Imię róży. Tom 2 – recenzja komiksu Milo Manary
Noir sur Blanc dostarcza nam drugi i ostatni tom komiksowej adaptacji powszechnie znanej powieści Umberta Eco. „Imię róży. Tom 2” to dokończenie historii i kolejny raz prawdziwa uczta. Zagadka kryminalna w sercu opactwa położonego w górach. Zimowe widoki, misternie utkana intryga i niesamowite grafiki Milo Manary.

W skrócie
Milo Manara i trzy oblicza „Imienia róży”
Oczywiście, jeśli nie znacie tego dzieła, warto choćby sięgnąć po komiks. Niemniej dla większości, jak mniemam, „Imię róży” jest już znane. Czy to z lektury książki, czy z seansu filmu z kapitalną rolą Seana Connery’ego. Nadal jednak warto sięgnąć po komiks właśnie ze względu na ilustracje. Niby Milo Manara włada realistycznym stylem, ale dzięki niuansom wznosi swoje grafiki pod sam sufit.

A jeśli znacie już Milo Manarę, to wiecie, że erotyka jest stałym elementem jego komiksów. I tej rzeczywiście trochę tu jest. Co więcej, pojawia się w kluczowym miejscu, bo tak zwana „scena” zaczęła się pod koniec poprzedniego tomu, a została skonsumowana na początku tego. To dopiero bolesny cliffhanger! Ale fakt, że ma to sens, bo życie młodzieńca, który u boku mistrza rozwiązuje zagadkę zabójstw, zmienia się diametralnie. Tak więc jeśli szukać uzasadnienia dla podziału na dwie części, to tylko w tej przemianie.
Manara włada tu trzema stylami. Realistyczny dotyczy życia opactwa. W kolorach jest tu bardzo brunatnie. Plansze są niemal wygaszone, tak jakby kolory czekały na wybuch pożaru. A ten przecież trawi wszystko w finale. Później poetycko wnikamy w uczucia młodzieńca, który rozpoznaje choćby twarz ukochanej w splątanych, bezlistnych gałęziach drzewa. Są też ilustracje starych ksiąg, opisujących diabelskie rytuały, oraz apokaliptyczne wizje.
Śledztwo w murach tajemniczego opactwa
Śledztwo lekko grzęźnie i w podobnym tempie wlecze się druga część. Nie wiem, czy to zamierzony zabieg, ale ten komiks ma 66 stron. Co za diabelstwo! Niemniej odniosłem wrażenie, że ma ich dwa, a może i trzy razy tyle. Mnisi gadają jak najęci, ale ech… W sumie co im zostało z życia?

Milo Manara czaruje swoimi ilustracjami, ale też doskonale oddaje intrygę. Szczegółowo przedstawia misternie skonstruowaną zagadkę wokół genialnie zaprojektowanej biblioteki. A właściwie jednego, tajemnego pokoju. Dzięki artyście nie trzeba być jakimś biegłym architektem, który potrafi wszystko sobie wyobrazić na podstawie opisu. Obserwacja, wyliczenia i pościg tropem. Tak jak trzeba.
Zakończenie, które pozostawia niedosyt?
Największą wadą tego komiksu jest… podział na dwie części. Ale hej! Właśnie wyszedł drugi tom i jeśli nie kupiliście lub nie przeczytaliście pierwszego, możecie oddać sprawiedliwość temu dziełu i przeczytać oba tomy na raz. No i bomba!
No i jeszcze zakończenie… Wybaczcie, ale wspomnę o tym słowem. Jeśli już jesteście zachęceni do lektury, możecie dalej nie czytać.
Zagadka kryminalna, krążąca wokół tajemniczej księgi, zmierza do wyjaśnienia, o co w tym wszystkim chodzi i skąd wzięły się wszystkie morderstwa. Tymczasem woal tajemnicy nie zostaje zdjęty, a cała biblioteka wybucha płomieniem. Można być nieco złym na taki finał, ale po zastanowieniu… tak jest chyba lepiej. No bo zajrzenie za kurtynę potrafi być rozczarowujące. A tak… w tej księdze mogło być cokolwiek, ale co, tego już się nie dowiemy.
Czytaj więcej: Imię róży. Tom 1
Informacje o wydaniu
Scenarzysta: Milo Manara
Ilustrator: Milo Manara
Autor: Umberto Eco
Tłumacz: Paweł Bravo, Adam Szymanowski
Wydawca: Noir sur Blanc
Seria: Imię róży
Format : 215 x 300 mm
Oprawa : Twarda
Druk : kolor
Egzemplarz udostępniony przez wydawnictwo









