunki i kolory: Joel Parnotte
Tłumacz: Jakub Syty
Wydawca: Lost In Time
Format: 326 x 246 x 17.8 mm
Liczba stron: 173
Oprawa: Twarda
Druk: kolor
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo









